Gest mistrzyni olimpijskiej rozwścieczył Szwedów. "Powinnaś zachować szacunek"

2 godzin temu
Wielki dramat przeżyła w sobotniej sztafecie kobiet 4x7,5 km biegaczka Ebba Andersson. Szwedka upadła na swojej zmianie i musiała przez pewien czas biec na jednej narcie, co kosztowało ją mnóstwo czasu, a jej zespół złoty medal. Co prawda Szwecja skończyła na podium, konkretnie na drugim miejscu, jednak najcenniejszy kruszec trafił do Norweżek. Jedna z nich mocno rozjuszyła rywalki i szwedzkie media. Wszystko przez jeden niezbyt elegancki gest po dobiegnięciu do mety.
Szwecja była murowanym faworytem sobotniej sztafety kobiet w biegach narciarskich. Jak dotąd siedem z dziewięciu medali, jakie rozdano już w konkurencjach indywidualnych, zawisło na szyjach zawodniczek z tego kraju, w tym wszystkie złote oraz srebrne. Tylko brązowe krążki trafiały do Norweżki Heidi Weng (bieg łączony na 20 km) oraz Amerykanki Jessiki Diggins (10 km stylem dowolnym). Szwedkom nie udało się jednak zdobyć kolejnego złota.


REKLAMA


Zobacz wideo Kacper Tomasiak – cała prawda o wicemistrzu olimpijskim


Dramat Szwedek. Norweżka przesadziła z celebracją złota?
Wszystko przez zdarzenie na drugiej zmianie. Biegnąca wówczas na pierwszym miejscu Ebba Andersson wywróciła się i straciła nartę, w której rozwaliło się wiązanie. Przez kilkaset metrów musiała biec na jednej (z drugą w ręku), zanim dostała nową. To sprawiło, iż Szwedki spadły na czwartą pozycję. Co prawda dwukrotna mistrzyni olimpijska Frida Karlsson oraz przede wszystkim Jonna Sundling na ostatniej zmianie pokazały moc i wyprzedziły Włoszki oraz Finki, jednak złoto uciekło wraz z Norweżkami. Po finiszu jedna z nich wykonała gest, który rozwścieczył pokonane rywalki.


Szwedzi są źli. Oskarżają mistrzynię o brak szacunku
Heidi Weng, która kończyła sztafetę u Norweżek, po przekroczeniu linii mety zaczęła celebrować z koleżankami, a w trakcie tej celebracji spojrzała w stronę trasy i ułożyła otwartą dłoń nad oczami, rozglądając się, gdzie rywalki. Szwedzi uznali to za brak szacunku. - Możesz oczywiście celebrować, ale uważam, iż należy zachować pewien szacunek dla rywalek. Szczególnie gdy przydarzył im się tak bolesny upadek jak Ebbie. Nie rozmawiałam z nią jeszcze, mam nadzieję, iż wszystko z nią w porządku - powiedziała reprezentantka Szwecji Emma Ribom w rozmowie ze szwedzkim dziennikiem "Expressen". Ona akurat nie załapała się do sztafety, choć była 13. na 10 km.


W obronie rodaczki stanął norweski ekspert Petter Skinstad. - Heidi po prostu nieco poniosło. W wielkich emocjach nie pomyślała i na pewno nie miała złych intencji. Rozumiem oczywiście, iż Szwedom się to nie spodobało. Zapewniam jednak, iż ci, którzy znają Heidi, wiedzą, iż ma ona złote serce - powiedział również dla "Expressen".
Idź do oryginalnego materiału