Coraz więcej wskazuje na to, iż Mateusz Gamrot nie dostanie walki z Paddym Pimblettem. Choć Polak w ostatnich dniach wyraźnie próbował wywołać Brytyjczyka do tablicy, wszystko zmierza w zupełnie innym kierunku.
„Gamer” był bardzo aktywny medialnie i nie ukrywał, iż zależy mu na takim zestawieniu. Seria zaczepnych wypowiedzi i nacisk na walkę z popularnym „The Baddy” miały doprowadzić do konkretów. Wygląda jednak na to, iż te starania nie przyniosły efektu, a UFC ma już inny plan na swojego zawodnika z Liverpoolu.
Mateusz Gamrot musi obejść się smakiem. UFC ma inne plany na Pimbletta
Według doniesień francuskiego portalu La Sueur, Paddy Pimblett ma zmierzyć się z Benoitem Saint-Denisem. Pojedynek miałby odbyć się 11 lipca na gali UFC 329, wieńczącej tegoroczny International Fight Week. jeżeli informacje się potwierdzą, będzie to jedno z najmocniejszych zestawień w wadze lekkiej tego lata.
Dla Gamrota oznacza to spory problem w kontekście dalszych ruchów. Polak, zajmujący w tej chwili 7. miejsce w rankingu, może zapomnieć o szybkim awansie poprzez walkę z kimś wyżej notowanym. Pimblett jest szósty, a Saint-Denis plasuje się oczko wyżej, więc ich bezpośrednie starcie zamyka „Gamerowi” drzwi do ścisłej czołówki przynajmniej do połowy roku.
W tej sytuacji najbardziej sensownym rozwiązaniem wydaje się rewanż z Danem Hookerem. Nowozelandczyk zajmuje 8. pozycję i znajduje się tuż za Polakiem, co czyni to zestawienie logicznym pod względem sportowym. Dodatkowo ich pierwsza walka była kapitalnym widowiskiem, które do dziś jest szeroko komentowane. Wówczas sędziowie niejednogłośnie wskazali Hookera, choć wielu kibiców miało wątpliwości co do werdyktu.
Alternatywą pozostaje Mauricio Ruffy. Brazylijczyk już wcześniej rzucał wyzwania w kierunku Gamrota, a UFC próbowało doprowadzić do tej walki. Ostatecznie do niej nie doszło, bo Ruffy odmówił ze względu na krótki czas przygotowań. Mimo to temat może wrócić, bo pod koniec ubiegłego roku ponownie wyraził chęć sprawdzenia się z Polakiem.
Z kolei zestawienie Pimbletta z Saint-Denisem zapowiada się niezwykle ciekawie. Francuz (17-3) jest na fali czterech zwycięstw i ostatni raz walczył 31 stycznia na UFC 325. W Australii całkowicie zdominował Dana Hookera, pokazując ogromną formę i potwierdzając, iż należy do ścisłej czołówki. jeżeli utrzyma tę dyspozycję, jego starcie z Brytyjczykiem może mieć poważne konsekwencje dla układu sił w dywizji lekkiej.


















