Frederiksen: W przerwie krzyczałem głośniej niż zazwyczaj

4 godzin temu

Lech Poznań po emocjonującym spotkaniu zremisował 3:3 z GKS-em Katowice. Na pomeczowej konferencji prasowej trener Kolejorza, Niels Frederiksen, przyznał, iż nie był zadowolony z postawy swojego zespołu – szczególnie z tego, jak zaprezentował się w defensywie.

To był szalony mecz. Jako drużyna zagraliśmy dużo dobrych spotkań, ale to z pewnością nie było jedno z nich. Byłem bardzo niezadowolony po pierwszej połowie – z niskiej jakości, gdy byliśmy przy piłce i z braku intensywności, gdy jej nie mieliśmy. Pierwsza połowa była słaba w naszym wykonaniu. W drugiej było lepiej, kreowaliśmy więcej sytuacji, ale broniliśmy w sposób, w jaki bronić nie powinniśmy – podsumował trener.

Niels Frederiksen po remisie z GKS-em: Jestem bardzo niezadowolony, ale to się zdarza

– Mamy wyższą jakość, niż to dzisiaj pokazaliśmy. To rozczarowanie, bo mieliśmy szansę zwiększyć przewagę nad rywalami. Zawsze możemy docenić jeden punkt, ale dla mnie najważniejsze, iż zaprezentowaliśmy się słabo i w kolejnych meczach musimy pokazać nasz normalny poziom – mówił szkoleniowiec.

Spotkanie z Katowiczanami mogło obudzić w kibicach traumy z początku sezonu, gdy Kolejorz fatalnie prezentował się w obronie i tracił mnóstwo bramek. Frederiksen uważa jednak, iż tym razem był to jednorazowy wypadek przy pracy, a nie obraz tego, jak Lech będzie wyglądał w najbliższym czasie.

Nasze zachowanie bez piłki można porównać do tego, jakie prezentowaliśmy na początku sezonu, ale nie powiedziałbym, iż będziemy tak wyglądać w kolejnych meczach. Taka jest piłka, z różnych powodów zdarza się, iż czasem nie zagrasz na swoim poziomie i to zdarzyło się dzisiaj. To nie dotyczyło jednego, dwóch czy trzech zawodników, tylko niemal wszystkich, którzy byli na boisku. Jestem bardzo niezadowolony, ale to się po prostu zdarza. Najważniejsze, by zareagować i wrócić do naszego normalnego poziomu. To cechuje dobre drużyny – wyjaśnił Duńczyk.

Zdradził też, iż w przerwie starał się wstrząsnąć piłkarzami.

W szatni krzyczałem nieco głośniej niż robię to zazwyczaj, dałem do zrozumienia, iż oczekuję więcej. Mówiłem zawodnikom, iż musimy się poprawić i stanąć na wysokości zadania. Mieliśmy też dyskusję o tym, jak radzić sobie z wysokim pressingiem i jak radzić sobie w fazach przejściowych. Przede wszystkim chodziło jednak o pobudzenie zawodników, byli dali z siebie więcej – stwierdził Niels Frederiksen.

WIĘCEJ O EKSTRAKLASIE NA WESZŁO:

  • Lech i GKS zadbały, by na finiszu ligi nie zabrakło emocji
  • Łabojko o karnym dla Rakowa: Nie wiem, gdzie mam sobie ręce wsadzić
  • Marny Motor, marny Raków, marna murawa, marny mecz
  • A już było dobrze! Cracovia miała napastnika przez 45 minut

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału