Fręch gorsza od Paolini. Połowa Polaków poza Australian Open

8 godzin temu

Szóstka Polaków w drugiej rundzie Australian Open to był historyczny wynik. Wiedzieliśmy jednak, iż po dzisiejszych meczach sytuacja może wyglądać gorzej. Tak też się stało. Linda Klimovicova nie była faworytką w starciu z Eliną Switoliną i swoje spotkanie przegrała. Kamil Majchrzak, walcząc z Fabianem Marozsanem i własnym zdrowiem, też poległ. Wygrała tylko Magda Linette, rywalizująca z Ann Li. A Magdalena Fręch – ostatnia z Biało-Czerwonych, która wyszła dziś na kort – nie zdołała do niej dołączyć. Inna sprawa, iż się tego nie spodziewaliśmy.

Magdalena Fręch poza Australian Open

Dwa lata temu Magdalena Fręch była na Australian Open w IV rundzie i to był jej przełomowy turniej. Rok temu doszła do trzeciej i odpadła w niej z Mirrą Andriejewą po dobrym meczu. Wstydu więc nie było. I w tym roku tak naprawdę też nie ma. Fręch bardzo pewnie przeszła pierwszą rundę, wypełniając plan minimum, ale w drugiej musiała uznać wyższość Jasmine Paolini.

Choć finalny wynik nie oddaje tego, jak wyrównane było to spotkanie.

Fręch potrafiła już w swojej karierze ogrywać znacznie wyżej notowane rywalki. I teraz potrzebowała kolejnego takiego meczu: Polka była przed dzisiejszym spotkaniem notowana na 57. miejscu w rankingu WTA. Włoszka – na 8. W teorii różnica klas. W praktyce – detali. Bo to właśnie detale zadecydowały o tym, iż do trzeciej rundy przeszła nie Magdalena Fręch, a Jasmine Paolini. Choć, jako się rzekło, finalny wynik może nie do końca o tym świadczyć.

Początek meczu był naprawdę wyrównany. Pierwszych pięć gemów trwało ponad 30 minut. Gdyby obie doszły do tie-breaka – set zająłby im dobrze ponad godzinę. I to tylko licząc samą grę, bo w pewnym momencie ich spotkanie zostało dodatkowe przerwane przez opady deszczy. A potem jeszcze raz, aż wreszcie przeniesiono je na kort z dachem i tam dokończono. Ale wtedy było już 1:0 w setach dla Jasmine. Bo Włoszka przełamała Magdalenę stosunkowo szybko.

I w sumie szkoda. Bo i Fręch miała wcześniej szanse, by samej zdobyć breaka, i mogła wygrać swoje gemy serwisowe. Generalnie: gra była naprawdę równa, adekwatnie trudno było o gemy, w których nie byłoby rywalizacji, a łatwo wpadały na konto jednej lub drugiej. Przy okazji kluczowych punktów lepsza jednak na ogół była Jasmine.

To właśnie stanowiło różnicę.

Był też okres gry, gdy Magdalena trochę zwolniła. Grała pasywniej, popełniała więcej błędów. Wydawało się, iż przerwa spowodowana przez deszcz wybiła ją z rytmu. Gdy jednak przeszły na kort z dachem, Fręch odżyła. Grała odważniej, atakowała, wygrywała choćby dłuższe wymiany. Gdyby tylko była nieco bardziej precyzyjna – trudno zliczyć, ile piłek dziś wyrzuciła o jakieś 5 czy 10 centymetrów – to ten mecz na pewno trwałby dłużej. Może choćby trzy sety.

A tak skończyło się w dwóch, a Magdalena ugrała tylko pięć gemów. Bo brakowało jej trochę precyzji, trochę agresji, trochę serwisu. Wszystkiego po trochu. Jasmine też nie grała momentami nadzwyczajnego tenisa, ale gdy przychodziło do tych istotnych punktów, to regularnie przejmowała inicjatywę i piłki wygrywała.

𝐙𝐀
𝐖𝐘𝐒𝐎𝐊𝐈𝐄
𝐏𝐑𝐎𝐆𝐈

Magdalena Fręch imała się wielu rozwiązań w trakcie meczu z Jasmine Paolini, ale Włoszka to po prostu absotutna światowa czołówka.

Czyli dziś zawodniczka z trochę innego świata #AusOpen #AO26 pic.twitter.com/Pl3tnnZTY0

— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) January 21, 2026

W efekcie wygrała cały mecz. A Magdalena Fręch dołączyła do Lindy Klimovicovej i Kamila Majchrzaka. W trzeciej rundzie z kolei na razie jest Magda Linette, ale dołączyć do niej mogą jeszcze Hubert Hurkacz (zagra w nocy ze środy na czwartek, nie przed 3:00) oraz Iga Świątek (wyjdzie na kort nie przed 7:00).

Magdalena Fręch – Jasmine Paolini 2:6, 3:6

Fot. Newspix

Czytaj więcej o tenisie na Weszło:

  • Magda Linette w trzeciej rundzie AO!
  • Kamil Majchrzak odpadł z Australian Open. Przegrał z rywalem i urazem
  • Linda Klimovicova nie dała rady światowej „12”
  • Bitwa płci? Tenis już ich nie potrzebuje [KOMENTARZ]
Idź do oryginalnego materiału