Iga Świątek jeszcze nie weszła minionej jesieni na kort w Wuhan, by zadebiutować w tej imprezie, a niektórzy już ogłosili jej zwycięstwo nad Marie Bouzkovą. Bardzo efektownie wywiązała się wtedy z roli faworytki. Przed takim samym zadaniem stanie w czwartkowy ranek, gdy zmierzy się z Czeszką w meczu, którego stawką będzie trzecia runda Australian Open.
REKLAMA
Zobacz wideo Mocne spięcie na linii Kosecki-Skorża. "Ty się, k***a, to przedszkola nadajesz!"
Kibice Świątek przecierali oczy. 70 niewymuszonych błędów! Bouzkova miała pecha
Niektórzy przecierali oczy ze zdumienia. To z pewnością nie był dzień Świątek. Polka w 1/8 finału w Pekinie przegrała z 17. na światowej liście Emmą Navarro 4:6, 6:4, 0:6. Ale sama porażka to jedno. Był to też festiwal niewymuszonych błędów drugiej rakiety globu, której naliczono ich aż 70.
Nic dziwnego więc, iż ambitna 24-latka chciała jak najszybciej wymazać tamten występ z pamięci kibiców znacznie lepszym. Pierwszą ku temu okazją był pojedynek ze starszą o trzy lata Bouzkovą w Wuhan.
Tenisistki te spotkały się wcześniej raz – w 3. rundzie Roland Garros 2024. W dniu swoich 23. urodzin Świątek wygrała 6:4, 6:2. Nie dość, iż sama sprawiła sobie wtedy najlepszy możliwy prezent, to jeszcze kilkakrotnie – w trakcie meczu i po – wysłuchała "Sto lat" śpiewane przez kibiców. Powszechną wiedzą jest, iż Polka na paryskiej ziemi czuje się najlepiej, ale mimo to na niektórych zagranicznych portalach tuż przed październikowym meczem na "betonie" w Chinach 41. wtedy w rankingu WTA Czeszce też nie dawano żadnych szans.
- Krytycy mogą powiedzieć, iż Bouzkova na razie nie gra na miarę swojego talentu. Jednak to zadanie wydaje się dla niej za trudne choćby jeżeli będzie w najwyższej formie – napisano na portalu lastwordinsports.com, oceniając, iż Świątek wygra w dwóch setach.
Tak samo typowano na stronie Sportskeeda, gdzie wskazano, iż Czeszka nie ma ani mocy uderzeń mogącej zagrozić Polce, ani dużej różnorodności w grze.
Zdobywczyni sześciu tytułów wielkoszlemowych nie tylko zgodnie z przewidywaniami wygrała w dwóch setach, ale też oddała przeciwniczce zaledwie dwa gemy. Pierwszego z nich dopiero przy prowadzeniu 4:0. Chwilę potem w efektownej akcji popisała się dobrym refleksem, wzbudzając uznanie.
- Jakie to było dobre – chwalili w przypływie większych emocji komentatorzy Canal+.
Jeden moment frustracji. Świątek z dwoma wielkimi wyczynami
W całym tym spotkaniu jednak emocji zbyt wiele nie było. Skupiona i opanowana Polka była jak walec. Lekką frustrację okazała raz – przy stanie 6:1, 5:1 nie dobiegła do piłki, którą rywalka posłała tuż za siatkę. 24-latka rozczarowana spojrzała wymownie na swój sztab i machnęła rękami. Jasno pokazała, iż bardzo ambitnie podeszła do tego występu. Chwilę później – po 79 minutach, było już po meczu.
Dzięki temu zwycięstwu Polka do 68 wydłużyła serię zwycięstw w pierwszych meczach w turniejach kobiecego touru (ta imponująca passa wciąż trwa). Ostatni raz przegrała takie spotkanie w 2021 roku. Poprzednią rekordzistką była Monica Seles, która w latach 1990-96 wygrała 64 kolejnych pojedynków na otwarcie.
Ale to też nie wszystko. Dodatkowo zwycięstwo nad Bouzkovą w Wuhan było 60. wygraną Świątek w poprzednim sezonie. Jest jedyną tenisistką w XXI wieku, która dokonała tego przez cztery lata z rzędu.
W czwartek w Melbourne z Czeszką zagra o czwarte zwycięstwo w okresie 2026. Świątek to dwukrotna półfinalistka tej imprezy. Zajmująca 44. miejsce na światowej liście Bouzkova jeszcze nigdy nie przeszła w niej drugiej rundy, a mecz otwarcia wygrała zaledwie raz (2022). Ich trzeci w karierze pojedynek zacznie się nie wcześniej niż o godz. 7 czasu polskiego.
Wiceliderka światowego rankingu tym razem nie musi się rehabilitować za przegraną, ale mogłaby spróbować uspokoić nieco swoich kibiców. Bo w meczu otwarcia z chińską kwalifikantką Yue Yuan (7:6, 6:3) jej gra jeszcze nie zachwycała i pozostaje mieć nadzieję, iż to kwestia złapania rytmu. choćby gdyby jednak wciąż jeszcze nie grała jak z nut, to trudno sobie wyobrazić, by miała przegrać teraz z Bouzkovą.

2 godzin temu








