
Znany freak fighter przebiegł maraton bez koszulki w mocnym mrozie. Dlaczego tak? Rekordzista znów zaskakuje.
42 kilometry. Bez jedzenia. Bez picia. W samych krótkich spodenkach i sandałach. W mrozie. To wyczyn, który wykracza daleko poza klasyczne rozumienie sportu. To efekt lat pracy nad odpornością organizmu, treningu mentalnego i świadomego wchodzenia w dyskomfort. Wojciech Sobierajski nie walczył z dystansem – walczył z mrozem, bólem i granicami własnego ciała.
Ale ten maraton nie wziął się znikąd. Sobierajski od lat konsekwentnie buduje swoją drogę jako człowiek pogranicza sportu ekstremalnego, wytrzymałości i konfrontacji. Jego przygody to nie tylko biegi w lodowatych warunkach czy morsowanie, ale swego czasu także wejście do świata freak fightów, gdzie sprawdził się w zupełnie innym rodzaju walki – bezpośredniej, fizycznej, brutalnie szczerej.
Warto odnotować, iż miał on za sobą kilka lat treningów boksu. Nabyte doświadczenie potrafił świetnie wykorzystać choćby w walkach z lepszymi rywalami – warto odnotować jednak, iż nie rywalizowali oni w swoich formułach. Toczył on pojedynki między innymi w Clout MMA, rywalizując pod pseudonimem „Rekordzista”.
ZOBACZ TAKŻE: Ilia Topuria wraca do oktagonu. To koniec jego walki w sądzie
Jak wiemy, we freak fightach nie ma miejsca na ucieczkę przed stresem, strachem czy presją. Tam, podobnie jak w zimnie, liczy się głowa. Umiejętność zachowania spokoju, kontroli oddechu i działania mimo chaosu. Sobierajski udowodnił, iż te same cechy, które pozwalają przetrwać w lodowatych warunkach, działają również w klatce.
Świadome wystawianie się na skrajne warunki są jednak znacznie bardziej wymagające od toczenia pojedynków we freak fightach. Sobierajski ma na swoim koncie wiele przeróżnych rekordów, z których spora część była czymś szalonym. Nie inaczej było tym razem.
Mianowicie za nami jest już kolejny rozdział historii Wojciecha Sobierajskiego – historii o przekraczaniu granic, które dla większości istnieją tylko po to, by ich nie ruszać. Pobicie rekordu Wima Hofa było tym, z czym nasz rodak zmierzył się w ostatnim czasie.
Freak fighter przebiegł maraton w –15°C
Niewątpliwie była to niezwykle ciężka przeprawa, w której problemy nawarstwiały się z każdą kolejną sekundą. Dla głównego bohatera artykułu nie miało to jednak najmniejszego znaczenia.
ZOBACZ TAKŻE: Wielka zmiana Derecka Chisory. Zdradził co jest jego największym celem
Polak wyznaczył sobie cel i go zrealizował, co brzmi zdecydowanie za prosto, w stosunku do tego, z czym to się musiało wiązać. O wszystkim poinformował ostatnio sam zainteresowany:
Pobiłem rekord Wima Hofa – maraton w sandałach na kole podbiegunowym. Bez jedzenie, picia, w samym spodenkach i sandałach.
– napisał Wojciech Sobierajski w swoich social mediach.

Powyższe zdjęcie obiegające media społecznościowe niewątpliwie wygląda jak kadr z filmu survivalowego czy wytwór rozchwytywanej ostatnio sztucznej inteligencji. Ten półnagi mężczyzna biegnący po zaśnieżonej drodze, w sandałach, w temperaturze, która dla większości oznaczałaby natychmiastowy odwrót, to nie jest jednak inscenizacja. To Wojciech Sobierajski bohater tej historii i człowiek, który właśnie pobił rekord Wima Hofa, przebiegając maraton w niezwykle ekstremalnych, surowych i szalonych warunkach.

3 godzin temu
















