Nie było tajemnicą, iż Hugo Forfang ciężko choruje. Od ponad roku walczył z nowotworem. W ostatnich tygodniach stan zdrowia ojca znanego skoczka narciarskiego gwałtownie się pogorszył. Jego syn zdecydował się wcześniej na wyjazd to Tromso, by się z nim odpowiednio pożegnać.
REKLAMA
Zobacz wideo Polskie skoki w kryzysie? Byliśmy na Pucharze Świata w Zakopanem
Poruszający wpis Norwega. "Dziękuję za wszystko tato"
Johann Andre Forfang poinformował o śmierci ojca w niedzielny poranek. W mediach społecznościowych opublikował nagrania z udziałem taty oraz wspólne fotografie.
"Zeszłej nocy tata odszedł spokojnie po odważnej walce z rakiem przez ponad rok. Słowa nie potrafią opisać pustki, którą pozostawił za sobą. Tata był moim bohaterem i moim kompasem moralnym. Jego ostatnim życzeniem było, żebym skoczył ze spadochronem i pojechał na igrzyska olimpijskie. Zamierzam to zrobić. Dziękuję za wszystko mój kochany tato. Spoczywaj w pokoju" - napisał Forfang.
W sobotę 30-latek wystartował w konkursie Pucharu Świata w Willingen. W niedzielę - mimo rodzinnej tragedii - również bierze udział w rywalizacji. Zresztą Norweg ma wyjątkowe wspomnienie związane z Willingen.
"Dwa lata temu tata był na Kulm i oglądał mistrzostwa świata w lotach narciarskich. Nie wrócił do domu z powodu burzy i w ten sposób wybrał się sam do Willingen. I co to była za historia. Na zawsze będzie jednym z najlepszych wspomnień, jakie mam z moim tatą" - dodał.
Pomagał nie tylko synowi. Żył skokami narciarskimi
Hugo Forfang dał się poznać jako osoba otwarta. Ważna była dla niego nie tylko kariera syna, ale również kooperacja z Norweską Federacją Narciarską. Już podczas okresu, gdy chorował, wspomagał dyrektora norweskich skoków - Jana-Erika Aalbu.
Zmarł w wieku 68 lat.

1 godzina temu









