Flick nie szuka wymówek po porażce. „Nie jesteśmy w dobrej formie”

2 godzin temu

To nie jest dobry czas FC Barcelony. Podopieczni Hansiego Flicka kilka dni temu zostali wdeptani w ziemię przez Atletico w Pucharze Króla, a w 24. kolejce LaLiga przegrali z Gironą. W obu tych meczach sędziowie mylili się na ich niekorzyść. Barcelona złożyła protest w związku z nieprawidłową decyzją o anulowaniu gola w starciu z Atletico. Niemiecki szkoleniowiec nie miał wątpliwości, iż sędzia popełnił błąd także w meczu z Gironą, ale nie szukał w tym wymówki po porażce.

Barcelonie rzadko zdarzają się dwie porażki z rzędu, choć takie miały już miejsce w tym sezonie. Na początku października Duma Katalonii przegrała w Lidze Mistrzów z PSG, by kilka dni później doznać porażki w ligowym starciu z Sevillą. Teraz notuje drugą taką serię.

Kolejny błąd na niekorzyść Barcelony. Tym razem Flick nie szuka wymówek

W spotkaniu z Gironą mistrzowie Hiszpanii chcieli zmazać plamę po srogim laniu od Atletico, ale wyszło im to tak, iż przegrali kolejny raz. W derbach Katalonii zawiodła zarówno obrona, jak i atak. Girona raz po raz wdzierała się pod bramkę Joana Garcii, a po drugiej stronie boiska ofensywne trio Lamine Yamal – Ferran Torres – Raphinha raziło nieskutecznością. Najlepszą okazję miał ten pierwszy, który podszedł w pierwszej połowie do rzutu karnego, ale trafił tylko w słupek.

Po zmianie stron obie drużyny gwałtownie strzeliły po jednym golu, ale decydujący cios w 86. minucie zadali gracze Girony, kiedy piłkę do bramki skierował Fran Beltran. W powtórce było jednak widać, iż gol nie powinien zostać uznany. Kilka sekund przed strzałem nadepnięty przez rywala został bowiem Jules Kounde. Sytuację analizował VAR, a mimo to bramka została uznana. Po meczu Claudio Echeverri, czyli sam faulujący przyznał, iż miał sporo szczęścia, iż sędzia nie anulował bramki.

𝗕𝗥𝗘𝗔𝗞𝗜𝗡𝗚: Kounde was STAMPED on his foot before the goal but VAR is NOT DOING ANYTHING! pic.twitter.com/YKOTtyAVHW

— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) February 16, 2026

Hansi Flick nie szukał jednak w tym wymówek.

– Nie chcę o tym rozmawiać, każdy widział sytuację przed drugim golem, ale ostatecznie Girona zasłużyła na to. Dobrze grali w drugiej połowie, mieli wiele sytuacji. Bardzo źle broniliśmy, przede wszystkim w fazie przejścia. Byliśmy zbyt otwarci, nasza linia pomocy nie była na swoim miejscu. Nie było więc łatwo bronić się ostatniej czwórce zawodników. Nie jesteśmy w dobrej formie, to nie jest nasz dobry moment – ocenił występ swojej drużyny niemiecki trener.

– Może bardziej bym o to walczył i więcej o tym mówił, gdybyśmy zagrali dobrze. Ale nie zagraliśmy, więc wygląda to jak wymówka, jak narzekanie. Nie chcę tego. Żadnych wymówek, żadnego narzekania. Musimy się skupić i wiemy, iż możemy grać lepiej. Przez takie rzeczy musimy grać lepiej i musimy wrócić na swój poziom – dodał Flick.

Przez porażkę z Gironą FC Barcelona spadła z pierwszego miejsca w LaLiga. Przez najbliższy tydzień będzie musiała oglądać plecy Realu Madryt, który wygrał w walentynki z Realem Sociedad 4:1 i ma teraz dwa punkty przewagi nad Blaugraną.

*Osoby dopiero zaczynające typowanie powinny zwrócić uwagę na bonusy bukmacherskie bez depozytu. najważniejsze jest jednak, by wybierać tylko legalnych bukmacherów.

CZYTAJ WIĘCEJ O HISZPAŃSKIEJ PIŁCE NA WESZŁO:

  • Barcelona nie pozbierała się po Atletico. Porażka w derbach
  • Media: Real Madryt pożegna po sezonie tego gracza. Zero zaskoczenia
  • Gorąco w Atletico. Oblak narzeka, Simeone kontruje

Fot. Newspix.pl

Idź do oryginalnego materiału