Faworyci Premier League tracą punkty. Komiczny rzut karny

1 dzień temu
7 stycznia rozegrano aż osiem spotkań 21. kolejki Premier League. Emocji nie brakowało między innymi na Vitality Stadium. Bournemouth wyrwało zwycięstwo w ostatnich minutach spotkania z Tottenhamem. Zawiedli faworyci. Remis Manchesteru City z Brighton i Aston Villi z Crystal Palace to znakomite wieści dla Arsenalu, który może powiększyć przewagę nad oboma tymi klubami do ośmiu punktów.
Pierwsza środa nowego roku stała pod znakiem Premier League. Na ten dzień zaplanowano aż osiem spotkań 21. kolejki. Większość z nich była niezwykle emocjonująca, a kibice nie mogli też narzekać na niedobór bramek.


REKLAMA


Zobacz wideo Oto cała prawda o talencie Lewandowskiego. "Ktoś, kto to mówił, po prostu kłamie"


Jedynie pojedynek Crystal Palace z Aston Villą nie nawiązał poziomem do pozostałych meczów. Podopieczni Unaia Emeryego przeważali w pierwszej połowie, a po przerwie nieco lepiej wyglądała drużyna Olivera Glasnera. Matty Cash rozegrał całe spotkanie.


Faworyci zawiedli
Punkty zgubił też Manchester City, który nie dał rady pokonać na własnym boisku Brighton. W pierwszej połowie rzut karny na bramkę zamienił Erling Haaland, a po przerwie odpowiedział Kaoru Mitoma. Norweg ma już na koncie 20 bramek w tym sezonie i zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców.
Wielkie emocje do ostatniego gwizdka przyniosło spotkanie Bournemouth z Tottenhamem. W 9. minucie goście wyszli na prowadzenie po strzale Mathysa Tela, ale jeszcze w pierwszej połowie dla Wisienek strzelali Evanilson oraz Kroupi. Palhinha wyrównał stan meczu w 78. minucie i gdy zdawało się, iż mecz zakończy się podziałem punktów Antoine Semenyo pokonał Vicario, dzięki czemu to gospodarze mogli cieszyć się z kompletu punktów.
Zobacz też: 5:0 dla Barcelony! Tak Flick potraktował Lewandowskiego


Najdziwniejszą akcję dzisiejszych spotkań oglądaliśmy w meczu Brentford - Sunderland. W 60. minucie, przy stanie 1:0 dla Brentfordu goście otrzymali rzut karny po faulu na Brobbeyu. Do piłki podszedł Enzo Le Fee. Wziął długi rozbieg, ale postanowił pokonać bramkarza klasyczną panenką. Caoimhin Kelleher wyczuł intencje strzelca, został w środku bramki i pewnie złapał piłkę. Sunderland mógł wyrównać, a po zaledwie kwadransie było już 3:0 dla gospodarzy. Drugą swoją bramkę zdobył Thiago, a ostatniego gola strzelił Jarmoluk.
Outsiderzy nie składają broni
Wielkie emocje oglądali kibice w Burnley. Zaczęło się sensacyjnie. Już w 13. minucie Manchester United przegrywał z przedostatnią drużyną Premier League. Do własnej bramki piłkę skierował Ayden Heaven. W drugiej połowie wynik odwrócił Benjamin Sesko, strzelając gole w 50. oraz 60. minucie. Niedługo później było już 2:2 po trafieniu Jaidona Anthony'ego. Wielka przewaga Czerwonych Diabłów nie przyniosła rezultatu. Rubena Amorima w klubie już nie ma, ale wyniki nie poprawiły się. Na Old Trafford jest naprawdę dużo do naprawy...
Na docenienie zasługuje również wynik czerwonej latarni ligi. Wolverhampton zdobyło punkty w trzecim meczu z rzędu. Po remisie z Manchesterem United i wygranej nad West Hamem tym razem przyszedł czas na wyjazdowy remis z Evertonem. Gospodarze prowadzili po bramce Michaela Keane'a, a w 69. minucie odpowiedział Matheus Mane. Everton kończył mecz w dziewiątkę - w końcowych minutach spotkania sędzia wyrzucił z boiska Keane'a oraz Jacka Grealisha. Wolves nie wykorzystało jednak przewagi liczebnej.
Arsenal przed wielką szansą
Środowe spotkania przyniosły wyniki, które zachwyciły kibiców Arsenalu. Punkty straciły obie drużyny, które w tabeli starają się gonić Kanonierów - zarówno Manchester City, jak i Aston Villa, zremisowały swoje mecze. Oznacza to, iż w czwartek podopieczni Mikela Artety będą mogli zwiększyć przewagę nad tymi zespołami do ośmiu punktów. Zadanie jednak nie należy do łatwych, gdyż na Emirates przyjedzie Liverpool.


Wyniki środowych meczów Premier League:


Bournemouth 3:2 Tottenham
Brentford 3:0 Sunderland
Burnley 2:2 Manchester United
Crystal Palace 0:0 Aston Villa
Everton 1:1 Wolves
Fulham 2:1 Chelsea
Manchester City 1:1 Brighton
Newcastle 4:3 Leeds


Tabela Premier League, stan na 7 stycznia:


Arsenal - 20 meczów, 48 punktów, bramki 40:14
Manchester City - 21 meczów, 43 punkty, bramki 45:19
Aston Villa - 21 meczów, 43 punkty, bramki 33:24
Liverpool - 20 meczów, 34 punkty, bramki 32:28
Brentford - 21 meczów, 33 punkty, bramki 35:28
Newcastle - 21 meczów, 32 punkty, bramki 32:27
Manchester United - 21 meczów, 32 punkty, bramki 36:32
Chelsea - 21 meczów, 31 punktów, bramki 34:24
Fulham - 21 meczów, 31 punktów, bramki 30:30
Sunderland - 21 meczów, 30 punktów, bramki 21:22
Brighton - 21 meczów, 29 punktów, bramki 31:28
Everton - 21 meczów, 29 punktów, bramki 23:25
Crystal Palace - 21 meczów, 28 punktów, bramki 22:23
Tottenham - 21 meczów, 27 punktów, bramki 30:27
Bournemouth - 21 meczów, 26 punktów, bramki 34:40
Leeds - 21 meczów, 22 punkty, bramki 29:37
Nottingham Forest - 21 meczów, 21 punktów, bramki 21:34
West Ham - 21 meczów, 14 punktów, bramki 22:43
Burnley - 21 meczów, 13 punktów, bramki 22:41
Wolves - 21 meczów, 7 punktów, bramki 15:41
Idź do oryginalnego materiału