
Michał „Boxdel” Baron ujawnia kulisy wielkiego jubileuszu FAME. Włodarz organizacji FAME MMA zdradził także istotną informację w sprawie kolejnego wydarzenia.
Gala FAME 30: Icons okazała się być wydarzeniem znacznie lepszym, niż wielu kibiców zakładało przed jej startem. Karta walk, choć początkowo krytykowana za brak większości tytułowych „ikon”, dostarczyła sporo emocji i widowiskowych batalii. W walce wieczoru Makhmud Muradov zmierzył się z Denisem Labrygą i pewnie zwyciężył na punkty, potwierdzając swoją najwyższą klasę.
Nie zabrakło też szybkich i efektownych zakończeń. Choćby Denis Załęcki świetnie rozprawił się z Bartoszem Szachtą już w pierwszej rundzie rywalizacji, pokazując się z naprawdę dobrej strony. W innym zaś pojedynku ikoniczna freak fighterka, Marta Linkiewicz wygrała przez TKO z walczącą niegdyś w UFC Izabelą Badurek, udowadniając, iż jej rozwój sportowy się nie zatrzymuje.
ZOBACZ TAKŻE: Pierwsze słowa Denisa Labrygi po porażce na FAME 30. Zaskakujące słowa
Choć wydarzenie nie obyło się bez kontrowersji i dyskusji wokół matchmakingu, finalnie wielu widzów oceniło je bardzo pozytywnie. Tempo gali, różnorodność pojedynków oraz mieszanka freak fightów z bardziej sportowymi konfrontacjami sprawiły, iż FAME MMA po raz kolejny przyciągnęło uwagę szerokiej publiczności i zaspokoiło oczekiwania chyba wszystkich widzów.
Boxdel o kolejnej gali i nie tylko
Już po wydarzeniu dowiedzieliśmy się nieco o kulisach organizacyjnych, które ujawnił jeden ze właścicieli organizacji hybrydowej, Michał Baron. Wskazał on, iż pierwotna koncepcja wydarzenia była nieco odmienna i zakładała udział większej liczby ikonicznych postaci, które można byłoby nazwać prawdziwymi „ikonami”. Problemy organizacyjne oraz różne czynniki zewnętrzne sprawiły jednak, iż część zawodników ostatecznie nie pojawiła się na karcie. YouTuber poinformował o wszystkim w rozmowie z Karolem Garncarzem dla naszego portalu:
Gala była generalnie dużo lepsza, niż zakładałem. Podtytuł zrobił spory problem, ponieważ ewidentnie było za mało tych prawdziwych ikon, czyli Ferrariego, Kasjo można było wrzucić. Teraz po gali, mogę już zdradzić, iż pierwotnie oni byli w karcie, dlatego właśnie ona się tak nazywała. No ale różne perturbacje związane z ka**nami itd. spowodowały, iż niektórzy nie chcieli przyjechać, niektórzy nie chcieli przylecieć, zastanawiali się nad tym.
– mówił włodarz FAME MMA.
Chwilę później podkreślił, iż federacja stale się rozwija i buduje coraz mocniejszy roster zawodników, co jest dla mnie powodem do dumy, gdyż jest on jedną z osób za to odpowiedzialnych. Co ciekawe, okazuje się, iż w perspektywie coraz częściej pojawiają się nazwiska z zagranicy:
Mamy fajnych zawodników, buduje się ta stajnia po prostu. To mi się podoba, iż mamy coraz mocniejszych zawodników. Już teraz łowię paru kotów z zagranicy, bo trzeba rozwijać to, rozwijać i rozwijać.
– wyjawił Baron.
ZOBACZ TAKŻE: Iwo Baraniewski komentuje swój występ na UFC w Londynie. Polak rozbił bank
Karol Garncarz próbował również poznać jakieś pierwsze informacje na temat gali FAME 31. Co prawda nie poznaliśmy dzięki temu żadnych nazwisk, jednakże padła za to informacja, kiedy odbędzie się to wydarzenie:
Galę mamy w maju, to mogę leaknąć. Mogę powiedzieć, iż w połowie albo w sumie bardziej na początku maja, tylko po majówce jak coś, żeby nie było.
– obwieścił Boxdel na kanale „MMA.pl”.
W powyższym wywiadzie poruszono także inne interesujące wątki, w tym potencjalny rewanż Denisa Załęckiego z Szachtą oraz wyraźne niezadowolenie z postawy Akopa Szostaka i to nie w kontekście jego dyspozycji w oktagonie, w którym musiał uznać wyższość „Kubańczyka”.

1 dzień temu

















