Emocje na Smoczyku! Mecz na szczycie dla Sparty!

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Mecz na szczycie nie zawiódł i dostarczył wiele emocji. Zanim jednak o zawodach to warto przypomnieć, iż jeszcze w czwartek Fogo Unia Leszno poinformowała kibiców za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych, iż w tym meczu nie wystąpi Kacper Mania. Wychowanek „Byków” doznał kontuzji podczas rywalizacji w jednej z rund eliminacyjnych MIMP.

Pierwsza seria startów padła łupem Fogo Unii Leszno. Ku euforii miejscowych fanów gospodarze mijali rywali na dystansie wygrywając na inaugurację 4:2, zaś kolejne trzy gonitwy były remisowe. Warto tu jednak podkreślić sensacyjne rozstrzygnięcia czwartego biegu. W stawce Kowalski – Andersen, Parnitskyi – Konieczny wygrał… ten ostatni! Wrocławianie skutecznie odpierali ataki Ukraińca, ale wychowanek Fogo Unii Leszno okazał się wykorzystać błąd rywali i przebił się na prowadzenie, którego potem nie tylko nie oddał, ale także odjeżdżał reszcie stawki.

W drugiej serii Spartanie w szóstej gonitwie dali sygnał, iż interesuje ich przede wszystkim pełna pula. Maciej Janowski i Artiom Łaguta świetnie wyjechał spod taśmy i nie pozostawił złudzeń Piotrowi Pawlickiemu wygrywając podwójnie. To dało dwupunktowe Wrocławianom dwupunktową przewagę.

Kolejna część rywalizacji to nakreślenie przewagi Betard Sparty Wrocław, która była dobrze dopasowana do tego toru. choćby po przegranym starcie przyjezdni potrafili mijać zawodników Fogo Unii Leszno. „Show” w dziewiątym wyścigu dał Maciej Janowski, który świetnymi atakami przebił się najpierw na drugie miejsce, a potem na czoło stawki. Dzięki temu Wrocławianie utrzymali czery „oczka” przewagi, które wywalczyli chwilę wcześniej – po przerwie na kosmetykę toru. „Byki” stratę w połowie zniwelowali jeszcze w tej samej serii startów. Ben Cook skutecznie odpierał ataki Brady Kurtza, a Parnitskyi przywiózł za swoimi plecami Mikkela Andersena.

Remisowo ułożyła się czwarta seria. Trzykrotnie padł podział punktów – dwukrotnie za sprawą zwycięstwa zawodnika w kasku czerwonym (Grzegorz Zengota i Piotr Pawlicki), a raz w kasku żółtym (Maciej Janowski). Przed biegami nominowanymi wynik meczu to było 38:40.

3:3 padło po raz kolejny także w czternastym biegu, a zatem o końcowym rozstrzygnięciu decydował ostatni akt piątkowej rywalizacji. Na starcie gospodarzy reprezentował Piotr Pawlicki i Ben Cook, zaś gości Maciej Janowski i Brady Kurtz zatem duety polsko-australijskie. To Wrocławski Kangur przypieczętował jednak zwycięstwo swojej drużyny wygrywając ten mecz swojej drużynie.

Wyniki meczu Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław (44:46, 84:96)

Fogo Unia Leszno: 44
9. Grzegorz Zengota (1,2,1,3,3) 10
10. Emil Konieczny (3,1*,-,-) 4+1
11. Ben Cook (3,1*,3,2,2) 11+1
12. Maksymilian Kostera (-,-,-,-) 0
13. Piotr Pawlicki (2,1,2,3,1*) 9+1
14. Nazar Parnitskyi (3,0,0,1,0) 4
15. Filip Gano (0,0,1*) 1+1
16. Keynan Rew (1*,2,2,0,0) 5+1

Betard Sparta Wrocław: 46
1. Artiom Łaguta (2,3,3,D,2,2) 12
2. Maciej Janowski (T,3,2*,3,3,0) 11+1
3. Rafał Grzędziński (-,-,-,-) 0
4. Daniel Bewley (-,-,-,-) 0
5. Brady Kurtz (3,3,2,1*,2,3) 14+1
6. Mikkel Andersen (1*,0,2,0) 3+1
7. Nikodem Mikołajczyk (2,0,0) 2
8. Bartłomiej Kowalski (0,1*,0,1,1*,1*) 4+3

Bieg po biegu:
1. (62,99) Cook, Łaguta, Zengota, Kowalski 4:2 (4:2)
2. (62,42) Parnitskyi, Mikołajczyk, Andersen, Gano 3:3 (7:5)
3. (62,30) Kurtz, Pawlicki, Rew, Andersen (Janowski T) 3:3 (10:8)
4. (63,37) Konieczny, Andersen, Kowalski, Parnitskyi 3:3 (13:11)
5. (62,45) Janowski, Rew, Cook, Kowalski 3:3 (16:14)
6. (62,19) Łaguta, Janowski, Pawlicki, Gano 1:5 (17:19)
7. (61,73) Kurtz, Zengota, Konieczny, Mikołajczyk 3:3 (20:22)
8. (62,74) Łaguta, Pawlicki, Kowalski, Parnitskyi 2:4 (22:26)
9. (62,75) Janowski, Rew, Zengota, Łaguta (D) 3:3 (25:29)
10. (61,94) Cook, Kurtz, Parnitskyi, Andersen 4:2 (29:31)
11. (61,74) Zengota, Łaguta, Kurtz, Rew 3:3 (32:34)
12. (61,86) Janowski, Cook, Gano, Mikołajczyk 3:3 (35:37)
13. (61,97) Pawlicki, Kurtz, Kowalski, Rew 3:3 (38:40)
14. (62,31) Zengota, Łaguta, Kowalski, Parnitskyi 3:3 (41:43)
15. (61,90) Kurtz, Cook, Pawlicki, Janowski 3:3 (44:46)

Idź do oryginalnego materiału