Elżbieta Glinka: Bardziej smakował mi rekord Polski w Warszawie

3 godzin temu

– Bardziej mi smakował rekord Polski w Warszawie przy swoich kibicach i w tej całej oprawie Fundacji „Maraton Warszawski” – mówiła Elżbieta Glinka w rozmowie z Kubą Pawlakiem w najnowszym podcaście „Race Pace” po dzisiejszym biegu w Walencji. Przypomnijmy, iż Warszawianka na trasie 10K Valencia Ibercaja by Kiprun z wynikiem 31:47 o 13 sekund poprawiła własny rekord kraju na 10 kilometrów.

Na półmetku Glinka zanotowała 15:52, ale później zaczęła zmagać się z narastającym zmęczeniem.

– Naprawdę ciężko było już od szóstego kilometra, ale cały czas starałam się motywować w głowie i nie odpuszczać. Wiedziałam, iż jestem wytrenowana, iż musi mi trzymać głowa i biegłam, ale naprawdę mnie to sporo kosztowało dzisiaj i czuję, iż jestem bardzo zmęczona – przyznała Elżbieta Glinka.

Lisowska: to nie jest moje ostatnie słowo

Tuż za podopieczną Mikołaja Raczyńskiego finiszowała Aleksandra Lisowska z czasem 31:50, czyli o 10 sekund lepiej niż dotychczasowy rekord Polski. To nowy rekord życiowy biegaczki z Olsztyna. W krótkim filmiku opublikowanym w mediach społecznościowych pogratulowała Glince obrony rekordu kraju i poinformowała o swoich dalszych planach sportowych.

– Jutro wylatuję do Kenii, więc dzisiejszy start był tylko przystankiem przed kolejnym występem w półmaratonie 15 lutego (chodzi o półmaraton w Barcelonie – przyp. red.), więc trzymajcie mocno kciuki. Uważam, iż jak na start bez odpuszczania treningowego, bo do środy trenowałam jeszcze dwa razy dziennie, ten dzisiejszy wynik jest Ok. Chociaż nie ukrywam, iż to nie jest moje ostatnie słowo jeszcze na tym dystansie. W tym roku zobaczycie mnie na nim na pewno jeszcze parę razy – mówiła Aleksandra Lisowska.

Glinka zwracała uwagę, iż w Walencji skupiała się wyłącznie na własnym biegu, nie rywalizując z innymi Polkami.

– Mnie interesuje moje bieganie. Nie patrzę na to w kontekście, czy pokonałam Olę, czy pokonałam Alicję, w ogóle o tym nie myślałam. Ja choćby nie wiedziałam, iż Ola jest tak blisko mnie i w ogóle możesz mi wierzyć, możesz nie, ale w ogóle nie myślałam o tym, gdzie będzie za mną, iż ja muszę tu przyjechać, muszę z nią wygrać. Nie rozpatrywałam tego w tych kategoriach. Myślałam o tym, co ja mam do zrobienia, skupiałam się na swoim celu. Chciałam pobiec 31:45 i prawie mi się to udało – powiedziała rekordzistka Polski na 10 km.

Okazuje się, iż mimo, iż na mecie biegu obie Polki zameldowały się w odstępie zaledwie 3 sekund, to na trasie nie nawiązały ze sobą kontaktu.

Nie widziałam Oli w żadnym momencie, aż do momentu wyników i choćby z Olą o tym rozmawiałam. Nie złapałyśmy tego, iż my biegłyśmy tak blisko siebie, w ogóle nie wiedziałam, iż ona jest tak blisko. Ja się podczas zawodów nie odwracam. Poza tym na ten czas w okolice 32 minut i poniżej było bardzo dużo osób, bo w Walencji są sloty czasowe i puszczani są biegacze na czas 29, 30, 31 i tak dalej. Oni robili też ten tłum, który napierał – relacjonowała Glinka przebieg zawodów.

Całej rozmowy Kuby Pawlaka z Elżbietą Glinką można wysłuchać w najnowszym odcinku audycji „Race Pace – podcasty o bieganiu”.

Najszybsza dycha na świecie

Walencja po raz kolejny okazała się miejscem nadzwyczajnych wyników. Na trasie padły rekordy kraju, Europy i świata, a bieg potwierdził miano „najszybszej dychy na świecie”. Łącznie aż 221 zawodników pokonało dzisiaj 10 km w mniej niż 30 minut, 570 poniżej 32 minut, 777 poniżej 33 minut, a 1187 finiszowało z czasami lepszymi niż 35 minut.

Przypomnijmy, iż Andreas Almgren poprawił rekord Europy na 10 km, osiągając 26:45, o osiem sekund lepiej niż rok wcześniej. W rywalizacji kobiet rekord Starego Kontynentu wynoszący 30:08 ustanowiła Brytyjka Eilish McColgan.

red

Idź do oryginalnego materiału