Dzięki temu mógł zostać bohaterem całej Polski. Cała prawda o ucieczce z Rosji

1 godzina temu
Władimir Semirunnij w piątek zdobył srebrny medal olimpijski w biegu na 10000 m w łyżwiarstwie szybkim, a jeszcze trzy lata temu po inwazji Rosji na Ukrainę mógł stracić wszystko to, na co pracował. Rafał Tataruch, prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego, w rozmowie z Interią zdradził kulisy przyjazdu młodego panczenisty do Polski. Ujawnił, iż sportowcem interesowały się służby Władimira Putina!
- Tylko Polska chciała mnie przyjąć i naprawdę potrzebowałem Polski, bo chciałem zdobyć medal. Polska też chciała medalu, więc chciała takiego zawodnika, jak ja. Dziękuję bardzo Konradowi Niedźwiedzkiemu, który mi zaufał - mówił Władimir Semirunnij po wywalczeniu srebrnego medalu olimpijskiego w rozmowie z Radosławem Leniarskim ze sport.pl. O sytuacji geopolitycznej, która zmusiła go do rozstania z rodzicami i opuszczenia ojczyzny, nie chciał zbyt wiele mówić. - To bardzo smutne, ale nie mam na to wpływu - skwitował 23-latek urodzony w Jekaterynburgu.

REKLAMA







Zobacz wideo "6. miejsce polskich saneczkarzy to większy sukces niż medal skoczka!"



Tak Semirunnij trafił do Polski. Prezes odsłania kulisy
Władimir Semirunnij trafił do Polski w 2023 roku. Sam skontaktował się z dyrektorem sportowym Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Konradem Niedźwiedzkim. Sprawa była trudna, bo i kooperacja z Rosją, która w tamtym okresie skupiała się na zniszczeniu Ukrainy, nie należała do najłatwiejszych. O kulisach tej operacji w rozmowie z Interią opowiedział prezes PZŁS Rafał Tataruch.


- Miejmy tą świadomość, iż to jest młody Rosjanin, który stamtąd uciekł przed wcieleniem do armii, bo dostał bilet do wojska - zdradził działacz. - Został dokładnie skontrolowany przez wszystkie służby, a wcześniej rozpoczęliśmy całą procedurę od zgody Federacji Rosyjskiej. Oczywiście niechętnie, bo oni w ogóle nie odpowiadali na nasze prośby i pytania. Dopiero interwencja wyższej instancji, czyli Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej, spowodowała to, iż Rosjanie dostali ultimatum. Czyli albo odpowiedzą Polakom, albo w danym momencie Władek zmienia barwy narodowe - wyjaśnił.
ZOBACZ TAKŻE: Aż bolało, gdy się patrzyło na Semirunnija. "Ledwo się trzymał"
Cały proces trwał dwa lata. Semirunnij mógł startować w polskich barwach na arenie międzynarodowej, ale na obywatelstwo czekał do sierpnia 2025 roku. Przyznał mu je prezydent Karol Nawrocki.



Musieli zaufać
Wymuszona decyzja Federacji Rosyjskiej to jedno, drugie zaś postawa samego zawodnika i PZŁŚ względem niego. Młody zawodnik musiał przekonać do siebie działaczy, aby ci mogli mu uwierzyć. Tym bardziej iż interesowały się nim służby Władimira Putina.


- Miejmy świadomość, to była już pełnoskalowa wojna - tłumaczył Tataruch. - Myśmy przede wszystkim musieli zaufać, iż to, co on powie, jest prawdą. I to jest jedna rzecz. Ale wiedzieliśmy, iż jeżeli zaczniemy się starać o obywatelstwo, już wyspecjalizowane służby faktycznie sprawdzą, czy on nie był żołnierzem, czy nie był finansowany w żaden sposób, czy nie był w jakiś sposób powiązany. Jak tylko dostaliśmy informację, iż w momencie, kiedy przekraczał granicę, dostał bilet do wojska, utwierdziło nas w przekonaniu, iż jednak chyba dobrze robimy. A potem nasze polskie służby, które go sprawdziły, potwierdziły, iż to jest człowiek godny zaufania - opisywał prezes.
ZOBACZ TAKŻE: Tak Semirunnij mówi o Polsce i Polakach. Od razu wspomniał o Nawrockim
Niebagatelne znaczenie miała postawa Semirunnija. Zawodnik gwałtownie zaczął szkolić język, a tym, czym najbardziej ujął przedstawicieli polskiego związku, była nauka "Mazurka Dąbrowskiego". Podczas mistrzostw Europy na dystansach 23-latek sam poprosił kolegów, by go sprawdzali, przepytywali, bo chciał jak najszybciej móc wykorzystać zdobytą wiedzę. I to się udało, bo w ME wywalczył złoty medal i odśpiewał pierwszą zwrotkę. Liczył, iż przyda mu się to także na zimowych igrzyskach olimpijskich w Cortinie d'Ampezzo i w Mediolanie, ale do złota zabrakło 5.65 s. Triumfował Czech Metodej Jilek.
Idź do oryginalnego materiału