Dramat Wisły Płock w Lidze Mistrzów! Porażka po golu w ostatniej sekundzie

21 godzin temu
Zdjęcie: Screen z TV


Najpierw Industria Kielce, teraz Wisła Płock. Polskie ekipy odpadły z rywalizacji w Lidze Mistrzów! Płocczanie przyjechali do Francji z zaliczką trzech bramek, ale gwałtownie ją stracili. Zanotowali wręcz katastrofalną pierwszą połowę. I choć w drugiej zabrali się ostro do pracy, to zabrakło czasu. W ostatnich sekundach Nantes pozbawił ich nadziei. Francuzi przypieczętowali dramat Wisły wraz z syreną końcową, zdobywając ostatniego gola i ustalając wynik dwumeczu na 54:52.
Orlen Wisła Płock była w dobrej sytuacji przed rewanżem o ćwierćfinał Ligi Mistrzów. W pierwszym meczu polska drużyna zaprezentowała się solidnie. Po pierwszej połowie prowadziła choćby 17:12, ale później nieco spuściła z tonu. Mimo wszystko wygrała 28:25. Miała więc zaliczkę trzech goli. Tylko iż teraz pojechała na teren rywala. Mimo wszystko kibice płockiego zespołu liczyli, iż uda się utrzymać przewagę i Wisła nie podzieli losu Industrii Kielce, która odpadła po 1/8 finału.


REKLAMA


Zobacz wideo Kto będzie rywalem Cezarego Kuleszy? "Członek zarządu z zarzutami prokuratorskimi"


Koszmarna pierwsza połowa Wisły. Takiej niemocy nikt się nie spodziewał
Polska drużyna zaczęła jednak fatalnie ten mecz. Była wybitnie nieskuteczna w ataku. Popełniała proste błędy, z czego błyskawicznie korzystali rywale. Efekt? Prowadzenie gospodarzy wynikiem 6:1. Później Wisła zaczęła nieco odzyskiwać rytm i minimalnie zaczęła odrabiać straty. Zbliżyła się na 6:10. Ale co z tego, skoro po chwili całe starania zostały zniweczone.


Znów Nantes zaliczył kapitalną serię bramek, tym razem zdobył ich cztery z rzędu. I tak gospodarze prowadzili już 14:6. A na tym zatrzymywać się nie zamierzali. Wisła została zmiażdżona w pierwszej połowie. Była totalnie bezzębna i zasłużenie przegrywała 8:17.
Wisła goniła wynik, ale było już za późno. Wielkie emocje w końcówce
Stało się więc jasne, iż jeżeli płocczanie chcą wygrać ten mecz i awansować do ćwierćfinału, to muszą zabrać się mocno do roboty. Wydawało się jednak, iż jest to już niemal niemożliwe. Potrzeba było cudu, ale na ten Wisła mocno liczyła. I zaczęła skracać dystans. Przy stanie 11:22 po raz pierwszy zanotowała solidną serię trafień. I zrobiło się 15:22.
Zobacz też: Sceny przed Superpucharem Polski. Tego się nie spodziewali. "Paranoja".


Wisła sukcesywnie zbliżała się do rywali. I tak na pół minuty do końca zrobiło się 24:28, po kolejnej tym razem trzybramkowej serii, a nadzieje polskich kibiców znów odżyły. Emocje sięgały więc zenitu. Polska drużyna potrzebowała bramki, by doprowadzić do remisu w dwumeczu. W końcówce jednak rywale grali mądrze, specjalnie przedłużali grę i ostatecznie to oni triumfowali 29:24, rzucając ostatniego gola dosłownie w ostatniej sekundzie i awansując do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Wisła przegrała więc w dwumeczu różnicą dwóch trafień - 52:54.
Idź do oryginalnego materiału