Dramat w polskim żużlu. Nie żyje człowiek, który chciał ratować zasłużony klub

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Środowisko żużlowe w Tarnowie okryło się głęboką żałobą. W środę, dwudziestego czwartego czerwca, przekazana została tragiczna informacja o śmierci Waldemara Jasińskiego, znanego lokalnego przedsiębiorcy oraz niezwykle zaangażowanego działacza sportowego. Pięćdziesięciodwulatek został odnaleziony martwy w swoim domu, zlokalizowanym w podtarnowskich Koszycach Wielkich.

Służby ratunkowe, w tym straż pożarna, zespół ratownictwa medycznego oraz policja, otrzymały zgłoszenie o odnalezieniu zwłok około godziny 13:30. Niestety, w momencie przybycia ratowników na miejsce, mężczyzna już nie żył. Czynności procesowe na miejscu zdarzenia prowadziła tarnowska policja pod nadzorem prokuratury. Jak poinformował oficer prasowy KMP w Tarnowie, aspirant Kamil Wójcik, na obecnym etapie śledztwa policja wykluczyła udział osób trzecich w tym tragiczny zdarzeniu. Dokładne okoliczności śmierci nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości, a ciało zmarłego przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, gdzie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok.

Na tym etapie mogę jedynie przekazać, iż policja wykluczyła udział osób trzecich – przekazał oficjalnie oficer prasowy dla portalu tarnowska.tv.

Waldemar Jasiński w ostatnich miesiącach dał się poznać lokalnej społeczności jako jeden z głównych inicjatorów projektu, którego celem było natychmiastowe przywrócenie tradycji czarnego sportu w Tarnowie. Sytuacja tamtejszego żużla stała się dramatyczna po tym, jak historyczna Unia Tarnów straciła licencję na starty w Krajowej Ligi Żużlowej, a zawodnicy zostali zwolnieni z dotychczasowych kontraktów.

W odpowiedzi na ten głęboki kryzys, pod koniec marca 2026 roku ogłoszono powołanie nowego podmiotu o nazwie Klub Żużlowy Jasińscy Unia Tarnów Mościce. Waldemar Jasiński został właścicielem tego projektu, a na stanowisko prezesa wyznaczono Kamila Górala. Nowy klub miał całkowicie odciąć się od błędów poprzedników, a sam Jasiński dążył do tego, by pomóc Jaskółkom utrzymać się na żużlowej mapie Polski.

Przez narastające zamieszanie wokół podziału miejskiego stadionu, planów treningowych Akademii Żużlowej Janusza Kołodzieja oraz doniesień o możliwym udostępnieniu obiektu dla Motoru Lublin, Waldemar Jasiński poczuł się głęboko rozczarowany postawą władz miasta oraz centrali. Około dwóch miesięcy przed swoją tragiczną śmiercią podjął decyzję o całkowitym wycofaniu się z działalności w sporcie żużlowym. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych zadeklarował wówczas nagłą rezygnację, podkreślając stanowczo, iż nie pozwoli na dalsze negatywne wykorzystywanie jego nazwiska w kuluarowych rozgrywkach. Rodzinie i najbliższym zmarłego składamy głębokie wyrazy współczucia.

Idź do oryginalnego materiału