Dramat polskiego talentu po debiucie! Diagnoza brzmi jak wyrok

2 godzin temu
Wiktor Bogacz zaliczył w barwach Cracovii debiut jak z koszmaru, kiedy w meczu z Widzewem Łódź doznał złamania obojczyka. W środę klub przekazał wieści na temat stanu zdrowia młodzieżowego reprezentanta Polski. Niestety, czeka go dłuższa przerwa od gry.
Bogacz trafił pod Wawel niedawno, bo zaledwie 10 lutego b.r., kiedy to został wypożyczony z New York Red Bulls. Dziesięć dni później zagrał pierwsze spotkanie w nowym zespole, ale zakończył je po zaledwie kilkunastu minutach. "W swoim debiucie w barwach krakowskiego klubu pojawił się on na boisku w 74. minucie i musiał je opuścić w dodatkowym czasie gry. Został sfaulowany przez Steliosa Andreou na 18. metrze i nieszczęśliwie upadł i od razu złapał się z grymasem bólu za bark. Okazało się, iż Bogacz złamał obojczyk" - napisał Paweł Matys ze Sport.pl.

REKLAMA







Zobacz wideo Papież, Mario i Obeliks śpiewali „Barkę". Tak wygląda dart w Polsce!



Klub przekazał wieści. Bogacz wypada na dwa miesiące
- Sytuacja Wiktora wygląda poważnie. Wygląda na to, iż złamał obojczyk. Czeka go operacja i pewnie około dwóch miesięcy przerwy - mówił po meczu trener "Pasów" Luka Elsner, cytowany przez portal "Transfery.info".


Jak się okazało, słowa Elsnera były prorocze. W środę klub przekazał na X informację, iż dokładnie tyle wyniesie rehabilitacja piłkarza. Dodano jednak, iż operacja przebiegła pomyślnie.
"Wiktor Bogacz przeszedł pomyślnie operację złamanego obojczyka, która przebiegła bez komplikacji. Zawodnik rozpoczyna teraz proces rehabilitacji pod okiem sztabu medycznego. Planowana przerwa w grze wyniesie około dwa miesiące. Życzymy Wiktorowi dużo zdrowia!" - czytamy we wpisie.






Bogacz to wychowanek Miedzi Legnica i młodzieżowy reprezentant Polski, który w kadrze U-21 zagrał sześć spotkań i strzelił dla niej dwa gole. W styczniu ubiegłego roku za kwotę dwóch milionów euro z Miedzi wykupił go New York Red Bulls. W znacznie silniejszej MLS Polak miał jednak kłopoty z wywalczeniem miejsca w składzie. Dlatego jego wypożyczenie do klubu Ekstraklasy wydawało się sensownym ruchem zarówno dla piłkarza, jak i dla Cracovii, która poszukiwała następcy Filipa Stojilkovicia. Niestety, jego przygoda w Krakowie rozpoczęła się w najgorszy z możliwych sposobów.
Idź do oryginalnego materiału