Sprawa Leona Madsena oraz konfliktu dotyczącego opieki nad jego córkami, Mariką i Manuelą, przybrała niezwykle ostry charakter. Duński żużlowiec wydał mocne oświadczenie, w którym odnosi się do zarzutów ze strony matki dziewczynek, przedstawia wyroki sądowe i zarzuca drugiej stronie celową manipulację.
Sądowe wyroki i walka o prawa rodzicielskie
Duńczyk w swoim komunikacie nie zostawia wątpliwości co do tego, jak wygląda prawna strona sporu. Zawodnik podkreśla, iż sprawa została rozstrzygnięta przez adekwatne instancje sądowe, które po przeanalizowaniu materiału dowodowego oraz opiniach biegłych psychologów wydały jasne orzeczenia.
– Jest powód, dla którego wygrałem wszystkie sprawy sądowe dotyczące tej sytuacji – zarówno w Danii, jak i w Polsce. Jest powód, dla którego powierzono mi w 100% pełną i wyłączną władzę rodzicielską nad moimi córkami – wyjawia Leon Madsen.
Lider Stelmet Falubazu Zielona Góra odrzuca wszelkie medialne zarzuty i zaznacza, iż wyroki sądowe mówią same za siebie. Jak wskazuje, decyzje nie zapadały na portalach społecznościowych ani w oparciu o plotki, ale w ramach oficjalnych procedur.
Próby odzyskania dzieci i bezskuteczne egzekucje
Z dokumentów wynika, iż Sąd Rejonowy w Wejherowie wydał orzeczenie nakazujące wydanie dzieci i ich powrót do Danii. Mimo wyznaczonego 14-dniowego terminu, matka nie przekazała dziewczynek, co skłoniło sąd do nakazania przymusowego odebrania dzieci, również przy wsparciu polskich organów ścigania.
Dotychczasowe cztery próby egzekucji postawienia zakończyły się niepowodzeniem ze względu na ukrywanie dzieci. Mimo wezwania do złożenia wyjaśnień, matka odmówiła ujawnienia miejsca ich pobytu. W konsekwencji rozważane jest wszczęcie oficjalnych poszukiwań na terenie całego kraju, co może wiązać się z poważnymi konsekwencjami prawnymi i karnymi zarówno w Polsce, jak i w Danii.
Oskarżenia o przemoc psychiczną i apel o pomoc
Madsen bezpośrednio punktuje działania matki dzieci, nazywając je wprost formą przemocy psychicznej skierowaną w najmłodszych. W ocenie żużlowca, próby budowania strachu przed ojcem oraz odcinanie ich od dotychczasowych relacji uderzają przede wszystkim w dobro dziewczynek.
– Przychodzi moment, w którym przestaje to być konflikt pomiędzy dwojgiem rodziców, a zaczyna być kwestią tego, co robi się dzieciom. Dla mnie ta granica została przekroczona już dawno temu – zaznacza żużlowiec.
Zawodnik od dwóch i pół roku jest rozdzielony z córkami i nie kryje ogromnego cierpienia z tego powodu. Zwraca się z apelacją do wszystkich osób, które mogą posiadać wiedzę o miejscu pobytu Mariki i Manueli, o niezwłoczny kontakt z policją lub lokalnymi władzami.
Na koniec Duńczyk kieruje twarde ostrzeżenie do osób udostępniających materiały naruszające prywatność jego oraz jego rodziny. Madsen zapowiada zdecydowane kroki wobec każdego, kto rozpowszechnia nieprawdziwe informacje lub godzące w godność dzieci nagrania. Wszystkie takie działania są dokumentowane, a osoby odpowiedzialne zostaną zgłoszone organom ścigania.
















