Maksym Drabik nie lubi medialnego rozgłosu i każdy o tym wie. Ostatnio jednak Polak zdecydowanie znalazł się na celowniku po fatalnym meczu ligowym, gdzie jego punkty mogły zadecydować o odwrotności sytuacji Bayersystem GKM Grudziądz w dalszej części sezonu. Trener Robert Kościecha bezgranicznie zaufał swojemu podopiecznemu, ignorując możliwą zmianę i wpuszczenie Bastiana Pedersena czy Beau Bailey’go. Drabik, po dłuższym czasie, zdecydował się odpowiedzieć na ostatnie doniesienia i wyprostować niektóre fakty.
Przede wszystkim polski senior grudziądzkiego zespołu przeprosił za swoją dyspozycje. Była ona zdecydowanie poniżej wszelkich oczekiwań, a choćby przed samym spotkaniem nikt raczej nie zakładał, iż Maksym Drabik będzie miał aż takie problemy na domowym torze. Były zawodnik ROW-u Rybnik podkreśla swoje przywiązanie do treningów i chęć nieustannej pracy nad swoją formą.
– Mogę tylko przeprosić kibiców z Grudziądza oraz klub za moją dyspozycję w ostatnim meczu – napisał Maksym Drabik w mediach społecznościowych. – Pracuję każdego dnia przez cały rok, żeby wszystko dobrze funkcjonowało i bardzo mi na tym zależy. Zdarzają się również takie dni.
Maksym Drabik odniósł się również do tematu swojej nieobecności na czwartkowym treningu. Zawodnik przytoczył tutaj informacje odnośnie urazu palca i ciągłym kontakcie ze sztabem szkoleniowym. Pomimo początkowych chęci do jazdy, wspólnie podjęto decyzje w trosce o zdrowie zawodnika.
– Zawsze staram się być do dyspozycji klubu, szczególnie w związku z czymś tak ważnym jak trening. Nie był, to żaden kłopot zdrowotny, żeby przyjechać dla mnie na czwartkowy trening i powiedziałem, iż jak najbardziej przyjadę, ale wspólnie z trenerem i fizjoterapeutą uznaliśmy, iż rozsądniej będzie jechać do szpitala, opatrzeć ranę na palcu i poradzić sobie z krwawieniem – podkreślił.
Zmęczony ciągłymi wierceniami Drabik wyraźnie wskazuje, iż nie życzy sobie wyolbrzymiania niektórych faktów. Żużlowiec jest w ciągłym kontakcie ze sztabem szkoleniowym i piątkowe spotkanie było po prostu słabsze. Polak ma w tej chwili średnią biegową na poziomie 1,735 punktu na bieg, a co za tym idzie, przez cały czas jest ważnym członkiem grudziądzkiego zespołu.
– Dzwoniłem prosić o pomoc, a nie usprawiedliwić swojej możliwej nieobecności. Szukanie również na siłę z wyrwanych z kontekstu słów podczas meczu, bo głównie rozmawiamy językiem potocznym i prostym pozbawionym szczegółów jest nierozsądne. Nie jestem fanem tego, co media za sobą niosą, dobrego i złego, ale nie przesadzajmy i nie przekraczajmy granic, bo staje się to prymitywne. Do zobaczenia wkrótce – dodał na koniec.
















