Dostał kredyt zaufania. Pójdzie śladami brata?

speedwaynews.pl 1 godzina temu

W swojej karierze Australijczyk występował on adekwatnie jedynie na Wyspach Brytyjskich. Jazda na trudnych technicznych torach z pewnością jednak dała mu sporo doświadczenia, choć nie zawsze świeciło dla niego słońce. Dobre mecze przeplatał słabszymi, aczkolwiek regularnie znajdował uznanie w oczach działaczy. w okresie 2026 w Premiership reprezentować będzie drużynę Belle Vue Aces, na drugim poziomie rozgrywek z kolei pozostanie zawodnikiem Poole Pirates. Zbliżające się rozgrywki będą dla niego jednak przełomowe pod zupełnie innym względem.

Podpisał on bowiem kontrakt w H.Skrzydlewska Orle Łódź, gdzie brany jest pod uwagę przy ustalaniu składu. Łodzianie prawdopodobnie liczą, iż nawiąże on do wyników swojego brata – Bena. W 2024 roku sensacyjnie zaliczył on „wejście smoka” do rozgrywek PGE Ekstraligi, gdzie w 41 biegach osiągnął nieprawdopodobną średnią – 1.976. Zważając na fakt, iż był to jego debiut w Polsce można mówić o odkryciu prawdziwego diamentu. Nie bez powodu na Gali PGE Ekstraligi otrzymał statuetkę „niespodzianka sezonu”. Teraz jest już podstawowym zawodnikiem leszczyńskiej Unii i pomógł w powrocie do elity.

Szansa na zaistnienie w Polsce?

W Łodzi z pewnością liczą, iż podobnie będzie w przypadku Zacha. Nadzieje rozpala jego jedyny występ w PGE Ekstralidze w okresie 2025. Tam w wyjazdowym spotkaniu z Krono-Plast Włókniarzem zdobył 6+2 w czterech startach. W pokonanym polu zostawił takich zawodników jak Mads Hansen, Wiktor Lampart czy choćby Piotr Pawlicki. To daje argumenty w kontekście jego jazdy w Metalkas 2. Ekstralidze. Działacze zdecydowali się zaryzykować i dać kredyt zaufania Zachowi. Australijczyk obok Olivera Berntzona, Szymona Szlauderbacha i Marcina Nowaka ma stanowić o sile zespołu.

Trudno w tej chwili przewidzieć jak potoczy się dla niego sezon 2026. Choć otrzymał szansę to słabe wyniki mogą sprawić, iż w jego miejsce Witold Skrzydlewski zakontraktuje innego zawodnika. Tak wydarzyło się w poprzednich rozgrywkach gdy na fazę play-down do zespołu dołączył Matej Zagar. Australijczyk musi więc trzymać rękę na pulsie i solidnie przygotować się do jazdy w Polsce. Dobrym prognostykiem bez wątpienia są jego występy w Mistrzostwach Australii. Tam zajął ostatecznie czwarte miejsce ulegając „starym wyjadaczom” jak Jamon Lidsey, Rohan Tungate czy zwycięzca Jack Holder.

Okazał się jednak lepszy od Keynana Rew i swojego brata Bena. To daje nadzieje, iż jego przygoda w Polsce nie musi zakończyć się na jednym sezonie. Wszystko zależy od solidnego przygotowania i chłodnej głowy. Będzie to dla niego prawdziwa weryfikacja, która może otworzyć mu drzwi do dalszej jazdy nad Wisłą lub kompletnie je zamknąć. Przykład jego brata pokazuje jednak, iż może być objawieniem rozgrywek i solidnym punktem drużyny.

Zach Cook
Idź do oryginalnego materiału