Don Diego wraca do walki z Ugonohem: Słusznie byłem faworytem, ale…

4 godzin temu
Zdjęcie: Don-Diego-wraca-do-walki-z-Ugonohem-Slusznie-bylem-faworytem-ale


Mateusz „Don Diego” Kubiszyn wrócił wspomnieniami do swojej porażki z Izu Ugonohem w turnieju FAME MMA. Mistrz GROMDY w rozmowie z Michałem Tuszyńskim dla Fansportu TV szczegółowo wyjaśnił, co jego zdaniem przesądziło o sensacyjnym rozstrzygnięciu już w pierwszej rundzie.

Starcie z dawno niewidzianym Izu Ugonohem było jednym z największych zaskoczeń turnieju. Większość kibiców i ekspertów widziała w „Don Diego” zdecydowanego faworyta, zwłaszcza iż wcześniej znajdował się w świetnej dyspozycji i dochodził do finałów podobnych rywalizacji. Tymczasem zawodnik WCA zaskoczył formą i wyeliminował Kubiszyna już w 1. rundzie.

Kubiszyn o przegranej z Ugonohem: „Bardzo dobry gameplan pod regulamin”

Podczas rozmowy Michał Tuszyński zdradził, iż miał okazję krótko porozmawiać z Izu Ugonohem, który sam przyznał, iż dziwiło go stawianie Kubiszyna w roli pewnego faworyta. Do tych słów odniósł się sam „Don Diego”, który wskazał na najważniejsze czynniki swojej porażki.

Ja myślę, iż Izu, jak mówiłem wcześniej, był dużą zagadką, jeżeli chodzi o ten turniej, o jego formę, również i dla mnie. Ja przez cały czas uważam, iż słusznie byłem faworytem w tej walce, ze względu na background sportowy i na to, iż byłem w gazie, a we wcześniejszym turnieju doszedłem do finału.

Kubiszyn podkreślił jednak, iż decydujące znaczenie miał sposób przygotowania taktycznego rywala oraz specyfika zasad walki, które znacząco odbiegały od klasycznego K-1.

Tutaj, co najważniejsze, zawiódł u nas… Albo może nie, nie chcę mówić, iż u nas zawiódł. To Izu wraz ze swoim teamem przygotowali bardzo dobry gameplan pod reguły gry, pod regulamin tej walki – kontynuował „Don Diego” wyjaśniając, iż zasady pojedynku bardziej nawiązywały do Muay Thai w małych rękawicach, niż do K-1. – K-1 z samej nazwy ma jedno kolano w klinczu. Tutaj były modyfikacje, iż nieograniczona ilość kolan w korpus, a na głowę tylko jedno. A w tym przypadku najważniejsze było to, iż była nieograniczona ilość kolan w klinczu, więc z samej nazwy „K-1” nie ma tutaj żadnego przeniesienia.

Mistrz walk na gołe pięści zdradził również, iż jego sztab brał pod uwagę warunki fizyczne przeciwników, jednak nie spodziewał się, iż klincz i kolana staną się aż tak istotnym elementem pojedynku.

Wzięliśmy pod uwagę, biorąc pod uwagę warunki fizyczne przeciwników, bo nie mówię tylko o Izu, braliśmy pod uwagę, iż będzie z tym problem, ale nie spodziewaliśmy się, iż będzie to najważniejszy element walki, do którego będzie dążyć Izu. Rozmawialiśmy z Izu i z całym temamem po walce i mówili, iż wiedzieli, iż będziemy uderzać prawy prosty na dół… którego na samym początku nie uderzaliśmy, bo wiedzieliśmy, iż oni to wiedzą! I tutaj, zwłaszcza w 1. rundzie, to był najważniejszy element. Doprowadził do liczenia tymi kolanami.

Idź do oryginalnego materiału