Szef Formuły 1, Stefano Domenicali w dość stanowczych słowach odniósł się do wszystkich krytyków obecnej Formuły 1, próbując im udowodnić, iż nie mają racji.
Formuła 1 nie ma łatwego startu sezonu pod względem medialnym. Wszystko za sprawą niezadowolenia kibiców z tego, jak wyglądają kwalifikacje i wyprzedzanie. Są też zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa, wyrażane przez samych kierowców.
Wygląda na to, iż falą krytyki nie przejmuje się szef Formuły 1, Stefano Domenicami, który uważa wręcz, iż nie jest ona uzasadniona.
“Widzę niesamowite efekty w zakresie pozytywności szerszej grupy fanów na to, co nazywamy efektem wyścigowym. Zdecydowanie. Oczywiście bierzemy pod uwagę krytykę związaną z konkretnymi sytuacjami, związanymi głównie z kwalifikacjami. Pochodzą one głównie od purystów ścigania. Kwalifikacje zawsze były momentem, gdy kierowca musiał naciskać do limitu i znaleźć fizyczne limity samochodu” – mówi Stefano Domenicali.
“To obszar, nad którym pracujemy w tych tygodniach, wspólnie z kierowcami, zespołami i FIA. Patrzymy na to, co można dostosować bez tracenia kierunku, który sobie wyznaczyliśmy. Obraliśmy go nie bez powodu” – dodaje szef F1.
Podkreśla on, iż wymuszona dłuższa przerwa od Formuły 1 jest momentem, w którym realizowane są zakulisowe rozmowy, mające na celu ewentualne poprawki w serii.
Domenicali nie zamierza ulegać jednak tym, którzy według niego “tylko narzekają”.
“Dobrze, iż rozmawiamy, iż pojawia się konstruktywna dyskusja. To, co mi się jednak nie podoba to ludzie, którzy uwielbiają krytykować. Nie wiem dlaczego tacy są. Krytyka nikomu nie pomaga, a do tego ma zerowy wpływ” – mówi Włoch.
“Od miesięcy rozmawiamy z FIA, zespołami, a teraz przede wszystkim z kierowcami. Rozważamy, co można zrobić przed Miami by poprawić sytuację” – dodaje Domenicali.
Szef FIA zupełnie nie zgadza się ze zdaniem, iż wyprzedzanie w Formule 1 stało się sztuczne.
“Wiecie, wyprzedzanie… Niektórzy mówią, iż jest sztuczne. Ale co to tak naprawdę znaczy? Wyprzedzanie to wyprzedzanie. Do tego ludzie mają krótką pamięć ponieważ w erze turbo w latach 80-tych, gdy śledziłem Formułę 1 już naprawdę mocno, używano odpuszczania by naładować turbo. Były ogromne różnice prędkości” – mówi Domenicali.
“Być może niektórzy starsi ludzie krytykują bo mają krótką pamięć. Spójrzcie na lata 80-te i erę turbo. To było już wtedy” – dodaje Włoch.
Na podstawie: Autosport.com

5 godzin temu













