Dobrzycki nie myśli o spadku z Ekstraklasy. A może powinien?

5 godzin temu

Robert Dobrzycki w TVP Sport wypowiedział się dość niepokojąco, bo stwierdził, iż Widzew niespecjalnie przejmuje się spadkiem i grą o utrzymanie. A – krótko mówiąc – może powinien?

By być dokładnym, właściciel Widzewa stwierdził: – To nie jest temat, który bardzo zajmuje głowy w klubie. Na pewno pozostało trochę czasu. Tym składem gramy tak naprawdę czwarty mecz, widać zalążki dobrej gry, szczególnie z Wisłą w Płocku. Ja jestem optymistą. Europejskie puchary bym sobie zostawił, to jest sezon przejściowy. Walka o utrzymanie… W tej chwili wszyscy grają o puchary i o utrzymanie, jak się popatrzy na naszą tabelę. Jeszcze nikt nie ma pewnego utrzymania. Nie myślę o tym za bardzo. Musimy grać coraz lepiej. To jest założenie.

Na miejscu Widzewa też nie przejmowalibyśmy się spadkiem na przykład przed startem sezonu, bo łodzianie byliby pod kreską tylko ze względu na alfabet. Bylibyśmy też spokojni po piątej, może i dziesiątej kolejce, choćby jeżeli gra wyglądałaby niezbyt dobrze. Ale pod koniec lutego, gdy Widzew jest przedostatni?

No przecież wręcz trzeba się martwić.

Jak nie dziś, to kiedy – to znaczy w którym momencie ta ekipa ma zamiar sobie powiedzieć, iż jest problem i faktycznie w tym sezonie można sensacyjnie spaść? jeżeli nie po 22 meczach, to pewnie w okolicy trzydziestego, a wtedy może być już za późno.

Jeszcze gdyby gra Widzewa nastrajała optymistycznie i zespół miał po prostu pecha z kolejnymi wynikami, ale nie – on po prostu wygląda słabo. Owszem, przełamał się z Wisłą Płock (ale to samo zrobiła Legia, co niekorzystnie dziś świadczy o Wiśle), ale z Cracovią wyglądał już tak samo źle, jak wcześniej. Nudno, przewidywalnie, bez błysku, trudno było nie zasnąć, oglądają to widowisko.

Zaskakujący optymizm Roberta Dobrzyckiego

Zatem są spełnione wszelkie warunki, wyniki i styl, by przyjąć to wiadomości, iż Widzew może walczyć o życie. To nie jest tak, iż on jest słaby tej wiosny, on jest słaby od ponad roku:

I – prawdę mówiąc – konieczność zgrania tych nowych zawodników tylko jeszcze bardziej skłaniałaby ku myśli, iż tutaj ma prawo zrobić się gorąco, bo, jak widać, nie dzieje się to dzięki czarodziejskiej różdżki, której nie ma żaden trener na świecie, więc tym bardziej nie ma jej Jovicević.

Fajnie, iż Widzew wydaje dużo pieniędzy, iż ma historię, masę oddanych kibiców, ale na końcu wciąż nie ma punktów. A to one i tylko one będą decydować o spadku lub utrzymaniu, co niekoniecznie trafia do świadomości Dobrzyckiego. Powinno, gdyż Widzew nie utrzyma się tylko dlatego, iż jest Widzewem, o czym powinien swoją drogą wiedzieć.

Oczywiście właściciel posłużył się hiperbolą, ale nie, nie jest tak, iż każdy gra o utrzymanie. W Białymstoku, Lubinie, Poznaniu niespecjalnie muszą myśleć o spadku, Widzew musi. Też to zdanie: „Musimy grać coraz lepiej. To jest założenie”, jest trochę przerażające. Bo co to za założenie? No takie na zasadzie jak jestem biedny to chcę być bogaty, a jak jestem niski, to chcę być wysoki.

Tyle iż chciejstwo to nie wszystko, a na razie tyle (i kasę) Widzew przyniósł do stołu, mówiąc, iż zostanie w lidze, bo chce i jest bogaty.

Świetnie, ale jak po 22 kolejkach jesteś przedostatni, to możesz być też po 34. Im szybciej w Łodzi uświadomią sobie skalę problemu, tym większą szansę mają sobie z nim poradzić.

A jednak trochę trwa tam bujanie w obłokach.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

  • Fajnie, Widzew ściąga Kapuadiego. Tylko po co?
  • Wichniarek skomentował transfer Kapuadiego. Mocne słowa o Widzewie
  • Widzew chce piłkarza Legii! Ogromne pieniądze na stole

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału