Do przerwy było 2:0. Tak się gra w Ekstraklasie

2 godzin temu
To był mecz dwóch różnych połów. W pierwszej dominował Motor Lublin, a w drugiej lepsza była Korona Kielce. To jednak lublinianie tylko zdobywali gole i wygrali 2:0.
Pierwsza groźna akcja gospodarzy w tym meczu od razu zakończyła się golem. W 18. minucie 20-letni Filip Luberecki uprzedził w polu karnym Bartosza Smolarczyka, wygrał z nim pojedynek bark w bark i podał na piąty metr do Mbaye Ndiaye, który trafił do siatki. To szósty gol Senegalczyka w tym sezonie w PKO BP Ekstraklasie.


REKLAMA


Zobacz wideo Kosecki o transferze Kapuadiego: To po prostu pokaz siły Widzewa. Ale przepłacili


Kapitalna pierwsza połowa Motoru Lublin
W 34. minucie lublinianie byli blisko podwyższenia prowadzenia, ale po rzucie rożnym Ivo Rodrigues głową strzelił tuż nad poprzeczką.


Chwilę później po dośrodkowaniu z lewej strony z piłką minął się Marcel Pięczek, Karol Czubak opanował ją wślizgiem i mocnym strzałem z kąta pod poprzeczkę zdobył już 13. bramkę w tym sezonie. Ma zaledwie jedną mniej od lidera - Tomasa Bobcka (Lechia Gdańsk).


Czubak już do przerwy mógł ustrzelić dublet, ale po kolejnym fatalnym błędzie kielczan, strzelił obok słupka. Gospodarze byli zespołem zdecydowanie lepszym i zasłużenie prowadzili. Korona nie istniała, nie potrafiła stworzyć zagrożenia pod bramką i raziła błędami. Do przerwy kielczanie oddali tylko trzy strzały (żadnego celnego), a lublinianie aż dziesięć (trzy celne). W drugim meczu z rzędu drużyna trenera Jacka Zielińskiego już do przerwy przegrywała 0:2 (tak też było u siebie z Lechem Poznań).


"Wow, ale się dzisiaj ogląda Motor. Huraganowe ataki od początku meczu i zasłużone prowadzenie 2:0. Karol Czubak z 13 trafieniem, N’Diaye w dobrej formie i niesamowicie nabity energią" - komentował Tomasz Kupisz w serwisie X.


W 55. minucie kielczanie mogli wrócić do gry, ale Ivan Brkić, bramkarz Motoru Lublin kapitalnie obronił strzał głową Konstantinosa Soteriu, a dobitka z pięciu metrów Mariusza Stępińskiego została zablokowana przez obrońcę. Brkić jeszcze lepiej spisał się w 65. minucie, kiedy świetnie obronił strzał z bliska Stępińskiego. Napastnik Korony mógł być bardzo rozczarowany, bo zmarnował w tej części aż trzy bardzo dobre okazje (w 70. minucie nie trafił w bramkę z pół obrotu z siedmiu metrów). Jego zespół po przerwie był zdecydowanie lepszy, ale nie potrafił zdobyć choćby gola kontaktowego. I to mimo faktu, iż w drugiej połowie oddali aż 19 strzałów! (rywale tylko trzy).
Lublinianie po tym zwycięstwie z 30 punktami awansowali na 10. miejsce w tabeli. Kielczanie mają tyle samo punktów i są na dziewiątej pozycji.
Motor Lublin w następnej kolejce podejmie Górnika Zabrze (8 marca, godz. 12.15), a Korona Kielce podejmie ostatnią drużynę tabeli - Bruk-Bet Termalicę Nieciecza (7 marca, godz. 14.45).
Zobacz także: Real podjął błędną decyzję ws. Mbappe? Oto kiedy ma wrócić do gry


W innym sobotnim meczu Pogoń Szczecin pokonała Widzewa Łódź 1:0 (0:0).


Motor Lublin - Korona Kielce 2:0 (2:0)


Bramki: Ndiaye (18.), Czubak (35.).
Motor: Brkić - Stolarski, Najemski Ż (72. Bartos), Matthys, Luberecki (82. Meyer) - Łabojko (72. Samper) - Ndiaye Ż (72. Santos), Wolski, Rodrigues, Ronaldo Ż - Czubak (82. Dadashov).
Korona: Dziekoński - Smolarczyk (46. Rubezić Ż), Soteriou, Pięczek - Zwoźny (46. Remacle), Gustafsson (71. Cebula), Svetlin, Ciszek - Długosz (89. Niski), Stępiński, Antonin (71. Davidović).
Sędziował: Damian Kos (Wejherowo). Widzów: 10846.
Idź do oryginalnego materiału