Piłkarze Bayernu nie dowierzali. Oto co zrobili ich kibice

2 godzin temu
Bayern Monachium wygrał 3:2 z Borussią Dortmund, a emocji na murawie było co niemiara. Tych brakowało jednak ze strony kibiców lidera Bundesligi. Przyjechali licznie na stadion rywala, ale nie dopingowali aktywnie drużyny. W trakcie meczu okazało się dlaczego. Była to forma protestu. Co skłoniło fanów do takiego działania?
W sobotni wieczór na kibiców Bundesligi czekał wielki hit, starcie na samym szczycie! Borussia Dortmund, druga w tabeli, podejmowała na własnym stadionie lidera Bayern Monachium. Faworytem byli mistrzowie Niemiec, ale gospodarze poddawać się nie zamierzali. Pomagała im też atmosfera, która panowała na stadionie - goście nie mieli adekwatnie żadnego wsparcia ze strony kibiców. Już wiadomo dlaczego.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki o reprezentancie Polski: Urban uratował mu karierę. Nie dało się go przejść



Kibice Bayernu się wściekli. Wszystko przez scysję przed meczem z Borussią
Stadion się zapełnił. W sektorze gości również pojawili się fani, ale byli dość cicho. Nie dopingowali drużyny, co mocno dziwiło samych piłkarzy Bayernu. Jeden z nich postanowił dowiedzieć się, co jest powodem takiego zachowania. W sieci pojawiły się zdjęcia, na których widać, jak Jamal Musiala podchodzi do siatki i rozmawia z kibicami.


Co od nich usłyszał? O tym informuje profil Bayern&Germany, powołując się na inne źródło. "Jamal Musiala zapytał kibiców Bayernu, dlaczego nie ma dziś z ich strony aktywnego wsparcia. Powodem jest to, iż ultrasi Bayernu mieli podobno poważne problemy z policją przed meczem. Wielu opuściło choćby stadion przed pierwszym gwizdkiem" - czytamy na X. I jak informuje "Bild", faktycznie doszło do konfrontacji policji z fanami na trybunach.






- W wyniku konfrontacji 500 kibiców postanowiło obejrzeć mecz na stadionie, ale zaprzestać dopingowania - przekazała dziennikarka Britta Hofmann. Konfrontacja, o której mowa, nie była spokojna. Doszło do użycia siły. "Policja użyła pałek i gazu pieprzowego wobec niektórych kibiców. Policja z Dortmundu poinformowała również, iż grupa 29 sympatyków Bayernu próbowała wejść na trybunę dla gości, posługując się fałszywymi lub nieautoryzowanymi biletami" - czytamy.
Zobacz też: Media: Pietuszewski na celowniku gigantów. Porównują go do Yamala.



Wielkie emocje w hicie Bundesligi
Na szczęście zachowania policji i fanów nie miały bezpośredniego wpływu na przebieg spotkania. Bayern był osłabiony, nie mając po swojej stronie tzw. 12. zawodnika, czyli właśnie kibiców, ale i tak radził sobie przyzwoicie. W 26. minucie zaskoczył go Nico Schlotterbeck, wyprowadzając Borussię na prowadzenie. Jednak w drugiej połowie ekipa z Monachium odpowiedziała. Najpierw Harry Kane wyrównał, później wykorzystał rzut karny, a w 87. minucie dzieła dopełnił Joshua Kimmich, ponownie wyprowadzając Bayern na prowadzenie chwilę po tym, jak gola na 2:2 strzelił Daniel Svensson. Zwycięstwo pozwoliło umocnić się Bawarczykom na prowadzeniu. Mają już 11 punktów przewagi nad Borussią i tytuł jest na wyciągnięcie ręki.
Idź do oryginalnego materiału