Dlaczego UFC w dalszym ciągu nie wraca do Polski?

19 godzin temu


UFC jako największa organizacja MMA na świecie stara się dotrzeć do widzów na całej planecie. Ma to oczywiście pomóc w promocji produktu, jakim jest Ultimate Fighting Championship. Amerykański gigant odwiedza różne miejsca, ale już od dłuższego czasu nie byliśmy świadkami gali na polskiej ziemi. Dlaczego UFC w dalszym ciągu nie wraca do Polski? Nad tym pochylę się dzisiaj.

Przypomnijmy, iż największa organizacja MMA na świecie zorganizowała w swojej historii dwa wydarzenia na terenie naszego kraju. Pierwszym z nich była gala z cyklu UFC Fight Night w Krakowie, a konkretniej w Tauron Arenie, czyli świeżutkiej na tamten moment hali, która może pomieścić ponad 22 tys. widzów. Walką wieczoru wydarzenia był pojedynek jednego z najbardziej ikonicznych zawodników początków XXI wieku w Europie – Mirko „Cro Copa” Filipovicia – z Gabrielem Gonzagą.

Podczas widowiska w Krakowie zobaczyliśmy 7 reprezentantów naszego kraju. Postaciami, które weszły do klatki amerykańskiego giganta w kwietniu 2015 roku byli m.in.; Jan Błachowicz, Daniel Omielańczuk, Paweł Pawlak czy Marcin Bandel. Bilans biało-czerwonych tamtego wieczoru nie należał do najlepszych. Polacy wygrali raptem dwie walki, przegrywając aż pięć potyczek w krakowskiej Tauron Arenie.

Drugą galą, która miała miejsce na terenie Polski była także ta z cyklu Fight Night. Największa organizacja na świecie zawitała do Ergo Areny w Trójmieście. Odbyła się w październiku 2017 roku, a zwieńczyła ją walka Donalda Cerrone z Darrenem Tillem. Anglik był wtedy uważany za jeden z największych talentów w całym UFC. Piął się w rankingu wagi półśredniej i miał być przyszłym mistrzem tejże dywizji. Ten pojedynek wygrał, ale jego późniejsza kariera nie potoczyła się tak, jak pierwotnie myślano.

Podczas tego wydarzenia zobaczyliśmy sześciu reprezentantów Polski. Znów do klatki zawitał Jan Błachowicz czy chociażby Karolinę Kowalkiewicz, która już była po walce mistrzowskiej z Joanną Jędrzejczyk na UFC 205. Podczas tego widowiska można było zobaczyć również Artema Lobova, czyli byłego przyjaciela Conora McGregora. Sam Irlandczyk był obecny na gali, ale w roli widza rzecz jasna.

ZOBACZ TAKŻE: Komentator UFC zgadza się z Gamrotem. Chodzi o powrót McGregora

Z jakiego powodu UFC nie wraca do Polski?

A zatem mamy już przedstawioną historię UFC na polskiej ziemi, co pokazuje, iż gale w Polsce nie są czymś, co byłoby zakorzenione w historii organizacji. To z pewnością jeden z powodów, dlaczego federacja ta nie powraca do Polski. Przecież w tym roku aż 9 lat upływa od ostatniego wydarzenia na polskiej ziemi. Jakie jeszcze mogą być powody tego, iż Dana White i spółka nie są szczególnie zainteresowani powrotem nad Wisłę?

Jednym z powodów może być widownia. Przy obydwu wydarzeniach, trybuny nie były wypełnione, a przy gali w Tauron Arenie brakowało do kompletu naprawdę wiele. Nie jest to zatem szczególnie opłacalne pod względem biznesowym, o ile nie jesteś blisko wypełnienia hali w danym kraju. Dodatkowo polski kibic jest kompletnie inny niż ten we Francji czy Anglii. Kompletnie inaczej przeżywa widowisko i konsumuje emocje związane z MMA. To sprawia, iż UFC niechętnie spogląda w polskim kierunku.

Kolejnym powodem może być sytuacja oraz ilość polskich zawodników w UFC. Na przestrzeni lat niewielu naszych fighterów trafiało do Ligi Mistrzów MMA. W 2013 i 2014 do elity trafiło łącznie aż ośmiu Polaków, w 2015 i 2017 (gale w Krakowie i Gdańsku/Gdyni) odpowiednio – 6 i 5. W 2015 dwójka biało-czerwonych trafiła w szeregi UFC. Dodatkowo mistrzostwo Joanny Jędrzejczyk i wysoka pozycja Karoliny Kowalkiewicz czy udane wojaże Krzysztofa Jotki. Były to naprawdę dobre lata dla naszej nacji pod tym względem.

W latach 2018-2024 doszło do zdecydowanego zjazdu pod tym względem. Do UFC nie trafiał nikt albo raptem jeden reprezentant w całym roku kalendarzowym. Wyjątkiem był 2022 rok, gdy swoje kontrakty wywalczyła dwójka Polaków: Mateusz Rębecki oraz Łukasz Brzeski. Pod tym względem były to naprawdę chude lata, a przecież karierę zakończyła Joanna Jędrzejczyk, a z organizacją pożegnał się Krzysztof Jotko.

Co do tego, w jakiej sytuacji byli/są reprezentanci Polski. W 2020 roku Jan Błachowicz został mistrzem UFC w wadze półciężkiej, pierwszym męskim czempionem z naszego kraju. W obwodzie była także wciąż Joanna Jędrzejczyk czy Karolina Kowalkiewicz. Dołączył Mateusz Gamrot, który miał potencjał, aby namieszać w UFC (co zresztą uczynił), ale problemem było to, iż przyszła pandemia koronawirusa.

Dotknęło to również amerykańską organizację, która organizowała walki na specjalnej wyspie skonstruowanej pod swoje gale. Później przeniesiono się do UFC Apex. Gdy wszystko wróciło do normy, Błachowicz nie był już mistrzem, a JJ zakończyła karierę.

Co do wspomnianej pandemii, to także sprawiło, iż UFC ograniczyło gale poza kilkoma sprawdzonymi miejscami. Wiele wydarzeń odbywa się w UFC Apex, a to ze względu na opłacalność takiego przedsięwzięcia, Numerowane gale także wielokrotnie realizowane są w T-Mobile Arenie. Mimo, iż pandemii dawno już nie ma, to jej skutkiem jest właśnie brak kreatywności w organizowaniu gal. UFC wróciło do Europy dopiero w 2022 roku, po ponad 2 latach. Od tamtego momentu gale były organizowane jedynie we Francji, Anglii oraz w czerwcu 2025 roku w Azerbejdżanie. To pokazuje, jak ograniczona stała się federacja pod tym względem.

ZOBACZ TAKŻE: Mateusz Gamrot skomentował powrót McGregora do UFC. Padły mocne słowa

Kiedyś mieliśmy przecież widowiska w Danii, Szwecji, Irlandii, Szkocji, Niemczech czy Czechach. Teraz trudno wyobrazić sobie, aby UFC powróciło do takich rozwiązań, które z pewnością przypadłyby do gustu fanom na Starym Kontynencie.

Możliwe, iż nadchodzą lepsze czasy dla Polski pod kątem ewentualnego zorganizowania gali UFC. W 2025 do organizacji trafiło aż 5 zawodników (Marek Bujło zdążył już opuścić szeregi federacji). Mamy kilku zawodników, którzy są cenieni przez UFC: Iwo Baraniewski, Mateusz Gamrot, Michał Oleksiejczuk czy wciąż Jan Błachowicz. Do tego możliwe transfery kilku zawodników w przyszłym roku i UFC weźmie pod uwagę ponowny przyjazd do naszego kraju. Na karcie walk mogą znaleźć się przecież również inni wojownicy z europejskich państw. Czesi, Rosjanie, Niemcy, Anglicy, Francuzi i karta walk polskiego wydarzenia mogłaby okazać się imponująca.

Idź do oryginalnego materiału