
Wielki wygrany FAME 30, Denis Załecki zabiera głos po wyraźnym zdeklasowaniu Bartosza Szachty w gliwickiej PreZero Arenie. Wymowne słowa Bad Boya.
Konflikt pomiędzy Denisem Załęckim, a Bartoszem Szachtą był nie tyle jednym z najgłośniejszych, co z pewnością największym na polskiej scenie freak fightów w ostatnich latach. Panowie za sprawą wzajemnej agresji spędzili w zeszłym roku trzy tygodnie w areszcie, a w ostatnim czasie regularnie – mówiąc delikatnie – wymieniali się uszczypliwościami, które podkręcały ich potencjalny pojedynek.
Kilka dni temu okazało się, iż FAME MMA dopięło ich pojedynek i iż ujrzymy go pod koniec gali FAME 30: Icons. Programy promujące galę z ich udziałem narobiły ogromnego szumu i cieszyły się gigantycznym zainteresowaniem, choć przyznać trzeba, iż były one bardzo kontrowersyjne w kontekście poruszanych w ich trakcie tematów. Z czasem atmosfera zrobiła się na tyle gęsta, iż pojawiały się choćby wątpliwości, czy do pojedynku w ogóle dojdzie. Finalnie jednak obaj weszli do klatki, by rozstrzygnąć wszystko w sportowej rywalizacji.
ZOBACZ TAKŻE: Pierwsze słowa Denisa Labrygi po porażce na FAME 30. Zaskakujące słowa
Samo starcie okazało się jednostronne zgodnie z przewidywaniami wielu osób. „Bad Boy” od pierwszych sekund ruszył do przodu, narzucając wysokie tempo i wywierając presję. Warto odnotować, iż Szachta nie unikał jednak walki i się nie cofał, próbując odpowiadać celnymi uderzeniami. Po chwili znalazł się on jednak w poważnych tarapatach po dynamicznej akcji rywala, która z pewnością nie należała do legalnych. Przypomnijmy, iż panowie rywalizowali ze sobą w formule K-1, a Denis rzucił rywala na deski, który nie podniósł się z nich zbyt szybko, skarżąc się na ból pleców.
Mimo to Bartosz zdecydował się kontynuować pojedynek, w którym to Załęcki przejął pełną kontrolę. Młodszy zawodnik posłał swojego przeciwnika na deski dwukrotnie, nie pozostawiając złudzeń, kto jest lepszy.
Pojedynek zakończył się już w pierwszej rundzie, jednakże kibice czuli spory niedosyt. Oczekiwano bowiem mimo wszystko dłuższej, bardziej wyrównanej walki, tymczasem dostali krótką dominację jednego zawodnika i dość bezbarwny występ underdoga.
Denis Załęcki zabiera głos po FAME 30
Po wszystkim głos w sprawie tej rywalizacji zabrało wiele osób. Jedną z nich był oczywiście jej zwycięzca, który nie gryzł się w język. Mianowicie Załęcki jasno dał do zrozumienia, iż nie widzi w swoim przeciwniku równego sobie zawodnika i uważa, iż ten celuje zdecydowanie za wysoko względem swoich umiejętności, czego niewątpliwie jesteśmy świadkami w ostatnim czasie. Poniżej jego wypowiedź pochodząca z wywiadu z Mateuszem Kaniowskim:
To było po prostu pokazanie mu, iż bez nóg potrafię go skopać jak dzieciaka. Po prostu jest cienki i tyle. On jest na poziomie Alana, powinien walczyć z takimi Alanami – tak jak powiedział kiedyś Turski, on się za daleko pcha.
– mówił „Bad Boy”.
ZOBACZ TAKŻE: Iwo Baraniewski komentuje swój występ na UFC w Londynie. Polak rozbił bank
Co natomiast w sprawie ich konfliktu? Jakie teraz Denis ma nastawienie do Bartosza po tym wszystkim? Torunianin jasno dał do zrozumienia, iż nie zamierza wracać do tej relacji, ani jej kontynuować:
Dla mnie ten człowiek nie istnieje. Jest jak powietrze. Spływa po mnie.
– oznajmił Denis Załęcki na kanale „Mateusz Kaniowski”.
Na koniec pojawiły się jednak mniej optymistyczne informacje dla fanów „Bad Boya”. Otóż wszystko wskazuje na to, iż zawodnik będzie zmuszony do dłuższej przerwy od startów. Mówi się o pauzie trwającej od sześciu do choćby dwunastu miesięcy, co ma być efektem poważnego urazu kolana, w tym przypadku naderwania lub choćby zerwania więzadła.

1 dzień temu

















