Daro Lew wraca na zwycięskie tory. Kosmiczna deklasacja na gali PRIME

15 godzin temu


Pojedynek „Daro Lwa” z Markiem Bad Boyem Jr dobiegł już końca. Jedno z najbardziej tzw. dymogennych zestawień znalazło swoje ujście w klatce.

O angażu Marka mówiono naprawdę wiele i zwykle nie było to w superlatywach. Mimo wszystko ostatecznie doszło do jego starcia z Dariuszem Kaźmierczukiem, który postawił sobie za punkt honoru utemperowanie młodziutkiego freak fightera starającego się naśladować Denisa Załęckiego.

ZOBACZ TAKŻE: PRIME MMA 16: wyniki na żywo. Kto wygrał walki

Runda 1.

Zawodnicy badają się, nikt się nie kwapi do ataku. Spokojny przebieg pierwszych 30 sekund. Pojedyncze proste na korpus z obu stron. Marek jest nieco szybszy, jednakże na razie na tym nie zyskuje. Po chwili ruszył z mocniejszymi uderzeniami, po których nadział się jednak na kontrę i padł na deski. Pierwsze liczenie, natomiast Bad Boy Jr nie dał za wygraną, choć przez chwilę się zdawało, iż to koniec. Wracamy do akcji i po chwili historia zatacza koło. Daro Lew posyła przeciwnika na deski, jednakże ten ponownie wstał. Zaciekłe ataki byłego zawodnika FAME MMA, jednakże świeżo upieczony 18-latek nie daje sobie zrobić większej krzywdy, dosłownie uciekając biegiem po klatce. Dokonał jednak swego – trzeci nokdaun nie skończył pojedynku, przechodzimy do kolejnej odsłony.

Runda 2.

Marek ponownie agresywniejszy, natomiast to Kaźmierczyk czuje się pewniej. Weteran freak fightów zaczyna się bawić, naśladując ikony boksu. Mało ciosów z obu stron – presję zaczął wywierać Dariusz. Marek orbituje wokół niego, będąc nieuchwytnym dla rywala. Po chwili Marek się potknął, jednakże sędzia uznał to za nokdaun – naśladowca Denisa Załęckiego wstał i w dalszym ciągu kontynuuje orbitowanie wokół bardziej doświadczonego zawodnika. Po chwili ruszył na Darka z salwą uderzeń, jednakże te nie zrobiły wrażenia na Lwie, który po chwili zaczął odwracać się do rywala, decydując się na dość ordynarne zachowanie.

Runda 3.

Agresywniej rusza Mareczek, jednakże Lew zachowuje spokój, po chwili niemalże nokautując rywala! Bad Boy Jr padł jak kłoda, natomiast po chwili wrócił do siebie i wstał, aby kontynuować pojedynek, co spotkało się z brawami od publiczności zgromadzonej w Nysie. Dariusz znów zaczyna zaganiać Marka, który nagle zaskoczył go back fiatem, który jednak nie był dozwolony, co poskutkowało ujemnym punktem. Obaj panowie znaleźli się na środku klatki, jednakże było to chwilowe, bowiem młodzieniec znów zaczął uciekać przed przeciwnikiem, który gonił go po klatce. Raptowna szarża Lwa i Marek znów ląduje na deskach, ale i tym razem nie był to koniec. Nic więcej się już nie wydarzyło – po chwili wybrzmiał ostatni gong.

Jednogłośną decyzją wygrał Daro Lew, który u każdego z sędziów punktowych zwyciężył w stosunku 30:20, co jest czymś absolutnie niezwykłym.

Idź do oryginalnego materiału