Dana White po raz kolejny znalazł się w centrum uwagi, tym razem nie za sprawą głośnej zapowiedzi gali czy medialnej wymiany zdań z zawodnikiem, a w związku z toczącym się procesem antymonopolowym przeciwko UFC.
Podczas składania zeznań szef największej organizacji MMA na świecie ujawnił kulisy swojego obecnego zaangażowania w funkcjonowanie federacji, rzucając nowe światło na kwestie kontraktów i matchmakingu.
Od lat to właśnie Dana White był twarzą UFC i osobą kojarzoną z podejmowaniem kluczowych decyzji sportowych. W oczach kibiców i zawodników uchodził za człowieka, który trzyma rękę na pulsie — od zestawień walk, przez negocjacje kontraktowe, aż po długofalową wizję rozwoju organizacji. Jak się jednak okazuje, ten obraz w ostatnich latach uległ znaczącej zmianie.
Dana White zaskoczył na przesłuchaniu
W trakcie zeznań złożonych w ramach pozwu antymonopolowego White jasno zadeklarował, iż nie bierze już bezpośredniego udziału ani w negocjowaniu kontraktów zawodników, ani w procesie matchmakingu. To wyraźne odejście od narracji, do której przez lata przyzwyczajeni byli fani MMA.
– Mój udział w negocjowaniu kontraktów zawodników wynosi mniej niż zero. Nie znajdziecie choćby jednego menedżera na tej planecie, który wam powie, iż negocjowałem kontrakt w nie wiem jak długim czasie – przyznał White.
Słowa te mogą być sporym zaskoczeniem, zwłaszcza iż jeszcze kilka lat temu prezydent UFC regularnie publicznie komentował umowy zawodników, negocjacje płacowe czy warunki kontraktów. w tej chwili odpowiedzialność za te obszary spoczywa na wyspecjalizowanych działach organizacji, a także na matchmakerach, z Seanem Shelby’em i Mickiem Maynardem na czele.
Dana White zaznaczył również, iż nie uczestniczy dziś w układaniu kart walk ani w podejmowaniu decyzji dotyczących zestawień. Choć przez cały czas pełni funkcję lidera i nadzoruje całość projektu UFC, jego rola ma mieć bardziej strategiczny i zarządczy charakter, a nie operacyjny. To istotna deklaracja, zwłaszcza w kontekście zarzutów formułowanych w pozwie, który dotyczy m.in. rzekomej kontroli rynku i wpływu organizacji na warunki zatrudnienia zawodników.
Trwający proces antymonopolowy od miesięcy budzi ogromne emocje w świecie MMA. Byli i obecni zawodnicy UFC zarzucają organizacji stosowanie praktyk ograniczających konkurencję oraz możliwość swobodnego negocjowania kontraktów. Zeznania White’a mogą odegrać kluczową rolę w dalszym przebiegu sprawy, ponieważ pośrednio pokazują, jak w tej chwili wygląda struktura decyzyjna w UFC.
Dla kibiców to także interesujący sygnał dotyczący przyszłości organizacji. UFC od dawna przestało być firmą opartą na jednej, charyzmatycznej postaci, a coraz bardziej przypomina globalną korporację z jasno podzielonymi kompetencjami. Wypowiedzi Dany White’a tylko potwierdzają, iż federacja działa dziś według zupełnie innych standardów niż dekadę temu.

3 godzin temu
















