Czy NBA odpuszcza aferę Clippers i Leonarda?

1 dzień temu

Przez prawie rok sprawa Kawhia Leonarda wyglądała jak jedna z największych afer związanych z salary cap w historii NBA. Właściciel Clippers Steve Ballmer zainwestował dziesiątki milionów dolarów w firmę Aspiration, Clippers podpisali z nią umowę wartą 300 mln dolarów, a kilka miesięcy później Kawhi Leonard otrzymał od niej kontrakt reklamowy na 28 mln dolarów. Teraz okazuje się, iż po 11 miesiącach śledztwa NBA nie znalazła dowodów, iż Ballmer celowo przekazywał pieniądze Leonardowi przez sponsorów klubu, aby obejść limity wynagrodzeń. To oczywiście nie kończy sprawy, ale może się okazać, iż nikt nie zostanie ukarany.

Ostatnio pisałem, iż afera z Clippers i Leonardem blokuje transfer Kawhi do Toronto, ale dodałem tam też najważniejszą tezę, iż mimo iż sytuacja wygląda jednoznacznie czy jak kto woli „podejrzanie”, to żeby kogoś ukarać trzeba mieć niezbite dowody na złamanie przepisów.

Nie wystarczy powiedzieć „sprawa śmierdzi na kilometr”, bo żeby uznać kogoś winnym celowego działania, to trzeba mu to udowodnić.

Według najnowszego raportu ESPN liga analizuje teraz przede wszystkim, czy samo przedstawienie Leonardowi sponsorów Clippers mogło naruszyć regulamin NBA. Tyle, iż takie umowy sponsorskie z lokalnymi firmami są normą w NBA i ma je wielu zawodników.

Pojawia się też wątek ewentualnego „braku adekwatnego nadzoru” nad pracownikami klubu. To znacznie mniej oczywista sprawa niż zarzut, iż jeden z najbogatszych właścicieli w NBA znalazł sposób, by płacić swojej gwieździe dodatkowe miliony dolarów poza oficjalnym kontraktem. Jednocześnie wciąż wystarczająco poważne, by wstrzymać transfer Leonarda do Toronto.

Tydzień temu opisałem całą historię od początku – kto komu płacił, skąd podejrzenia o nieuczciwe działanie itd. Wszystko znajdziecie w tym artykule.

Wygląda na to, iż dzisiaj NBA nie bada już sprawy pod kątem czy umowa reklamowa Leonarda była podpisana po to, aby zapłacić mu w ten sposób dodatkową kwotę do kontraktu (to niezgodne z prawem). Teraz liga zadaje sobie pytanie czy w ogóle jest w stanie coś komuś udowodnić?

NBA szuka już czegoś innego

Według ESPN kancelaria Wachtell, Lipton, Rosen & Katz, która prowadzi śledztwo dla NBA, przedstawiła Clippers pierwsze ustalenia pod koniec lipca. Od tego czasu prawnicy ligi oraz przedstawiciele Ballmera i klubu rozmawiają o możliwym rozwiązaniu sprawy. W najważniejszym fragmencie najnowszego raportu ESPN czytamy, iż NBA nie przedstawiła dowodów, iż Ballmer przekazywał Leonardowi pieniądze przez Aspiration, Daktronics czy inne firmy współpracujące z Clippers. Taki mechanizm byłby najprostszą drogą do udowodnienia obejścia salary cap.

Oficjalne zasady NBA zakazują klubowi zawierania układu ze sponsorem lub partnerem biznesowym, na mocy którego zewnętrzna firma płaci zawodnikowi w rzeczywistości za usługi koszykarskie, choćby jeżeli formalnie pieniądze nazwano wynagrodzeniem za reklamę czy działalność pozasportową. NBA musiałaby więc wykazać coś więcej niż dziwną chronologię wydarzeń albo wysoką wartość kontraktu reklamowego. Potrzebny byłby dowód, iż Clippers albo Ballmer mieli porozumienie z firmą, która miała zapłacić Leonardowi za pozostanie w klubie lub za grę dla tej drużyny.

ESPN twierdzi, iż liga takiego dowodu nie znalazła. To, iż to wszystko „śmierdzi na kilometr” nie jest żadnym dowodem. Niestety.

Podobno teraz liga próbuje podejść do tematu od innej strony. Clippers przyznali, iż przedstawiali zawodników firmom, z którymi klub współpracował. Jest to normalna praktyka w NBA, a często także prośba samych zawodników lub ich agentów. W końcu sponsor klubu chce często dotrzeć do zawodnika. Agent chce znaleźć dla swojego klienta kolejną umowę reklamową. Klub może połączyć strony, ale nie może negocjować za gracza warunków kontraktu ani obiecać firmie określonych działań reklamowych w zamian za pieniądze dla zawodnika.

W tym przypadku problemem jest to, iż firma Aspiration otrzymała od Ballmera pieniądze, a potem podpisała umowę reklamową z Leonardem, której nie wykorzystała. Stąd jest ta cała afera. Jak można zapłacić komuś 20 czy 30 milionów dolarów za prawo do wizerunku i wykorzystywanie w reklamach, ale potem tego nie wykorzystać? Takie zachowanie od razu jest podejrzane.

Co interesujące instrukcja operacyjna NBA z sezonu 2021/22, a więc okresu, w którym Leonard i Aspiration zawierali swoje umowy, zabraniała klubom rekomendowania zawodnika sponsorowi jako konkretnego kandydata do kontraktu reklamowego. Pozwalała jednak przekazać firmie dane kontaktowe zawodnika lub jego agenta. Bardzo cienka granica i też trudno udowodnić jej przekroczenie.

Dodatkowy problem polega na tym, iż ESPN dotarło do materiałów NBA dla klubów z sezonu 2024/25, w których liga sama zachęcała drużyny do organizowania rozmów między zawodnikami, a przedstawicielami partnerów biznesowych. NBA podawała to jako przykład dobrej praktyki, iż jeżeli sponsor czy partner klubu byłby zainteresowany współpracą reklamową z którymś zawodnikiem, to klub powinien pomóc w nawiązaniu kontaktu między stronami.

Nie można więc stwierdzić, iż skontaktowanie sponsora z Leonardem jest automatycznie obchodzeniem salary cap.

NBA może próbować argumentować, iż Clippers poszli dalej niż zwykłe przekazanie kontaktu. Na razie nie wiadomo jednak, jaki konkretnie przepis klub miałby w ten sposób złamać i jaka kara mogłaby z tego wynikać. ESPN podaje, iż liga rozważa między innymi zarzut „failure to supervise”, czyli niewłaściwego nadzoru nad pracownikami.

To byłby zupełnie inny wymiar sprawy niż tajny mechanizm płatności dla zawodnika. Widać, iż próbują się czegoś „złapać”, bo z drugiej strony, jeżeli nikogo nie ukażą choćby symbolicznie, to będzie to duży cios wizerunkowy dla NBA.

Transfer do Raptors w zawieszeniu

Cała sprawa ma bardzo konkretny skutek sportowy. Kawhi Leonard wciąż formalnie jest zawodnikiem Clippers, choć 30 czerwca klub uzgodnił jego transfer do Toronto Raptors.

Raptors mieli oddać za niego Brandona Ingrama, Gradeya Dicka, dwa wybory w pierwszej rundzie draftu, dwa wybory w drugiej rundzie oraz prawa do zamiany wyborów. To ogromna cena za 35-letniego skrzydłowego, ale Leonard po bardzo dobrym sezonie znów wyglądał jak zawodnik mogący zmienić układ sił w konferencji. W 65 meczach zdobywał średnio 27,9 punktu, 6,4 zbiórki i 3,6 asysty.

Toronto wstrzymało wymianę, ponieważ NBA poinformowała klub, iż po transferze Raptors przejęliby ryzyko ewentualnych konsekwencji dotyczących samego Leonarda. Czyli jeżeli Kawhi zostałby np. zawieszony, to nie grałby przez określoną część sezonu, ale byłby już zawodnikiem Raptors.

Jeśli liga ukarałaby wyłącznie Clippers grzywną albo odebraniem wyborów w drafcie, Raptors nie mieliby z tym problemu. Zupełnie inaczej wyglądałaby sytuacja, gdyby doszło do unieważnienia kontraktu Leonarda, obowiązku zwrotu części korzyści albo zawieszenia zawodnika na podstawie innych uprawnień komisarza.

Najnowsze informacje ESPN są dla Toronto raczej pozytywne. Leonard utrzymuje przed NBA, NBPA (związkiem zawodników) i prawnikami prowadzącymi śledztwo, iż nie uczestniczył w obchodzeniu salary cap. Według ESPN rozmowy o ewentualnych konsekwencjach koncentrowały się dotąd na możliwym zwrocie niektórych korzyści, takich jak podróże czy zakwaterowanie dla jego wujka i przedstawiciela Dennisa Robertsona. Nie ma natomiast sygnałów, iż liga zamierza unieważnić kontrakt Kawhia.

Leonard i Raptors wciąż zachowują się tak, jakby transfer miał ostatecznie dojść do skutku. Problem w tym, iż Toronto chce najpierw wiedzieć, co dokładnie zostanie po całym śledztwie, a ono może jeszcze potrwać. Nie dlatego, iż wciąż trwa szukanie jakichkolwiek dowodów. Chodzi o to, iż Adam Silver nie może po prostu przeczytać raportu prawników i samodzielnie zdecydować, iż odbiera Clippers wybory w drafcie albo unieważnia kontrakt Leonarda. Oficjalne CBA przewiduje, iż sprawy dotyczące obejścia salary cap trafiają do niezależnego arbitra ds. systemu wynagrodzeń. Dopiero po zakończeniu ewentualnego odwołania komisarz może nałożyć główne kary.

Arbiter może nakazać przekazanie dokumentów, przesłuchać świadków i przeprowadzić pełne postępowanie dowodowe. Od jego decyzji można odwołać się do trzyosobowego panelu powołanego wspólnie przez NBA i związek zawodników NBPA.

Dopiero potem mogłaby wejść w grę kara. CBA przewiduje między innymi grzywnę do 7,5 mln dolarów dla klubu, odebranie wyborów w drafcie, unieważnienie kontraktu zawodnika, grzywnę dla gracza do 350 tys. dolarów, obowiązek zwrotu niedozwolonych korzyści oraz zawieszenie do roku dla osób z personelu klubu, które świadomie uczestniczyły w naruszeniu.

ESPN podaje, iż w pierwszych rozmowach prawnicy NBA przywoływali starą sprawę Joe Smitha i Minnesota Timberwolves. W 2000 roku liga ukarała Wolves odebraniem pięciu wyborów pierwszej rundy i grzywną 3,5 mln dolarów za tajne porozumienie, które gwarantowało Smithowi wieloletni, wielomilionowy kontrakt. Tam jednak istniały materialne dowody nielegalnej umowy. Tutaj na razie takich dowodów nie ma.

NBA może uznać, iż relacje Clippers z Aspiration wyglądały dziwnie, podejrzanie czy niepokojąco. Może mieć zastrzeżenia do sposobu, w jaki klub łączył sponsora z zawodnikiem. Może choćby próbować ukarać Clippers za błędy proceduralne lub nadzór nad pracownikami. Ale jeżeli chce przekonać arbitra, iż Ballmer celowo płacił Kawhiowi poza kontraktem, potrzebuje dowodu na konkretne porozumienie, a po 11 miesiącach śledztwa takiego dowodu nie ma.

W najbliższych tygodniach przekonamy się, czy NBA odpuści czy też nie. Czy będzie chciała zakończyć tę sprawę gwałtownie i symbolicznie kogoś ukarze, czy wręcz przeciwnie.

Pamiętajmy też, iż artykuł opisujący najnowsze informacje o śledztwie na ESPN mógł być tak zwanym przeciekiem kontrolowanym. NBA może w ten sposób próbować sprawdzić jak zareagują kibice i media oraz przygotowywać w ten sposób opinię publiczną na to, iż nikt nie zostanie ukarany, ponieważ nie znaleziono twardych dowodów na to, iż złamane zostały przepisy.

Aktualizacja: Rzecznik NBA Mike Bass powiedział, iż w artykule ESPN są „liczne i znaczące nieścisłości”. Dodał też, iż NBA odmówiła współpracy przy artykule, ponieważ wyniki śledztwa zostaną przedstawione po jego zakończeniu.

NBA: Śledztwo blokuje transfer Leonarda. Co wiemy do tej pory?

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL
  • Idź do oryginalnego materiału