Muszę się wyspowiadać. Oglądałem freak fighty. Uważałem FAME czy CLOUT za nie najgorszy sposób na luźne spędzenie wieczoru. Może byłem głupi, ale ile można oglądać UFC, OKTAGON i KSW? Oprócz nokautów, poddań i pojedynków dla koneserów, we freakach walki kończyły się czasem aferą w oktagonie, a czasem klepaniem w pierwszych sekundach. Brzmi świetnie, prawda? Od freak-grzechu wolny byłem dwa lata - aż do FAME 32.