Jeśli Krono-Plast Włókniarz Częstochowa chciał podjąć rękawicę w PGE Ekstralidze i pozytywnie zaakcentować swoją obecność w najsilniejszej żużlowej lidze świata, to nie miał lepszej okazji niż w starciu z Gezet Stalą Gorzów.
Przyjezdni również nie należą do ligowych krezusów, do niedzielnej rywalizacji zdobyli wyłącznie punkt i na dodatek przyjechali z ledwo co wracającym po kontuzji Andersem Thomsenem. Włókniarz naprawdę mógł poważnie myśleć o tym, aby powalczyć o zwycięstwo.
Szybciutko jednak te plany runęły w gruzach. I to z hukiem. Gezet Stal przywitała się z Częstochową bezbłędną pierwszą serią startów. Już po czterech biegach adekwatnie wszystko było jasne. Jak do tej pory takiego lania częstochowianom na tym etapie spotkania nie sprawił nikt. 20:4 dla żółto-niebieskich mówiło samo za siebie.
Drużyna gospodarzy odstawała na każdym kroku zespołowi z Gorzowa. Włókniarz przede wszystkim przegrywał na dojeździe do pierwszego wirażu. Obraz wyraźnie z przodu zawodników w żółto-niebieskich kewlarach będzie się śnił kibicom Lwów, którzy zdecydowali się tego dnia przyjść na trybuny Krono-Plast Areny.
Właściwie to właśnie fanom Włókniarza należy się największy szacunek, iż zostawiają w kasie klubu swoje pieniądze by oglądać wyłącznie pojedyncze zrywy swoich zawodników. Trybuny ożywiły się w 5. odsłonie biegu, kiedy to miejscowi przez moment prowadzili choćby podwójnie. Jack Holder gwałtownie jednak uporał się z Madsem Hansenem i w dalszej fazie wyścigu obserwowaliśmy, jak Jakub Miśkowiak umiejętnie bronił się przed Australijczykiem.
Zwycięstwo 4:2 nieco poprawiło atmosferę na stadionie, ale tylko na moment. Dwa biegi później gorzowianie znów uderzyli z całą mocą, triumfując podwójnie. Krono-Plast Włókniarz nie wygląda jak drużyna na miarę PGE Ekstraligi. Choć nie brakowało takich głosów już przed sezonem, to i tak dziwi, iż taki żużlowiec jak Jaimon Lidsey nie jest w stanie regularnie podejmować skutecznej rywalizacji. Australijczyk z sezonu na sezon radzi sobie słabiej, wszak nie bez powodu bez żalu oddał go grudziądzki GKM. Mimo wszystko to zawodnik z ekstraligowym doświadczeniem i w takim zespole jak Włókniarz powinien swobodnie wykorzystać okazję do tego, by punktować lepiej. A jak jest, wystarczy spojrzeć na wyniki.
Formalnie zwycięstwo gorzowianie przypieczętowali sobie bodajże po 8. biegu. adekwatnie to bez większego znaczenia, bo już po pierwszej serii było wiadomo, jak to się skończy. Przykro oglądało się tę konfrontację, bo trudno nazwać ją rywalizacją na poziomie ekstraligowym. Po domowym meczu z Pres Grupa Deweloperska Toruń, w którym Włókniarz zdobył 37 punktów, pojawiła się iskra nadziei, iż przynajmniej u siebie częstochowianie będą się rozkręcać ze spotkania na spotkanie. Niedzielny mecz dał chyba jednak jednoznaczną odpowiedź, iż nie ma co na to liczyć.
Ze strony gorzowian, warto wspomnieć o Adamie Bednarze czy Mathiasie Pollstadzie, którzy prezentowali się bardzo dobrze. Podobać mogła się akcja Pollestada z 9. biegu, kiedy to po szerokiej objechał całą stawkę na I łuku i objął prowadzenie, nie oddając go do mety. Na plus także powrót po urazie Andersa Thomsena. Pytanie tylko, czy wyznacznikiem formy może być wynik osiągnięty na tle tak mizernie dysponowanego przeciwnika. Tym niemniej, gorzowianom humory przed Derbami Ziemi Lubuskiej ze Stelmet Falubazem Zielona Góra na pewno się poprawiły.
WYNIKI
Krono-Plast Włókniarz Częstochowa: 31
9. Jaimon Lidsey (T,1,2,3,0,3) 9
10. Sebastian Szostak (0,0,-,-) 0
11. Jakub Miśkowiak (1,3,1,3,2) 10
12. Mads Hansen (0,1,0,2*,1) 4+1
13. Rohan Tungate (1,3,1,0,1,0) 6
14. Szymon Ludwiczak (0,1,1,0) 2
15. Franciszek Karczewski (0,0,-) 0
16. Alan Ciurzyński (0) 0
Gezet Stal Gorzów: 59
1. Paweł Przedpełski (2*,2,1,1,2) 8+1
2. Marcel Szymko (-,-,-,-) NS
3. Jack Holder (3,2,3,3,3) 14
4. Oskar Chatłas (-,-,-,-,0) NS
5. Anders Thomsen (2*,3,3,2*,-) 10+2
6. Oskar Paluch (2*,3,0,2*,0) 7+2
7. Adam Bednář (3,2*,2*,2*,2) 11+3
8. Mathias Pollestad (3,1*,3,1*,1) 9+2
Bieg po biegu:
1. (64,56) Holder, Przedpełski, Miśkowiak, Ludwiczak (Lidsey T) 1:5 (1:5)
2. (64,17) Bednář, Paluch, Ludwiczak, Karczewski 1:5 (2:10)
3. (64,50) Pollestad, Thomsen, Tungate, Hansen 1:5 (3:15)
4. (65,31) Paluch, Bednář, Ludwiczak, Szostak 1:5 (4:20)
5. (66,29) Miśkowiak, Holder, Hansen, Paluch 4:2 (8:22)
6. (65,61) Tungate, Przedpełski, Pollestad, Karczewski 3:3 (11:25)
7. (65,02) Thomsen, Bednář, Lidsey, Szostak 1:5 (12:30)
8. (66,62) Holder, Bednář, Tungate, Ludwiczak 1:5 (13:35)
9. (65,80) Pollestad, Lidsey, Przedpełski, Tungate 2:4 (15:39)
10. (65,63) Thomsen, Paluch, Miśkowiak, Hansen 1:5 (16:44)
11. (65,97) Lidsey, Hansen, Przedpełski, Paluch 5:1 (21:45)
12. (65,64) Miśkowiak, Bednář, Pollestad, Ciurzyński 3:3 (24:48)
13. (65,30) Holder, Thomsen, Tungate, Lidsey 1:5 (25:53)
14. (65,75) Lidsey, Przedpełski, Hansen, Chatłas 4:2 (29:55)
15. (65,63) Holder, Miśkowiak, Pollestad, Tungate 2:4 (31:59)


















