Czesi i Węgrzy mogą się z nas śmiać. Zbudujmy w końcu tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia

1 godzina temu

Czy w Polsce kiedykolwiek powstanie tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia? My jako Polacy uwielbiamy głaskać swoje ego. Szczególnie na tle nieco mniejszych państw z naszego regionu. Oczywiście wszystko to do czasu. Możemy bowiem porozmawiać o świecie wyścigów i całej infrastrukturze wokół niego. I nagle okazuje się, iż nie mamy nic do powiedzenia. I to pozostałe kraje z naszego regionu mogą śmiać się nam prosto w twarz.

Spis treści:

  • Nie mamy toru z prawdziwego zdarzenia
  • Formuła 1 i MotoGP – to nie dla nas
  • Węgrzy, Czesi, choćby Słowacy – da się?
  • Jak na taki kraj… to wręcz wstyd

Zbudujmy w końcu jakiś tor

Tor wyścigowy z prawdziwego zdarzenia to w Polsce marzenie, którego nikt nie jest w stanie spełnić od dziesiątek lat. Co jakiś czas pojawiają się szumne zapowiedzi, plany, pomysły na inwestycje. W końcu mamy mieć „tor Formuły 1” – i oczywiście nic z tego nie wychodzi. Powstają jakieś mniejsze ośrodki szkoleniowe. I świetnie, ale nie będziemy rozpatrywali tego w kategoriach poważnego obiektu przygotowanego na topowe międzynarodowe wydarzenia. I nie poruszajmy tematu Toru Poznań – to jest oczywiście kawałek pięknej historii i tor, który wychował pokolenia kierowców, natomiast umówmy się – on nigdy nie ugości żadnej poważnej serii. A przynajmniej nie teraz – nie bez potężnych inwestycji, o perspektywie których nic mi nie wiadomo.

Formuła 1 – Grand Prix Węgier, Hungaroring | fot. Joe Portlock / Getty Images / Pirelli F1 Press Area

Nie mamy w Polsce toru z prawdziwego zdarzenia. Nie mamy toru, który mógłby gościć największe serie wyścigowe świata. Jest to coś, co trudno wytłumaczyć, trudno zrozumieć – szczególnie jak na tak duży kraj! Spójrzmy na kalendarz Formuły 1. Nie będę tutaj wspominał o krajach, gdzie są olbrzymie tradycje, które mają swoje zespoły, kierowców i tak dalej. Nie możemy się z nimi porównywać. Ani z tymi, którzy mają na ten cel niemal nieograniczone budżety. Natomiast od lat w kalendarzu jest chociażby tor Hungaroring i Grand Prix Węgier. A przecież mowa o kraju, który w Polsce często pojawia się w przestrzeni publicznej i przy którym to my czujemy się jako kraj zdecydowanie bardziej rozwinięty, nowoczesny i bogatszy – więc o co chodzi?

Nie tylko F1

Jakże interesujący okres mamy w tym momencie w MotoGP. W dniach 5-7 czerwca odbywało się Grand Prix Węgier. I to na przepięknym, niemal zupełnie nowym, otwartym w 2023 roku torze Balaton Park. Mowa tutaj zatem już o drugim torze z prawdziwego zdarzenia, gotowym na goszczenie najwyższych serii. Natomiast kolejną rundą MotoGP jest Grand Prix Czech, które odbędzie się na Autodromie Brno. Czesi mają jeszcze jeden tor drugiej kategorii – Autodrom Most. Takowy posiadają u siebie również Słowacy i mowa tutaj o Slovakiaringu. Tymczasem – w Polsce takiego toru nie ma żadnego – ani jeden obiekt nie posiada u nas ani kategorii drugiej, ani tym bardziej pierwszej.

MotoGP – Grand Prix Węgier, Balaton Park | fot. Gold & Goose / Red Bull Content Pool

Wspominałem już o Torze Poznań. Jest to nasz jedyny obiekt z międzynarodowym certyfikatem FIA, z kategorią trzecią. Natomiast jak już wspominałem, bez ewentualnych olbrzymich inwestycji w infrastrukturę, nie ma mowy o tym, aby wystąpiły u nas topowe międzynarodowe serie. Dodajmy, iż w tej certyfikacji FIA istnieje jeszcze kategoria szósta, dla torów autocrossowych oraz rallycrossowych, które mogłyby gościć międzynarodowe cykle. Czesi posiadają takowe dwa, Łotysze, Węgrzy i Litwini po jednym. Polacy – oczywiście, ani jednego.

Tor z prawdziwego zdarzenia – to nie dla nas?

Polska to kraj ponad 3 razy większy od Węgier, 4 razy większy od Czech i ponad 6 razy większy od Słowacji. Mieszka u nas prawie 4 razy więcej ludzi, niż w Czechach i Węgrzech oraz 7 razy więcej, niż w Słowacji. Zbliżamy się do dwudziestki państw z największą gospodarką na świecie. Nasze PKB jest porównywalne do Szwajcarii – znacznie przewyższamy pod tym względem chociażby Belgię, Szwecję, Austrię, czy Norwegię – nie mówiąc choćby o krajach w naszym regionie, zaliczanych do Europy Środkowej, bądź też Środkowo-Wschodniej. W teorii jesteśmy tutaj jednym z liderów.

MotoGP – Grand Prix Czech, Autodrom Brno | fot. Gold & Goose / Red Bull Content Pool

Szkoda, iż nie ma to absolutnie żadnego przełożenia chociażby na motorsport. Tutaj, przynajmniej jeżeli chodzi o kulturę sportów motorowych, obiekty, całą infrastrukturę, praktycznie nie istniejemy. I to choćby na tle naszych mniejszych sąsiadów, czy też innych państw z naszego regionu. Nie chodzi mi o to, abyśmy równali się pod tym względem do Niemców, Hiszpanów, Francuzów, czy Włochów, gdzie tych obiektów jest na pęczki. Rzecz w tym, iż my takiego obiektu nie mamy żadnego. Jakby zupełnie nie doceniając całej wartości, którą dla naszego kraju i konkretnego regionu przyniósłby taki tor. Ale to jest już temat na inne opowiadanie. Rzecz w tym, iż wszyscy dookoła zdają się to doskonale rozumieć – a my, chyba nie do końca.

Zdjęcie główne: Clive Rose / Getty Images / Pirelli F1 Press Area

Idź do oryginalnego materiału