Czekali na to aż 24 lata! Stadion polskiego klubu znów zapłonął

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Owal przy ulicy Bytomskiej po dwudziestu czterech latach rozbrzmiał głuchym rykiem żużlowych motocykli. Reaktywacja ligowego Śląska Świętochłowice była jednym z najbardziej poruszających wydarzeń na mapie polskiego czarnego sportu w okresie 2026. Choć podopieczni trenera Krzysztofa Basa zamknęli ligową stawkę Krajowej Ligi Żużlowej z dorobkiem sześciu punktów i ujemnym bilansem małych punktów, kibice w Świętochłowicach opuszczali Stadion im. Pawła Waloszka z podniesioną głową. Świętochłowiczanie udowodnili, iż u siebie potrafią postawić twarde warunki choćby faworytom do awansu, a władze klubu zdążyły już zabezpieczyć żelazny trzon drużyny na kolejne rozgrywki.

Twierdza Skałka dała w kość faworytom

Powrót do rywalizacji po blisko ćwierćwieczu nie byłby możliwy bez gigantycznej modernizacji infrastruktury. Działacze i władze miasta zainwestowali około 10 milionów złotych, stawiając na łukach nowe, efektowne trybuny na 4200 miejsc siedzących. Wraz z trybuną główną obiekt zyskał pojemność około 5000 widzów, co pozwoliło spełnić wszelkie rygory imprez masowych. W klubowych mediach społecznościowych w trakcie prac modernizacyjnych pojawiło się półżartobliwe pytanie: „Czy dla wszystkich chętnych starczy tych stołków?”. Życie gwałtownie zweryfikowało te obawy, bo na inaugurację z łotewskim Lokomotivem Daugavpils bilety wyprzedały się do ostatniego miejsca.

Sama inauguracja rozgrywek przy przybyciu ponad czterech tysięcy kibiców przeszła do historii klubu. Wznoszone przez sympatyków hasło „JADYMY LIGA 2026” zmaterializowało się w najlepszym możliwym stylu, gdy Śląsk ograł faworyzowany zespół z Daugavpils 50:40. Stadion na Skałce po latach marazmu znów stał się terenem trudnym do zdobycia. Gospodarze stoczyli w domowych warunkach kilka porywających bojów, ogrywając również wicelidera tabeli Ultrapur Omegę Gniezno 50:40 oraz po zaciętej końcówce OK Kolejarz Opole 47:43. W starciach na własnym torze Śląsk wykręcał solidną średnią 44,17 punktu na mecz, udowadniając, iż na Skałce nikt łatwego życia mieć nie będzie.

Bolesne frycowe i wyjazdowy mur

O ile domowa nawierzchnia sprzyjała podopiecznym Krzysztofa Basa, o tyle mecze wyjazdowe obnażyły brak wyrównania w kadrze oraz brak obycia z obcymi torami. Śląsk nie zdołał wywalczyć w całym sezonie ani jednego punktu na wyjeździe, zdobywając na obcych owalach średnio zaledwie 32,67 punktu na mecz. Wyjazdowe klęski, jak chociażby wysoka przegrana w Daugavpils 26:62 czy porażka w Gdańsku 36:53, przesądziły o tym, iż świętochłowiczanie zakończyli rundę zasadniczą na 7. miejscu w tabeli z bilansem trzech zwycięstw i dziewięciu porażek.

Mimo trudów w meczach wyjazdowych sztab szkoleniowy nie próżnował w kwestii rozwoju zaplecza Do kadry dołączono młodzież, a w rozgrywkach Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów oraz turniejach młodzieżowych szanse otrzymał m.in. 15-letni wychowanek Szymon Machura oraz Bartłomiej Kubica. Żeby opanować natłok obowiązków związanych z pracą z adeptami, sztab wzmocnił Jacek Folkert, przejmujący część zadań od trenera Basa.

Żelazny trzon na sezon 2027 gotowy

Największym wygranym minionego sezonu w barwach Śląska okazał się Mateusz Tonder. Wychowanek zielonogórskiego Falubazu jeździł jak natchniony, wykręcając kapitalną średnią biegową 2.274, co dało mu piąte miejsce w klasyfikacji indywidualnej całej Krajowej Ligi Żużlowej. Wspierał go kapitan drużyny Adrian Gała, który po przejściu z Poznania pokazał ogromne serce do walki i stał się pewnym punktem formacji krajowej. Objawieniem całych rozgrywek okrzyknięto natomiast włoskiego zawodnika Matteo Boncinellego. Włoch wszedł do składu nieco z przypadku i z miejsca zaskarbił sobie sympatię kibiców bezkompromisową jeżdżeniem po szerokiej, kończąc sezon ze średnią 1.577 na bieg.

Kierownictwo Śląska Świętochłowice wyciągnęło wnioski i zadziałało błyskawicznie, unikając roszad tuż przed nowym rozdaniem. Przed meczem z Wybrzeżem Gdańsk ogłoszono przedłużenie umów z Mateuszem Tonderem oraz Adrianem Gałą. Niedługo później dołączył do nich Boncinelli, a klub wydał oficjalny komunikat: „Matteo Boncinelli zostaje z nami na kolejny sezon! Włoski żużlowiec zaskarbił sobie sympatię kibiców zaangażowaniem i walką o każdy punkt. W tym sezonie legitymował się średnią 1.577 na bieg, drugą najwyższą w drużynie. Andiamo insieme 2027!”. Zatrzymawszy swoich liderów, Śląsk zbudował solidne fundamenty i z podniesioną głową spogląda w stronę walki o miejsca w fazie play-off w kolejnym roku.

Idź do oryginalnego materiału