Polski kibic może zacząć myśleć o tym brazylijskim klubie w jednoznaczny sposób. To właśnie do Flamengo pod koniec 2021 roku "uciekł" wybraniec Zbigniewa Bońka, selekcjoner naszej kadry, Paulo Sousa. Dziś południowoamerykańskie media informują o jeszcze bardziej kuriozalnej sytuacji z zespołem z Rio de Janeiro w roli głównej.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o reprezentancie Polski: Urban uratował mu karierę. Nie dało się go przejść
Zwolnienie Filipe Luisa. "Najbardziej osobliwa decyzja w historii Brazylii"
Posiadający polskie korzenie Filipe Luis ma w swojej ojczyźnie status gwiazdy, choć jako piłkarz występował w formacji defensywnej. Reprezentował barwy takich klubów jak np. Atletico Madryt czy Chelsea, zaś w ostatnich latach (2019-23) bujnej kariery wylądował we Flamengo. Tam też rozpoczął przygodę z trenerką. W 2025 roku sięgnął po niemal wszystkie tytuły: wygrał mistrzostwo Brazylii, krajowy puchar oraz prestiżowe rozgrywki Copa Libertadores. Jak to się stało, iż podziękowano mu za współpracę? Powody są zaskakujące.
Tym bardziej, iż Flamengo pod wodzę Luisa właśnie awansowało do finału mistrzostw stanu Rio de Janeiro. I to po rekordowo wysokim zwycięstwie 8:0 (!) w drugim półfinale przeciwko Madureirze.
"Awans do finału Mistrzostw Carioca stał się tłem dla jednej z najbardziej osobliwych decyzji w historii brazylijskiego futbolu: zarząd Flamengo zakomunikował trenerowi zwolnienie tuż po wyjściu z sali konferencyjnej, wprawiając wszystkich na Maracanie w osłupienie. Wyrok zapadł jeszcze przed meczem, a przeważyły o nim wewnętrzne tarcia oraz niedawna porażka w Recopa Sudamericana przeciwko Lanus" - czytamy w argentyńskim "El Grafico".
Kulisy wyrzucenia Luisa na bruk są jeszcze bardziej szokujące. "Podczas gdy trener planował niedzielny finał w rozmowie z mediami, dyrektor sportowy Jose Boto czekał na niego w korytarzu, by zakończyć jego kadencję. Mimo wysokiego wyniku tego wieczoru, prezes Bap nie zamierzał dłużej tolerować spadku poziomu sportowego oraz kryzysu w szatni, który ciągnął się od porażki z argentyńskim Lanus".
Okoliczności wspomnianej przegranej Flamengo w finale Recopa Sudamericana były zaskakujące. Dwa najważniejsze gole dla zespołu z Argentyny padły w ostatnich fragmentach dogrywki: w 118. i 120. minucie.
"Najbardziej dramatycznym aspektem tego rozstania był fakt, iż ze względu na natychmiastowe ogłoszenie decyzji, trener nie mógł choćby wejść do szatni, by pożegnać się z piłkarzami" - dodają argentyńscy dziennikarze.
Wygląda więc na to, iż Filipe Luis padł ofiarą wewnętrznych gierek. Niemożliwe wręcz, żeby po tak bogatej w sukcesy kadencji, jedna porażka zdecydowała o przyszłości trenera. Tym bardziej, iż i statystyki Luisa były we Flamengo imponujące:
"W czasie swojej pracy w Flamengo, szkoleniowiec poprowadził drużynę w 101 meczach, osiągając zdumiewającą skuteczność na poziomie 70,6%. Pod jego wodzą zespół był ofensywną maszyną, zdobywając 184 bramki i zachowując czyste konto w 46 spotkaniach. Styl oparty na posiadaniu piłki (61,1%) i niezwykła łatwość w stwarzaniu zagrożenia pozwoliły mu wywalczyć łącznie 7 tytułów, w tym Libertadores i Brasileirao 2025".
Zobacz też: Widzew spadnie z Ekstraklasy? Boniek nie ukrywa. "Poważny kandydat"
Wiele wskazuje na to, iż następcą Luisa zostanie Portugalczyk Leonardo Jardim. I to 51-latek poprowadzi CR Flamengo w finale ligi stanu Rio de Janeiro przeciwko Fluminense. Początek w niedzielę 8 marca o godzinie 22 polskiego czasu.

1 godzina temu









![Niedziela Palmowa w Łysych 2026 [PROGRAM]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/projekt_bez_nazwy_60.jpg)






