Coraz bliżej powrotu legendarnego „Cro Copa”. Właściciel FNC zabiera głos

17 godzin temu


Powrót do walk legendarnego Mirko Filipovicia wydaje się coraz bardziej realny. Tym razem głos w sprawie pojedynku zabrał właściciel prężnie rozwijającej się organizacji FNC. Właśnie tam na swoim terenie ”Cro Cop” stoczyłby walkę.

Od jakiegoś czasu pojawiają się doniesienia o powrocie legendy z Chorwacji. W grę miało wchodzić bokserskie starcie z Fedorem Emelianenko. Nie wiemy jednak czy ten pojedynek dalej pozostaje aktualny.

51-latek w jednym z ostatnich wywiadów zdradził, iż dostał dużą propozycję walki, ale odmówił. Był to pojedynek szesnastego maja na gali MVP 1, gdzie miałby zmierzyć się z byłym mistrzem UFC – Francisem N’Gannou. Trzeba przyznać, iż szalony pomysł.

Zadzwonił do mnie mój dobry przyjaciel, poważny człowiek ze świata MMA i właściciel dużej organizacji, i zapytał: ”Wiem, iż trenujesz i jesteś gotowy, czy stoczyłbyś walkę z Francisem Ngannou?”. Zapytałem go: ”Jak mam z nim walczyć? W MMA, w karty, w szachy, w pływaniu, w bieganiu?”. Odpowiedział: ”W walce MMA”. Roześmiałem się i zapytałem, czy oszalał. Powiedziałem mu, iż gdybym miał walczyć w tej chwili, byłby ostatnią osobą, którą bym wybrał. Potem dodałem, iż za walkę z nim zażądałbym 500 tysięcy euro, a kolejne 19,5 miliona za minę mojej mamy, gdy dowie się, z kim walczę. Po pierwsze, mam za mało czasu, żeby walczyć w maju; powinni byli zadzwonić do mnie trzy miesiące wcześniej. Ale tak czy inaczej, kto zapłaciłby 20 milionów? Kto będzie wydawał moje pieniądze, kiedy Ngannou mnie zabije? – powiedział Mirko w rozmowie z RMC Sport Combat

Przypomnijmy, iż jego ostatni start zawodowy miał miejsce w 2019 roku, gdy na gali Bellator 216 udanie po latach zrewanżował się Royowi Nelsonowi.

Mirko to przede wszystkim legenda kick-boxingu. Mistrz świata w formule full contanct, wicemistrz K-1 WGP czy mistrz K-1 WGP. W mieszanych sztukach walki jest także weteranem, który posiada duże osiągnięcia. Kibice na zawsze zapamiętają go z bojów w legendarnej japońskiej organizacji Pride. Był też czas, w którym próbował swoich sił w UFC, ale ten epizod będzie mniej szczęśliwie wspominał.

51-latek w amerykańskim gigancie stoczył jedenaście walk. Z kolei w Pride ponad 20. ”Cro Cop” w swojej długiej i barwnej karierze mierzył się z takimi zawodnikami jak Fedor Emelianenko, Frank Mir, Junior Dos Santos, Alistair Overeem, Josh Barnett czy Wanderlei Silva.

ZOBACZ TAKŻE: Gwiazda UFC otrzyma własny serial. Premiera już niedługo na HBO Max

Mamy nowe doniesienia

Jak widać powrót Mirko Filipovicia wydaje się naprawdę bardzo realny. W tej sprawie głos zabrał właściciel organizacji FNC – Dražen Forgač, który potwierdził pojawiające się doniesienia.

Jest taka możliwość, tyle mogę powiedzieć. Oczywiście leży to w naszym interesie, ale to on zdecyduje, czy faktycznie do tego dojdzie. „Istnieje taka możliwość, tyle mogę powiedzieć, i na pewno nie są to tylko puste słowa. To nie jest jakaś rekreacyjna walka, ale poważna. Po tym będę mógł przejść na emeryturę; jeżeli do tego dojdzie, będę miał za sobą wszystko, co można zrobić dla regionalnego MMA – powiedział w rozmowie z Arena Sport Slovenia

Są także inne informacje odnośnie tego z kim ”Cro Cop” skrzyżowałby rękawice. Mówi się, iż byłoby to od razu starcie o pas mistrzowski wagi ciężkiej. Aktualnie championem w kategorii królewskiej jest Hatef Moeil.

Dwunastego września w Zagrzebiu odbędzie się duża gala FNC – czy właśnie na niej zobaczymy powrót Mirko? Forgač zapewnił, iż Filipović i Stipe Miocić będą obecni na wydarzeniu, ale nie wiemy jeszcze w jakim charakterze.

Najbliższa gala FNC odbędzie się już w najbliższą sobotę w Słowenii. W karcie 29 edycji znalazło się aż czterech naszych reprezentantów. Z tarczą do ojczyzny będzie chciał wrócić Bartłomiej Gładkowicz, Arkadiusz Pałkowski, Michał Andryszak i Bartosz Wójcikiewicz. Najwyżej w karcie pojawi się ostatni wspomniany, który w kategorii koguciej zmierzy się z Rokiem Krusiciem. Andryszak zaś stoczy już swój trzeci pojedynek.

W main evencie do pierwszej obrony pasa kategorii półciężkiej stanie Matej Batnić. Doświadczony Chorwat zmierzy się z zawodnikiem publiczności Jakobem Nedohem, który wcześniejsze pojedynki toczył w PFL.

Idź do oryginalnego materiału