W poniedziałek Iga Świątek ogłosiła w mediach społecznościowych, iż zakończyła współpracę z Belgiem Wimem Fissettem. kooperacja między obiema stronami trwała od 17 października 2024 r. W tym czasie Świątek wygrała wielkoszlemowy Wimbledon, a także turnieje WTA w Cincinnati i Seulu. "Dziękuję Ci Trenerze za ten czas i za lekcje, jakie dzięki Tobie odebrałam. Życzę Ci wszystkiego dobrego - zarówno zawodowo, jak i prywatnie" - napisała Świątek na Instagramie, dziękując Fissette'owi za wspólną pracę. Ta wiadomość odbiła się ogromnym echem w całym tenisowym środowisku.
REKLAMA
Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej
Tak Collins oceniła decyzję Świątek. "To mądre z jej strony"
Do decyzji Świątek odniosła się m.in. Amerykanka Danielle Collins, która już wielokrotnie dała do zrozumienia, iż nie przepada za Igą - nazywając ją "fałszywą i nieszczerą".
- Myślę, iż w tym momencie, biorąc pod uwagę osiągnięte przez nią wyniki, to miało sens, by podjąć próbę zmiany podejścia i obrać inny kierunek. To normalne, nie ma zawodnika, który pracowałby z tym samym trenerem przez całą swoją karierę. Uczysz się poprzez współpracę z innymi ludźmi i zyskujesz różne perspektywy. jeżeli przez całe życie będziesz pracować tylko z jedną osobą, nie osiągniesz takiego poziomu rozwoju. To mądre z jej strony - powiedziała Collins w programie "Tennis Channel".
Z informacji przekazywanych przez Łukasza Jachimiaka ze Sport.pl wynika, iż nowym trenerem Świątek ma zostać Amerykanin Michael Joyce, który dawniej prowadził Marię Szarapową, a w tej chwili jest związany zawodowo z Brytyjką Katie Boulter.
Co za słowa o decyzji Świątek. "To nie rozwiązuje problemu"
W przestrzeni medialnej są duże wątpliwości, czy pracy nie powinna stracić Daria Abramowicz, a nie Wim Fissette. Są też stwierdzenia, iż zwolnienie Belga to błąd.
Zobacz też: Nie wygrała ani jednego meczu w sezonie. Dramat gwiazdy
- Fissette ponosi konsekwencje za całokształt. W mojej opinii Belg ponosi konsekwencje nie swoich win. Nie wiem, czy ktoś się za to na mnie nie obrazi, ale trzeci raz taki sam numer nie przechodzi. Każdy w środowisku tenisowym wiedział, iż o ile ktoś zostanie zwolniony z tego sztabu, będzie to Wim Fissette. Ale to nie rozwiązuje problemu - twierdzi Adam Romer, redaktor naczelny "Tenisklubu".
- Wyniki Polki są od jakiegoś czasu dalekie od jej oczekiwań. W takich wypadkach tenisistka lub tenisista czują, iż potrzebny im nowy impuls. Zmieniając trenera sportowiec w jakimś stopniu rozgrzesza siebie z porażek, a w każdym razie daje do zrozumienia, iż nie tylko on jest im winien. Trzeba ufać Idze, iż wie, co robi i czego jej trzeba. Fissette budził sympatię, ale nie z tego rozlicza się trenera - dodaje Wojciech Fibak, były utytułowany polski tenisista.

2 godzin temu











