Co się dzieje z Łukaszem Skorupskim? Włoch wskazał problem

1 godzina temu
Świat futbolu widział lepsze powroty do gry po kontuzji, niż ten Łukasza Skorupskiego. Polski bramkarz w ostatnich dwóch meczach stał się antybohaterem Bolonii, zawalając gole w Lidze Europy i wylatując z boiska w starciu ligowym. - To niewytłumaczalne pomyłki - mówił na łamach Przeglądu Sportowego włoski dziennikarz Tommaso Maschio z portalu Tuttomercato.
W poprzednich sezonach Łukasz Skorupski często był na ustach włoskich dziennikarzy i kibiców. Polak był niepodważalnym numerem jeden w bramce Bolonii i wielokrotnie zachowywał czyste konta na boiskach Serie A. Dodatkowo od 2020 roku aż dziewięciokrotnie bronił rzuty karne wykonywane przez rywali, w tym przez Zlatana Ibrahimovicia, Lautaro Martineza, Ciro Immobile czy Oliviera Giroud.

REKLAMA





Teraz o 34-latku znów jest głośno - niestety, z dużo gorszych powodów. 20-krotny reprezentant Polski wrócił do gry po kontuzji, która trapiła go od początku listopada. W czwartek 22 stycznia wybiegł na murawę w meczu Ligi Europy z Celtikiem Glasgow i już w 6. minucie musiał wyciągać piłkę z siatki po fatalnym błędzie, kiedy podał prosto pod nogi jednego z rywali - Reo Hatate. Japończyk odegrał do swojego rodaka, Daizena Maedy, a ten otworzył wynik spotkania.






Co się dzieje ze Skorupskim? Włoch nie ma wątpliwości
- Wrócił do gry po ponad dwóch miesiącach, a prawdopodobnie nie był na to gotowy mentalnie. A to, iż zespół przechodził przed trudny okres w ostatnim miesiącu, mu nie pomogło - stwierdził na łamach Przeglądu Sportowego włoski dziennikarz Tommaso Maschio z portalu Tuttomercato i zaznaczył, iż druga bramka również była po części zawalona przez Skorupskiego.


- Ponosi częściową odpowiedzialność też za tego gola, ale tak jak cała defensywa, która cierpi przy stałych fragmentach gry. Pierwszy błąd był jednak znacznie bardziej poważny - uważa Maschio.
Problemy Polaka spiętrzyły się w niedzielę. Bologna grała na wyjeździe z Genoą i prowadziła już 2:0. W 56. minucie jednak 34-letni bramkarz zdecydował się na wyjście z bramki w celu zażegnania potencjalnego niebezpieczeństwa po długim podaniu. Niestety, źle przyjął piłkę klatką piersiową, a następnie skiksował przy próbie wybicia. Futbolówkę przejął Vitinha i Skorupski musiał ratować się faulem. Ten przyniósł czerwoną kartkę, a gospodarze nabrali wiatru w żagle, ostatecznie strzelając trzy gole i zwyciężając 3:2.



"Skorupski nie mógł liczyć na wysokie noty. - Abstrahując od sędziego, swoim błędem i wszystkim, co nastąpiło później, postawił drużynę w skrajnych tarapatach, całkowicie odwracając losy meczu - ocenił jego postawę portal 1000cuorirossoblu.it i przyznał mu czwórkę. Tyle samo dało mu tuttomercatoweb.com. - Źle dotyka piłki i jest zmuszony do faulu. Opuszcza drużynę, która musi wznawiać grę w dziesiątkę. To jego drugi poważny błąd po tym z Celtikiem" - podsumowywały włoskie media, o czym pisaliśmy na Sport.pl.






- To niewytłumaczalne pomyłki dla bramkarza na tym poziomie z takim doświadczeniem. Myślę, iż to problem mentalny - wskazał Maschio. Włoski dziennikarz twierdzi jednak, iż Skorupski utrzyma miejsce w bramce Bolonii i wyjdzie w pierwszej jedenastce na mecz z Maccabi Tel-Awiw oraz wróci między słupki w Serie A bezpośrednio po odpokutowaniu zawieszenia.
Czy Polak pozostanie numerem jeden w bramce Bolonii?
- Italiano może potwierdzić, iż na niego stawia, dać mu szansę się odbudować, by pomóc mu mentalnie i oczywiście dlatego, iż będzie pauzować w lidze. Trener rotuje między bramkarzami, zależnie od ich formy. Wierzę jednak, iż Skorupski wróci do bramki po zawieszeniu. Powinien opuścić tylko jeden mecz, ale decyzja zapadnie we wtorek - mówił Włoch, który wskazał również, iż rywal Polaka, Federico Ravaglia, nie był zbyt godnym konkurentem, a kibice czekali na powrót 34-latka po kontuzji. Choć nie ulega wątpliwości, iż forma Skorupskiego spadła.


- W tym sezonie nie był aż tak silnym punktem zespołu, jak w poprzednim, ale spisywał się solidnie. Co prawda miał momenty niepewności, ale nie popełnił wcześniej błędów w dwóch meczach z rzędu - zaznaczył Maschio.



Łukasz Skorupski po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Wojciecha Szczęsnego stał się numerem jeden w bramce reprezentacji Polski. Pytanie tylko, czy aktualna forma pozwoli mu utrzymać to miejsce. Na wskoczenie między słupki czyha m.in. Kamil Grabara, który jest najmocniejszym punktem Wolfsburga w tym sezonie Bundesligi.
Zobacz też: Znany Włoch ogłosił ws. Zielińskiego. "Tego wcześniej nie widzieliśmy"
Idź do oryginalnego materiału