W rozmowie z Przemysławem Iwaniczykiem Mikołaj Marczyk omówił swoje dalsze plany zawodowe po zdobyciu tytułu mistrza Europy. Kierowca przedstawił strategię rozwoju, która ma doprowadzić jego załogę do rywalizacji na najwyższym światowym poziomie w nadchodzących latach.
Dla Mikołaja Marczyka obecny czas jest momentem kluczowym dla utrzymania stabilności sportowej. Kierowca przyznał, iż w najbliższej perspektywie priorytetem pozostaje europejski czempionat. „Mam wrażenie iż wszystkim dookoła również moim partnerom zależy na tym żebyśmy żebyśmy obronili tytuł mistrzów Europy” – mówił Marczyk. Natomiast Marczyk dodaje, iż jego ambicje sięgają wyżej niż cykl mistrzostw Europy.
„Nie chciałbym tego potraktować jako pewnego rodzaju złotej klatki ponieważ moja ambicja sportowa jest jak najbardziej prowadząca nas w stronę najwyższej rangi rajdów samochodowych czyli mistrzostw świata” – wyjaśnił Marczyk.
Współpraca ze sponsorami i partnerami technicznymi układa się pomyślnie, co daje załodze poczucie bezpieczeństwa. Marczyk zaznaczył jednak, iż nie traktuje startów w Europie jako celu ostatecznego, ale jako etap przygotowawczy do kolejnych wyzwań.
Zobacz też: Eryk Goczał naprawił auto klejem na środku pustyni. Dramatyczny finisz najdłuższego etapu Dakaru
Kierunek na mistrzostwa świata WRC
Ambicje załogi Marczyk-Gospodarczyk wykraczają poza kontynentalne podwórko. Kierowca upatruje dużej szansy w nadchodzących zmianach regulaminowych w kategorii WRC. „Moje zadanie jest takie żebyśmy zwiększyli budżet praktycznie dwukrotnie i byli gotowi na to żeby stanąć na starcie pełnych sezonów mistrzostw świata”
Celem jest nie tylko sam start, ale osiągnięcie powtarzalnych, wysokich wyników, które pozwolą polskiej załodze dołączyć do światowej elity kierowców.
Wyzwania budżetowe w sporcie motorowym
Przejście na poziom światowy wiąże się z ogromnym nakładem finansowym. Marczyk otwarcie podał kwoty potrzebne do startów na poszczególnych szczeblach kariery. Sezon w mistrzostwach Polski w klasyfikacji generalnej wymaga około 2 milionów złotych, natomiast mistrzostwa Europy to wydatek rzędu 7-8 milionów złotych.
Największym wyzwaniem są starty w WRC2 i najwyższej kategorii WRC. „Jeżeli chcielibyśmy ścigać się w mistrzostwach świata WRC2 przejechać wszystkie rajdy w okresie to będzie to bardziej kilkanaście milionów złotych”. – zdradził Marczyk.
Z tego powodu kluczowym elementem pracy kierowcy rajdowego poza trasą jest pozyskiwanie partnerów biznesowych.
Mikołaj Marczyk i Szymon Gospodarczyk w sobotę zostali nagrodzeni przez „Przegląd Sportowy” statuetką za znalezienie się w TOP10 plebiscytu na najlepszych sportowców ubiegłego sezonu.
Źródło: Polsat Sport
















