Chrupki. Głuchy. Tępy. Łyżwiarze szybcy słyszą dziwne odgłosy w Mediolanie

2 godzin temu
Słyszą dziwne odgłosy, jadąc na łyżwach na nowym, tymczasowym torze w Mediolanie. Głuchy, tępy. I są nim zachwyceni.
Jazda na łyżwach zaczyna przypominać to, co się dzieje w komiksach Marvela albo w Iniemamocnych. Nie tylko chodzi o wyczyny Mrożona w obcisłym kombinezonie. Niedawno na przykład przyjęto stroje, których struktura pozwalała na tak aksamitny opływ powietrza wokół łyżwiarza, iż jadący za nim nic na tym nie korzystał. Polacy mają je z najlepszego źródła, ze Sportconfexu, od nidlerlandzkich mistrzów, obrandowanym 4F. A lód? Dziś na najlepszych torach łyżwiarskich jest zdemineralizowany. Wodę, z którego się go produkuje, można by pić, kąpać w niej niemowlę (o ile ktoś ma w sobie żyłkę przygody), jest krystaliczny jak z filtra britta na kranie w apartamencie w Wilanowie.

REKLAMA







Zobacz wideo Tajna broń polskich skoczków na igrzyska? "Zobaczycie"



Ten w Mediolanie jest dodatkowo trochę dziwny.
Nie wiadomo, dlaczego wydaje dziwne odgłosy, kiedy łyżwiarz dynamicznie się od niego odbija. – Nie wiem, o co chodzi. Może inna jest konstrukcja płyty mrożącej, na której został wylany? – zastanawiał się w Milano Speed Skating Stadium prezes łyżwiarskiej federacji Rafał Tataruch.
- Sprinterzy, którzy ćwiczyli starty, robili takie odgłosy, jakby ważyli po 200 kg - mówiła Natalia Czerwonka, polska chorąża, w rozmowie z TVP.
Według prezesa Tatarucha, profesora, specjalisty od antropomotoryki, odgłosy są głuche, tępe, czyli po prostu zupełnie inne niż na torach, na których dotąd trenowali nasi reprezentanci. - Jakby pękała zamarznięta rzeka – mówią niektórzy Holendrzy.



- Ale od razu wyjaśniam, iż polscy łyżwiarze bardzo chwalą sobie ten tor. Dzisiaj wszyscy wykręcali dobre czasy. Wszyscy, również Natalia, mówią, iż jest bardzo fachowo przygotowany – podkreśla Tataruch.
103 kilometry na godzinę. Na łyżwach
Normalnie przyjęlibyśmy zwrot "fachowo przygotowany" za koniec rozmowy. Ale co to znaczy w łyżwiarstwie szybkim: tor fachowo przygotowany? Dlaczego w w tej dyscyplinie tor jest najcieńszy, a od short tracku, w kierunku łyżwiarstwa figurowego i hokeja, coraz grubszy?





Fot. Yves Herman / REUTERS


Łyżwiarz na prostej osiąga imponującą prędkość 60 km na godz. (rekord, 103 km na godz. należy do Kjelda Nuisa, ale został ustanowiony na przygotowanym prostym torze na zmrożonym na beton jeziorze w Szwecji, a Holender jechał za ekranem zamontowanym do samochodu). Żeby z prędkością 60 km na godz. zaatakować łuk toru, trzeba być nie tylko odważnym, ale i pewnym przyczepności, tego, iż lód nie zawiedzie, iż nie "puści". Dlatego na prostych odcinkach lód jest bardziej zmrożony niż na łukach. Różnica jest mała, ale jest - wynosi kilka dziesiątych stopnia C. Dzięki temu płozy łyżew zawodnika - każdy ma dwie, trzy pary na zawody, z butem odlewanym specjalnie dla niego - na którego działają dodatkowe, olbrzymie siły związane z pokonywaniem łuku, zagłębiają się w bardziej miękki lód o ułamki milimetrów głębiej. W docisku pomaga profil płozy, zawsze łagodnie wygięty, i jej długość: nie za duża, żeby nogi wytrzymały obciążenie, i nie za mała, żeby nie marnotrawić mocy.



Strukturę lodu mogą zakłócić oddechy kilkunastu tysięcy ludzi, bo zwiększa się wilgotność i temperatura powietrza. Dlatego na tych ultranowoczesnych obiektach nad owalnym torem zawiesza się wentylatory, które nie tylko rozprawiają się z drobinami wody zawieszonymi w powietrzu, ale także wprowadzają masy powietrza w ruch. 0,3 m/s na wysokości metra nad lodem, zgodnie z kierunkiem jazdy. Niemal nic. Nie zauważy kibic, ale łyżwiarz zauważy. W Zakopanem, na torze, którego budowa jest już bardzo zaawansowana (choć opóźniona), też tak będzie. Wysokość nad poziomem morza – 930 m – spowoduje, iż w Zakopanem powstanie trzeci tor na świecie pod tym względem, po Salt Lake City i Calgary. Zdemineralizowana woda, wentylatory, wysokość nad poziomem morza – to będzie prawdopodobnie najszybszy tor w Europie i jeden z najszybszych na świecie.
Lodomistrz ze sprayem w dłoni
Nuis, trzykrotny mistrz olimpijski, jeszcze w sobotę uznawał, iż lód w Milano Speed Skating Stadium jest "gówniany", ale mówił to ze śmiechem, jeżeli można tu mówić o poczuciu humoru. Lód jest za miękki według Holendra.
Kanadyjski trener Bob Corby powiedział, iż potrzebuje kawy, bo słabnie: wydawało mu się, iż miękną mu nogi. A to był po prostu miękki lód, a nie nogi.
Panczeniści nie mają co prawda tylu słów na opis lodu, co Inuici na śnieg, ale i tak kiedyś mistrz Zbigniew Bródka zachwycił mnie mówiąc w Soczi, iż rosyjski lód był chrupki i on to lubi.



Oni to czują inaczej niż my.


Miękki był w sobotę, dziś jest twardszy i wydaje dziwne odgłosy. Zdaje się, iż to dzięki specjaliście od mrożenia, który przybył z ultraszybkiego toru w Calgary, Marka Messera, lodomistrza. To on biega podczas treningu ze spryskiwaczem i uzupełnia dziurki i szparki wodą.
Choćby nie wiadomo jak się wysilał, rekordów świata tu nie będzie. Tor jest położony nisko nad poziomem morza, ciśnienie parcjalne wysokie, opór powietrza duży. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, żeby wygrać. Albo zdobyć medal.
STARTY PANCZENISTÓW




8.02, niedziela, godz. 15: 5000 m Władimir Semirunnij (jest na liście rezerwowej, zmiana w przypadku wycofania się rywala może nastąpić choćby dwie godziny przed startem).
9.02, poniedziałek, 17.30: 1000 m, Karolina Bosiek, Natalia Czerwonka
11.02, środa, 18.30: 1000 m, Damian Żurek, Marek Kania, Piotr Michalski.
13.02, piątek, 16: 10000 m, Semirunnij.
14.02, sobota, godz. 17: 500 m, Żurek, Kania, Michalski
15.02, niedziela, godz. 17: 500 m, Kaja Ziomek-Nogal, Martyna Baran, Andżelika Wójcik.
19.02, czwartek, 16.30: 1500 m, Semirunnij.
20.02, piątek, 16.30: 1500 m, Czerwonka.
21.02, sobota: Start masowy. Półfinały M 15.00, finał M 16.40. Półfinały K 15.50, finał 17.15.
Idź do oryginalnego materiału