Christian Jungwirth – Wiek, Waga, Wzrost, Walka z Materlą na Oktagon MMA

20 godzin temu


Christian Jungwirth to jeden z tych zawodników, którzy może nie są globalnymi gwiazdami MMA, ale swoją postawą w klatce zyskali ogromny szacunek kibiców. Niemiec, znany pod pseudonimem „The Kelt”, to najbliższy przeciwnik Michała Materli, który pozostaje anonimowym zawodnikiem dla wielu polskich kibiców MMA. Kim adekwatnie jest Christian Jungwirth?

Kim jest Christian Jungwirth?

Jest to niewątpliwie zawodnik zaprawiony w bojach, któremu spieszy się do bitki. Niemiecki weteran preferuje właśnie płaszczyznę stójkową i to właśnie w niej stoczy swój najbliższy pojedynek.

Zawodnik ze Stuttgartu to persona naprawdę rozpoznawalna w Niemczech, o czym świadczą między innymi jego liczby w social mediach. Nie bez przyczyny zresztą był gwiazdą walki wieczoru największej gali MMA w historii. To właśnie on pojedynkował się z Christianem Eckerlinem na stadionie we Frankfurcie, w którym znajdowało się około 60 tysięcy kibiców.

Na koncie ma on sporo zwycięstw, bowiem aż 16, natomiast znana jest mu także gorycz porażki. Zawodnik federacji Oktagon MMA przegrał blisko 10 razy, natomiast nie triumfował nad nim dotąd żaden Polak.

Christian Jungwirth – Wiek, Waga, Wzrost

Christian Jungwirth urodził się 25 lutego 1987 roku w Niemczech, także w dniu dzisiejszym ma 39 lat. Zawodnik ten mierzy 181 centymetrów wzrostu, z kolei jego zasięg wynosi równe 180 centymetrów. Na co dzień waży grubo powyżej 90 kilogramów, a pojedynki toczył w limitach do 77 oraz 84 kilogramów.

Przez większość swojej kariery rywalizował w kategorii półśredniej, jednak zdarzało mu się również toczyć pojedynki w wyższych limitach wagowych. To właśnie w tego typu zestawieniu zmierzy się z Michałem Materlą, który również jest pokaźnych rozmiarów. Otóż ich rywalizacja odbędzie się w umownym limicie wagowym wynoszącym aż 89 kilogramów.

ZOBACZ TAKŻE: Tomasz Narkun – Wiek, Waga, Wzrost, Walki, Oktagon MMA

Christian Jungwirth – walki

Jego droga do zawodowego MMA była dość nietypowa. Jungwirth rozpoczął karierę bardzo późno, bowiem dopiero po trzydziestym roku życia. Wcześniej co prawda był związany ze sportem, ale nie z Mieszanymi Sztukami Walki. Determinacja i ciężka praca nadrobiły jednak późny start.

W 2016 roku bohater tego artykułu stanął w szranki z Mateuszem Sobulem w starciu amatorskim. Doszło do tego przy okazji gali Age of Cage 8 i zakończyło się dość gwałtownie za sprawą niezgodnego z przepisami kolana. Starcie to zakończyło się statusem No Contest, czyli rzecz jasna zostało uznane za nieodbyte.

Następnie jeszcze jako amator zdemolował Ricardo Diasa, co miało miejsce przy okazji 10. gali Age of Cage. Wtedy jeszcze „The Kelt”, który na co dzień reprezentuje barwy Kong’s Gym Stuttgart, był zawodnikiem trenującym w innym miejscu.

Największym znakiem rozpoznawczym Jungwirtha jest niewątpliwie jego styl walki. Zawodnik ten praktycznie nie kalkuluje i od pierwszych sekund narzuca naprawdę wysokie tempo, co zaobserwować mogliśmy w niemalże każdym jego starciu.

„Kelt” w profesjonalnym MMA zadebiutował właśnie w Age of Cage i to już przy okazji gali z numerem 11. Co ciekawe, już wtedy z miejsca otrzymał status bohatera walki wieczoru, w której pokonał Chrisa Kalba. Następnie pojedynkował się już w różnych organizacjach, w tym między innymi w We Love MMA. Co ciekawe, po pokonaniu Kalba odniósł porażkę przez nokaut, a następnie sięgnął po 5 zwycięstw z rzędu.

ZOBACZ TAKŻE: Jake Paul nie wróży UFC świetlanej przyszłości. Według YouTubera organizacja „umiera”

Po paru kolejnych występach, z których po jednym wrócił do domu na tarczy finalnie trafił do czesko-słowackiego Oktagonu, czyli federacji Ondreja Novotnego. Zadebiutować w niej miał przy okazji gali Oktagon MMA 18, jednakże zarażenie się Covidem 19 uniemożliwiło mu wzięcie udziału w wydarzeniu. Po niedługim czasie jego starcie z Vaclavem Holotą doszło jednak do skutku jeszcze w 2020 roku i zakończyło się wygraną Christiana przez decyzję sędziów – był to bardzo dobry początek, po którym nadeszły jednak trudniejsze momenty.

Otóż po zwycięstwie w debiucie Jungwirth przegrał aż trzy pojedynki z rzędu. Dwukrotnie musiał pogodzić się z punktacją sędziów, z kolei raz został uduszony. Już wtedy był on jednak dość medialną postacią, co prawdopodobnie miało swój udział w daniu mu kolejnej szansy przez organizację. Jak czas pokazał, nie była to błędna decyzja, bowiem Niemiec odbił się od dna, wygrywając trzy walki z rzędu i to każdą z nich przed czasem. Co ciekawe, w jednym z tych starć gwałtownie rozprawił się z Mateuszem Strzelczykiem.

Jego walki bardzo często zamieniają się w brutalne pojedynki, w których liczy się nie tylko technika, ale przede wszystkim charakter. Jungwirth słynie z odporności na ciosy i umiejętności przetrwania trudnych momentów. choćby jeżeli przyjmuje mocne uderzenia, potrafi iść dalej do przodu i wywierać presję na przeciwniku, za co między innymi pokochali go fani. Nie jest to zawodnik bazujący na zapasach czy parterze. Oczywiście potrafi jakkolwiek się odnaleźć w każdej płaszczyźnie, ale jego największą bronią jest agresja i nieustępliwość w stójce.

To właśnie w takim stylu przebiegały jego kolejne pojedynki, w których odnotowywał mieszane rezultaty. Jedną z potyczek o ciekawszy przebiegu była z pewnością ta z Bojanem Velickoviciem, która odbyła się 17 czerwca 2023 roku.

W pamięci fanów na pewno zapadła również jego dotkliwa porażka w rywalizacji z Johnem Palaiologosem, czyli doświadczonym Grekiem, który na pięć walk w Oktagonie pochwalić się może tylko jedną wygraną i to naprawdę widowiskową.

Była to druga porażka z rzędu Christiana, który tym razem nie pozwolił sobie na serię trzech przegranych. 23 marca 2024 roku powrócił na zwycięskie tory, pokonując przez jednogłośną decyzję sędziów Roberta Pukaca.

Było to bardzo cenne zwycięstwo, bowiem to dzięki niemu i oczywiście swojej medialności mógł on stanąć oko w oko z Christianem Eckerlinem w main evencie gali Oktagon MMA 62: Bigger Than Ever. Starcie dwóch niemieckich gwiazd zaspokoiło oczekiwania fanów i zapisało się w historii organizacji.

Następnie Niemiec sięgnął po wygraną w konfrontacji z Niklasem Stolze. Ich pojedynek odbył się 22 listopada zeszłego roku i zakończyło się w czwartej rundzie na korzyść Jungwirtha.

ZOBACZ TAKŻE: Iwo Baraniewski jak Jan Błachowicz? „Rudy” odpowiada fanom

Pojedynek z Michałem Materlą odbędzie się już w najbliższą sobotę w Szczecinie. Niewątpliwie będzie to dla Jungwirtha jedno z największych wyzwań pomimo tego, jak porozbijany jest były mistrz KSW.

Zestawienie tych dwóch fighterów zapowiada bardzo interesujący pojedynek. Nieustępliwość i agresja zagwarantują nam wielkie show, choć warto odnotować, iż walki w parterze tutaj nie doświadczymy. Przypomnijmy, iż w związku z urazem „Lionhearta” panowie będą ze sobą rywalizować w formule stójkowej bez kopnięć, w której korzystać będą mogli jedynie z boksu oraz łokci.

Bój Materli z Jungwirthem będzie walką wieczoru premierowej gali Oktagonu w naszym kraju. Co prawda planowo miał to być co-main event, jednakże ze względu na uraz Mateusza Legierskiego, który planowo miał bronić pasa mistrzowskiego w main evencie, zdecydowano, iż to właśnie ich zestawienie będzie wisienką na torcie widowiska.

Idź do oryginalnego materiału