Manchester United pod wodzą nowego, tymczasowego menedżera Michaela Carricka wygrał cztery mecze z rzędu. Pokonał kolejno: Manchester City (2:0), Arsenal (3:2), Fulham (3:2) i Tottenham (2:0). We wtorkowy wieczór udał się do Londynu, aby zagrać z West Hamem.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki mocno do Papszuna: Wiemy, iż jesteś szefem, ale idź i zobacz młodzież Legii
Manchester ratuje remis. Remis w Londynie
Mecz na London Stadium z rywalem ze strefy spadkowej tylko z pozoru jawił się jako łatwe spotkanie. West Ham w ostatnich spotkaniach prezentował dobrą formę, zaś trzy ostatnie wyjazdy Manchesteru United na stadion "Młotów" kończyły się porażkami. Dość powiedzieć, iż "Czerwone Diabły" na wygraną na London Stadium czekały od września 2021 roku. Wówczas trenerem był jeszcze Ole Gunnar Solskjaer, a gole zdobywali Cristiano Ronaldo i Jesse Lingard.
W 22. minucie wtorkowego meczu goście mogli objąć prowadzenie. Strzał Luke'a Shawa tuż sprzed linii bramkowej wybijał były zawodnik Manchesteru - Aaron Wan Bissaka. Wcześniej, pod drugą bramką, Senne Lammens zatrzymał Crysencio Summerville'a. Trudno jednak powiedzieć, by w pierwszej połowie któryś z zespołów zaprezentował kibicom ciekawą, ofensywną piłkę. Brakowało składnych akcji, a wymowną statystyką była liczba kontaktów w polu karnym przeciwnika (trzy razy futbolówkę w polu karnym Manchesteru dotykali piłkarze West Hamu, a goście mieli pięć takich zagrań).
Zero wątpliwości. Jest najgorszy w historii i prowadzi ich w przepaść
Po zmianie stron, dość nieoczekiwanie, gospodarze objęli prowadzenie. Tomas Soucek wykorzystał dośrodkowanie Jarroda Bowena, uprzedził Kobbiego Mainoo i strzelił między nogami próbującego interweniować Lammensa.
Kwadrans później do siatki trafili goście. Kobbie Mainoo dośrodkował prosto na głowę Casemiro, który pokonał Hermansena. Problem w tym, iż Brazylijczyk był na spalonym i VAR musiał anulować gola.
Gościom z trudem przychodziło przedostawanie się pod bramkę rywala. Poza jednym celnym strzałem rezerwowego Benjamina Seski nie było wielu okazji do doprowadzenia do wyrównania. W doliczonym czasie gry piłkę meczową na wagę remisu zmarnował Joshua Zirkzee. Kiedy wydawało się, iż gospodarze dowiozą wygraną do końca spotkania, do dośrodkowania Mbeumo nogę dołożył Sesko.
Brak zwycięstwa oznacza, iż influenserzy, którzy zapowiedzieli nieobcinanie włosów dopóki Manchester United nie wygra pięciu meczów z rzędu nie udadzą się w najbliższym czasie do fryzjera. Mowa przede wszystkim o Franku Ilettcie - kibicu, który ostatni raz był u fryzjera 5 października 2024 roku i zadeklarował, iż nie obetnie włosów dopóki Manchester United nie wygra 5 meczów z rzędu. Anglik stał się bardzo popularny, jest częstym gościem programów sportowych w Anglii, ostatnio spotkał się choćby z Gerardem Pique. Hiszpański gwiazdor zadeklarował, iż chętnie obetnie mu włosy. Ilett ma 1,3 mln obserwujących na Instagramie. I wielu kibiców na ściecie śledziło wynik Manchesteru i zastanawiało się, czy to jest ten dzień. Otóż nie tym razem.
Manchester United następne spotkanie rozegra we w poniedziałek 23 lutego. Zmierzy się na wyjeździe z Evertonem. West Ham 14 lutego w Pucharze Anglii zmierzy się z Burton Albion.
West Ham United 1:1 Manchester United (0:0)
Gole: Tomas Soucek' 50 - Benjamin Sesko' 90+5
West Ham: Hermansen (gk) - Wan Bissaka, Disasi, Mavropanos, Diouf (79' Scarles) - Soucek, Potts (79' Magassa) - Bowen (k) (90' Traore), Mateus Fernandes, Summerville (90' Walker-Peters) - Castellanos (69' Wilson)
trener: Nuno Espirito Santo
Manchester United: Lammens (gk) - Dalot (82' Zirkzee), Maguire (68' Yoro), Martinez, Shaw - Casemiro, Mainoo - Amad, Bruno Fernandes (k), Cunha (68' Sesko) - Mbeumo
trener: Michael Carrick
Londyn, London Stadium
sędziował: Simon Hooper
żółte kartki: Mateus Fernandes - Diogo Dalot

1 godzina temu













