Było już po meczu, gdy trener FC Porto zaczął mówić o Pietuszewskim

8 godzin temu
Pomimo błyskawicznego wyjścia na prowadzenie po bramce Oskara Pietuszewskiego już w 13. sekundzie, FC Porto bardzo długo męczyło się z Aroucą. Jeszcze w 89. minucie było 1:1, ale w końcówce Smoki zdobyły dwa gole, pieczętując zwycięstwo. Po meczu trener Francesco Farioli pochwalił 17-latka za jego dynamikę i agresywność, tonował jednak nastroje. "Czasami brakuje dojrzałego podejmowania decyzji"
Niezwykle blisko kolejnej sensacyjnej straty punktów było FC Porto. Arouca walczyła niezwykle dzielnie, ale ostatecznie gospodarze zwyciężyli 3:1 po bramkach Pietuszewskiego, Gomesa i Moffiego.


REKLAMA


Zobacz wideo Wielki Mazurek i wielka Jagiellonia. Sokołowski: Skauci zapamiętali piłkarzy


Bezsprzecznie największym bohaterem w drużynie gospodarzy okazał się Oskar Pietuszewski. Młodzieżowy reprezentant Polski wyprowadził Porto na prowadzenie bramką zdobytą w 13. sekundzie spotkania! Dla 17-latka było to debiutanckie trafienie w barwach Smoków.


Szalony mecz, Pietuszewski głównym aktorem
Francesco Farioli w 61. minucie zdjął Pietuszewskiego z boiska. Całe spotkanie rozegrali za to Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Wypożyczony z Arsenalu obrońca wrócił do składu po wyleczeniu drobnego urazu, który wykluczył go z gry w poprzednich dwóch spotkaniach.
Zobacz też: Przyjaciel reżimów. Jak sympatyczny "łysy od kulek" stał się dyktatorem
Po zejściu młodzieżowego reprezentanta Polski mecz jednak stanął na głowie. W 70. minucie zaskakujący strzał z dystansu Naisa Djouahry dał wyrównanie gościom. Porto szukało długo zwycięskiej bramki. Znakomitą okazję wywalczył w 88. minucie Seko Fofana, faulowany w polu karnym. Jedenastkę pewnie wykorzystał William Gomes. W ostatniej minucie wynik na 3:1 ustalił Terem Moffi.


Pietuszewski z pierwszym golem, Farioli tonuje nastroje
Szkoleniowiec FC Porto skomentował mecz na konferencji prasowej - Przede wszystkim ta wygrana jest dla Borji Sainza i jego rodziny. W pierwszej połowie zasłużyliśmy na dwie, trzy bramki. Nie byliśmy jednak w stanie wykorzystywać naszych sytuacji. Doceniam wsparcie kibiców. Pokazali, co znaczy rodzina Porto. Czas na krótki odpoczynek, po nim zaczynamy przygotowania do następnego meczu - powiedział Farioli.
Włoski trener odniósł się także do postawy Oskara Pietuszewskiego. - To piłkarz, który uwielbia grać jeden na jednego. Masz wtedy możliwość wygrać pojedynek, ale możesz też stracić piłkę. Wymagamy od naszych skrzydłowych tej agresywności, pójścia z akcjami indywidualnymi. Tego wieczora prawdopodobnie można było zagrać parę razy inaczej. Widzimy na boisku dużo energii, pozytywnego nastawienia, ale czasami brakuje dojrzałego podejmowania decyzji. To część procesu - Farioli nieco tonował nastroje.


FC Porto po swoim meczu ma siedem punktów przewagi nad Sportingiem i aż dziesięć nad Benfiką, jednak oba te kluby swoje mecze 23. kolejki rozgrywają w innym terminie. Wicelider w pogoń za Smokami rzucił się jeszcze w piątkowy wieczór, a ich rywalem jest Estoril Praia. Benfica zaległości nadrobi dopiero w poniedziałek - podopieczni Jose Mourinho zmierzą się na wyjeździe z Gil Vicente.
Idź do oryginalnego materiału