Magdalenie Fręch do tej pory Meksyk mógł kojarzyć się z wielkim sukcesem. We wrześniu 2024 roku polska tenisistka okazała się najlepsza podczas turnieju w Guadalajarze. Już wiadomo, iż podczas trwającego w Meridzie turnieju nie powtórzy tego rezultatu. Przeszkodą nie do przebrnięcia już w pierwszej rundzie okazała się Elina Awanesian. Tenisistka z Armenii wygrała w trzech setach, ale przebieg meczu był iście dramatyczny.
REKLAMA
Zobacz wideo
Fręch nie zapomni o tym meczu. Ponad dwugodzinny horror
W nocy z poniedziałku na wtorek polskiego czasu Fręch i Awanesian pojawiły się na korcie. Zadanie dla Polki już przed meczem wydawało się trudne. Jej rywalka w swoim dorobku miała dobre występy w wielkoszlemowych turniejach French Open. To był drugi pojedynek Fręch z reprezentantką Armenii. Poprzednim razem lepsza okazała się rywalka.
Wyjątkowe miejsce dla polskich skoków przestaje istnieć. "Całkowicie martwe"
Już w pierwszym secie było jasne, iż Awanesian to rywalka o dużej klasie. gwałtownie wyszła na prowadzenie 3:0 i wtedy stało się coś, co wydawało się, iż odwróci losy meczu. Fręch zaliczyła niesamowitą serię i wygrała pięć gemów z rzędu. Przy stanie 5:3 dla Polki gema wygrała Awanesian i wtedy.... spadł deszcz.
Zawodniczki musiały opuścić kort, a przerwa trwała około 45 minut. Po powrocie na kort Polka nie została zdekoncentrowana. Po trzeciej piłce setowej wygrała partię 6:4. Wydawało się, iż tak wygrany set tylko napędzi Fręch do dalszej rywalizacji.
Czytaj także:
Rywal Jagiellonii spadł na samo dno. "Całkowity upadek"
Niestety tak się nie stało. Drugą partię reprezentantka Polski mogła rozpocząć od przełamania, ale cztery razy marnowała break pointy. Kolejna faza seta przebiegała już harmonijnie. Zawodniczki wygrywały swoje serwisy, aż w szóstym gemie Awanesian przełamała Fręch. To był decydujący moment drugiego seta, w którym rywalka wygrała 6:3.
Trzecia, decydująca partia miała niesamowitą kaskadę wydarzeń. Już w pierwszych dwóch gemach zawodniczki wzajemnie siebie przełamały, a w czwartym gemie Fręch wykorzystała drugiego breakpointa i prowadziła już 3:1. Niestety - w kolejnym gemie powtórzyła się sytuacja z początku meczu. Awanesian znowu wygrała serwis Polki. Fręch do końca meczu przegrała już każde swoje podanie i ostatecznie w trwającym blisko dwie i pół godziny meczu musiała uznać wyższość przeciwniczki.
Elina Awanesian - Magdalena Fręch 2:1 (4:6, 6:3, 6:3)