Dwa dni temu Iga Świątek zagrała bardzo nierówno przeciw 33. w rankingu WTA Annie Kalinskiej. Rosjankę pokonała 6:1, 1:6, 6:1. Teraz miała teoretycznie o wiele łatwiejsze zadanie. Ale teorię musiała potwierdzić w praktyce.
REKLAMA
Zobacz wideo Koncert Świątek, ale nagle stanęła! Zaskakująca rywalka Igi
28-letnia Maddison Inglis przeżyła na tym Australian Open najlepsze chwile w karierze. Australijka przebiła się do turnieju głównego przez trzystopniowe eliminacje, następnie wygrała w pierwszej i drugiej rundzie maratony, z których każdy trwał ponad trzy godziny, a wreszcie do czwartej rundy awansowała po tym, jak kontuzjowana Naomi Osaka nie wyszła przeciw niej na kort.
Rywalka Świątek w grze o ćwierćfinał dochodząc do tego etapu spełniła marzenia, których pewnie choćby bała się głośno wypowiedzieć, bo brzmiałyby aż tak nierealnie. Ale dalej pójść już nie mogła. Chyba choćby w marzeniach. A na pewno w tym turnieju.
Świątek prowadziła, a Australijczycy nagle zaczęli świętować
Świątek nie prezentuje w Melbourne swojej topowej formy, ale i tak jest za dobrą tenisistką, żeby nie pokonać o tyle słabszej rywalki. Iga nigdy nie przegrała wielkoszlemowego meczu z przeciwniczką spoza pierwszej setki światowego rankingu. Przed meczem z Inglis miała z takimi tenisistkami bilans 23-0. Teraz to jest już 24-0.
Minęły ledwie trzy, może cztery minuty, Świątek prowadziła 1:0 i 15:0. I nagle australijska publika zerwała się z miejsc na Rod Laver Arena, czyli na największym obiekcie turnieju. Australijscy kibice fetowali pierwszy punkt swojej zawodniczki. Oni też wiedzieli, iż Inglis może wygrać pojedyncze akcje, ewentualnie kilka gemów. Ale nie mecz.
Trener dawał Świątek rady trochę jak na treningu
- Iga może wrzucić piłkę rywalce i nie musi się spieszyć, bo przy swojej obronie może spokojnie przetrwać napór przeciwniczki – analizował trener Dawid Celt przy stanie 2:0. Kapitan reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup komentował mecz w Eurosporcie.
Natomiast trener Wim Fissette, czyli osobisty szkoleniowiec Świątek, odezwał się bodaj pierwszy raz dopiero przy stanie 4:0. Przekazał wtedy swojej tenisistce, żeby serwowała nie tak płasko, tylko z większym marginesem. Prawdę powiedziawszy, uwaga Fissette’a brzmiała jak rada na treningu, jak zachęta, do przećwiczenia pewnego elementu. Na pewno nie było to wskazywanie czegoś, co trzeba pilnie poprawić.
Fissette i Abramowicz się ożywili. Ale tylko w jednym momencie
Fissette’a, a z nim psycholożkę Darię Abramowicz, trenera przygotowania fizycznego Macieja Ryszczuka oraz sparingpartnera Igi Kacpra Żuka, realizator transmisji pokazywał nam często. Wszyscy byli spokojni, poważni, ale nikt z nich specjalnie tego meczu nie przeżywał. To naturalne. Tym razem raczej nie były potrzebne korekty, Iga nie potrzebowała specjalnego zagrzewania do walki, a tym bardziej podnoszenia na duchu czy choćby interakcji będących tak naprawdę stanowczą, emocjonalną wymianą zdań, co czasami w trudnych meczach Polki obserwujemy.
Teraz po 32 minutach było już po secie. Świątek wygrała go 6:0. - Robić swoje konsekwentne, dbać o tempo, dbać o jakość, rozkładać agresję na kilka uderzeń, nie spieszyć się – te rady Idze telepatycznie przekazywał jeszcze w trakcie pierwszego seta Celt. Natomiast Fissette na początku drugiej partii znów powiedział Świątek kilka słów o serwisie. – Dawaj! Tylko reset i tylko ta piła. Swój tenis! – wtrąciła wtedy Abramowicz.
Możliwe, iż w tamtym momencie Polka straciła odrobinę pewności, bo drugiego seta zaczęła od utraty podania. Inglis wyszła na 1:0, przełamując Świątek. Ale tak naprawdę jeszcze przed przytoczoną przed chwilą sytuacją między Igą, a jej zespołem, zobaczyliśmy przełamanie powrotne. A po kolejnej chwili było już 6:0, 2:1 i Świątek zaczęła odjeżdżać. W stronę końca tego meczu, w stronę ćwierćfinału.
Rybakina ogromnym wyzwaniem dla Świątek
Teraz rywalką Świątek będzie Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu jest w świetnej formie. Starcie z nią będzie dla Polki ogromnym wyzwaniem. Czy Iga jest na nie gotowa? Po jednostronnym meczu z Inglis kompletnie tego nie wiemy. Pewne jest tylko to, iż Iga chcąc pozostać w turnieju, będzie musiała teraz zagrać swój najlepszy mecz w trwającym Australian Open.
Przypomnijmy, iż Australian Open to ostatni turniej wielkoszlemowy, którego Świątek jeszcze nie wygrała. Mistrzyni Roland Garros (2020, 2022, 2023 i 2024), US Open (2022) oraz Wimbledonu (2025) jest już tylko o trzy mecze od skompletowania Karierowego Wielkiego Szlema. Ale oczywiście teraz absolutnie nie można myśleć o takich rzeczach. Teraz konieczna jest pełna koncentracja tylko na Rybakinie.

2 godzin temu




![Świątek zagrała tak, jak powinna, ale reakcja rywalki była bezcenna [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/697744ad49a982_19240834.jpg)








