Było 0:0, gdy Zieliński pojawił się na boisku w półfinale pucharu

2 godzin temu
0 - tyle celnych strzałów oddał we wtorkowym meczu Inter Mediolan. Po klęsce w Lidze Mistrzów drużyna Cristiana Chivu znów rozczarowała. W półfinale Pucharu Włoch na tle Como wypadła wyjątkowo blado. Praktycznie nie zagroziła bramce i po bezbarwnym widowisku zremisowała 0:0. Nie pomogło jej choćby wejście Piotra Zielińskiego. Kwestię awansu rozstrzygnie rewanż w Mediolanie.
Inter Mediolan tydzień temu nieoczekiwanie odpadł z Ligi Mistrzów. W 1/16 finału wyeliminowało go norweskiego FK Bodo/Glimt. Zespołowi Piotra Zielińskiego pozostała więc gra na zaledwie dwóch frontach - w Serie A i Pucharze Włoch. O awans do finału tych drugich rozgrywek rywalizuje z ekipą Como.

REKLAMA







Zobacz wideo Wielki Mazurek i wielka Jagiellonia. Sokołowski: Skauci zapamiętali piłkarzy



Bezbarwny występ Interu. Mecz do zapomnienia
We wtorkowy wieczór doszło do pierwszej odsłony półfinałowego dwumeczu. Oba zespoły spotkały się na Stadio Giuseppe Sinigaglia w Como. Niestety w pierwszej jedenastce Interu zabrakło Piotra Zielińskiego, który wychodził w niej w trzech ostatnich spotkaniach z rzędu. Tym razem trener Cristian Chivu pozwolił mu odpocząć, a dał szansę wracającemu po kontuzji Hakanowi Calhanoglu.


Pod nieobecność Polaka w pierwszej połowie działo się niewiele. Oba kluby de facto nie stworzyły ani jednej groźnej sytuacji pod bramką. Dłużej przy piłce utrzymywało się Como i to ono oddało jedyny celny strzał. Konkretnie zrobił to Nico Paz. Uderzył jednak w środek, więc spokojnie poradził sobie Josep Martinez.
Tuż po zmianie stron Como powinno było objąć prowadzenie. Po dośrodkowaniu spod końcowej linii Smolcicia przed doskonałą okazją stanął Alex Valle. Hiszpan spudłował z bardzo bliskiej odległości i ze złości aż kopnął słupek.
Wejście Zielińskiego nie pomogło. Zapomnieli o strzelaniu?
Zieliński na murawie pojawił się w 58. minucie. Zmienił wówczas wspomnianego Calhanoglu. Drużynę Interu mieli też pobudzić Marcus Thuram i wracający po kontuzji Denzel Dumfries. Efektów nie było jednak widać. Inter nie zbliżał się choćby do pola karnego rywala. Lepiej wciąż wyglądało Como, ale nie przekładało się to na konkrety. Inter w całej drugiej połowie oddał zaledwie jeden strzał i to w dodatku niecelny. Ba, żaden z zawodników nie obejrzał choćby żółtej kartki. Skończyło się więc remisem 0:0 i o awansie zadecyduje rewanż.



A ten odbędzie się 22 kwietnia na San Siro. O drugie miejsce w finale rywalizować będą za to Lazio Rzym i Atalanta Bergamo. Pierwszy mecz rozegrają w środę 4 marca o godz. 21:00. Rewanż planowany jest na 22 kwietnia.
Idź do oryginalnego materiału