Była 79. minuta. Na ten moment Milik czekał 652 dni!

2 godzin temu
Arkadiusz Milik aż 19 miesięcy nie pojawiał się na boisku. Wszystkiemu winne liczne i poważne kontuzje, które nie pozwalały napastnikowi na powrót do treningów. 73-krotny reprezentant w końcu doczekał się jednak występu w barwach Juventusu. Milik pojawił się na boisku w 79. minucie meczu z Sassuolo. W samej końcówce mógł stać się bohaterem Turynu - jego strzał z wielkim trudem obronił bramkarz.
Koszmar Arkadiusza MIlika rozpoczął się 7 czerwca 2024 roku. Tego dnia reprezentacja Polski rozegrała spotkanie towarzyskie z Ukrainą, przygotowujące drużynę Michała Probierza do turnieju finałowego mistrzostw Europy. Jedną z głównych ról miał zagrać wtedy napastnik Juventusu.


REKLAMA


Zobacz wideo Urban zaskoczy Albanię Pietuszewskim? Kosecki: To będzie jego ulubieniec!


Niestety, Polak zszedł z boiska już po kilku minutach. Diagnoza była tragiczna. Kontuzja łąkotki wykluczyła Milika z gry na długie miesiące. Po wyleczeniu tego urazu napastnik nie wrócił jednak do treningów z drużyną. Problemy z łydką sprawiły, iż przerwa przedłużała się. Nie wypalił plan występu podczas Klubowych Mistrzostw Świata.


Długa rehabilitacja Arkadiusza Milika
Pod koniec zeszłego roku nastąpił jednak przełom. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia Arkadiusz Milik wrócił do treningów z drużyną, był też powołany do kadry meczowej na mecze z Romą i Pizą. Łydka jednak wciąż dokuczała, a 32-latek wrócił do gabinetów lekarskich. A licznik dni bez meczu bił dalej...
Zobacz też: Hiszpanie już wiedzą, co czeka Lewandowskiego w niedzielę
Ostatecznie jednak udało się wrócić do pełni zdrowia. 73-krotny reprezentant Polski pojawił się w kadrze Juventusu na mecz z Udinese, jednak na boisko jeszcze nie wyszedł. Na pierwszy od niemal dwóch lat występ Arkadiusz Milik musiał poczekać jeszcze tydzień. 21 marca wydarzyło się to, na co Milik czekał od 652 dni.


Milik wrócił i mógł być bohaterem
Arkadiusz Milik w 79. minucie wszedł na boisko w domowym meczu Juventusu przeciwko Sassuolo. Na tablicy wyników widniał remis 1:1 - na trafienie Kenana Yildiza odpowiedział Andrea Pinamonti. Niedługo później idealną szansę na wyprowadzenie gospodarzy miał Manuel Locatelli, jednak Włoch zepsuł rzut karny.


Za to w 89. minucie bohaterem Turynu mógł zostać... Arkadiusz Milik. Dośrodkowanie Yildiza poleciało idealnie na głowę 32-latka, a ten oddał bardzo groźny strzał. Arijanet Muric wyciągnął się jednak jak struna i nie pozwolił Polakowi zdobyć bramki w powrocie na boisko.


Mecz zakończył się wynikiem 1:1, który jest bardzo bolesny dla gospodarzy. Juventusowi ucieka Liga Mistrzów. Turyńczycy zrównali się punktami z Como, ale rewelacja tego sezonu Serie A swój mecz 30. kolejki rozegra dopiero jutro.
Idź do oryginalnego materiału