Był środek meczu Zielińskiego, gdy kibic popisał się głupotą. Skończył bez palców

2 godzin temu
Inter Mediolan wygrał na wyjeździe z Cremonese 2:0, a jednym z bohaterów meczu był Piotr Zieliński. Polak strzelił drugą bramkę dla ekipy Nerazzurrich, a jego zespół umocnił się na szczycie Serie A. Spotkanie to mogło zostać przerwane, o co "zadbał" jeden z kibiców Interu.
Inter po 23. kolejkach ma 8 punktów przewagi nad drugą w tabeli ekipą AC Milan. Rossoneri rozegrali jednak o jedno spotkanie mniej. kilka brakowało, a zespół Piotra Zielińskiego znalazłby się w poważnych tarapatach po incydencie, którego na stadionie w Cremonie dopuścił się jeden z kibiców Interu.

REKLAMA







Zobacz wideo Kosecki: Wracałem do Ekstraklasy i zanim zawiązałem sznurówkę, już naderwałem ścięgno



Prezes Interu grzmi. "Pragnę potępić ten bezsensowny akt"
Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie spotkania Cremonese-Inter doszło do skandalicznych scen. Jeden z pseudokibiców Interu rzucił w kierunku bramkarza Cremony Emila Audero petardę, co widać na poniższym skrócie (od 4:31):





Golkiper gospodarzy padł na murawę, ogłuszony potężnym hukiem. Od razu w jego stronę podbiegli gracze Interu oraz sędzia Davide Massa. W dialog z fanami Nerazzurrich momentalnie zaangażowali się m.in. Federico Dimarco, Lautaro Martinez, a także wstrząśnięty trener Cristian Chivu. Na szczęście golkiperowi gospodarzy nie stało się nic poważnego. Emil Audero dograł pojedynek z Interem do ostatniej minuty.


- Chciałbym potępić to bezsensowne działanie, które nie ma nic wspólnego z wartościami, jakie niesie ze sobą sport - powiedział prezes Nerazzurrich, Giuseppe Marotta. - Władze prowadzą śledztwo. Wygląda na to, iż był to odosobniony akt przemocy, a sprawca zostanie zidentyfikowany. Należy przy tym podkreślić profesjonalizm i odpowiedzialność Audero, który natychmiast wstał i dokończył mecz. Ale potępienie tego, co się stało, musi być jednoznaczne - dodał.



Na boisku nie pojawiło się więcej petard. Druga, którą zamierzał użyć krewki fan Interu, wybuchła mu w dłoni. Według relacji "La Gazetta dello Sport" kibic stracił trzy palce. Jeszcze na stadionie Cremonese pobili go pozostali fani Interu.
"Zanim trafił do szpitala Maggiore w Cremonie (gdzie oczekiwał na aresztowanie), został zaatakowany przez swoich kolegów kibiców" - czytamy w relacji "Corriere Della Sera".


Po meczu piłkarze Interu nie podeszli pod sektor swoich fanów, aby podziękować im za przyjazd i doping. - To była nasza decyzja, ponieważ pewne rzeczy nigdy nie powinny się wydarzyć. Na co dzień jest już tyle przemocy, a my chcemy zaszczepić w kibicach zdrowego ducha rywalizacji - powiedział po meczu Alessandro Bastoni.
Co grozi Interowi za incydent w starciu z Cremonese? Klub może zostać ukarany grzywną do 50 tys. euro. Poza tym niewykluczone jest także zamknięcie sektora Curva Nord na stadionie Giuseppe Meazzy, co byłoby dużym ciosem, bo w następnym meczu ligowym u siebie (14 lutego) Inter ma zagrać z Juventusem. Wcześniej zespół Piotra Zielińskiego zmierzy się z Torino w ramach Pucharu Włoch. Początek spotkania 4 lutego o godzinie 21:00.
Idź do oryginalnego materiału