Na zdjęciu z niedawnego spotkania prezydenta RP Karola Nawrockiego z grupą polskich olimpijczyków większość pozujących – na czele z głową państwa – uśmiecha się i pokazuje wyciągnięty w górę kciuk. Na wieść o konsekwencjach – tych już zaistniałych i tych jak na razie teoretycznych - komercyjnego wykorzystania fotografii z owego wydarzenia przez firmę Nowrocky miny wszystkich na niej obecnych prawdopodobnie gwałtownie zrzedły.
REKLAMA
Zobacz wideo Natalia Czerwonka piętnastą łyżwiarką igrzysk olimpijskich na 1000 metrów
Spotkanie z prezydentem, zdjęcie i problem. "Wszystkich tych olimpijczyków można z igrzysk usunąć"
Samo spotkanie prezydenta z grupą sportowców i oficjeli, do którego doszło w wiosce olimpijskiej w Mediolanie w minioną sobotę, nie jest problemem. Umieszczenie w sieci zdjęć z niego przez Kancelarię Prezydenta również. Problem polega na tym, iż zdjęcia te wykorzystała firma Nowrocky, której koszulkę i czapeczkę – z wyraźnie widocznym logo - miał wówczas na sobie prezydent.
Wokół sprawy zrobiło się gorąco. Dziennikarze i osoby aktywne w mediach społecznościowych nieraz dopytywały o związki Nawrockiego z firmą, której ubrania i gadżety pojawiały się już podczas jego kampanii wyborczej i w których nieraz się już prezentował. W mediach zwracano też uwagę, iż znak towarowy należy do Niny Nawrockiej, siostry głowy państwa. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, jak i firma Nowrocky zapewniały, iż ani Nawrocki, ani Kancelaria Prezydenta nie mają związków marketingowych i gospodarczych ze spółką. Dodatkowo firma tłumaczyła, iż zdjęcia wykorzystano, ponieważ te wcześniej opublikowała KP i uznano, iż każdy obywatel może z nich skorzystać. Zdjęcia jednak usunięto - zarówno z jej strony, jak i z kont w mediach społecznościowych. Na portalu X pozostały podane przez firmę posty innych, do których dołączone są owe zdjęcia.
I choć sprawa była omawiana przez opinię publiczną głównie pod kątem działalności samego prezydenta, to najbardziej ucierpieć mogą na niej obecni na tych zdjęciach sportowcy. Wszystkich uczestników igrzysk obowiązują bowiem zasady zawarte w Karcie Olimpijskiej, a punkt 3 słynnej Reguły 40 brzmi: "Poza sytuacjami dozwolonymi przez Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego żaden zawodnik, działacz lub inny personel ekipy, który uczestniczy w igrzyskach, nie może zezwolić na wykorzystanie swojej osoby, nazwiska, wizerunku lub wyników sportowych w celach reklamowych podczas igrzysk".
Na zdjęciach wykorzystanych przez firmę Nowrocky w towarzystwie prezydenta są m.in. reprezentanci Polski w łyżwiarstwie szybkim i figurowym oraz w short tracku, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, attache Czesław Lang i szef misji Konrad Niedźwiedzki.
- Reguła 40 dotyczy wyłącznie uczestników igrzysk, czyli tych, którzy mają akredytację olimpijską. Nie dotyczy zaś gości, a pan prezydent RP miał akredytację gościa. W związku z tym omawiana reguła go nie dotyczy. o ile firma Nowrocky wykorzystała jednak zdjęcia prezydenta z olimpijczykami, to reguła ta ma zastosowanie i wszystkich olimpijczyków z tego zdjęcia można z igrzysk usunąć - zaznacza z przekonaniem Tomasz Redwan, który w latach 1991-93 był dyrektorem marketingu i promocji w PKOl.
Kłopoty mieli już Małysz i Phelps. Dołączy do nich Żurek? "Brak znajomości przepisów i ogromna nieostrożność"
Na tych zdjęciach są m.in. łyżwiarz szybki Damian Żurek, startująca w short tracku Natalia Maliszewska czy solistka w łyżwiarstwie figurowym Jekaterina Kurakowa. Zasady obowiązujące uczestników igrzysk przewidują dwa rodzaje konsekwencji w przypadku złamania tej reguły - usunięcie z igrzysk, a jeżeli ktoś zdobył medal, to odebranie krążka. Czy to oznacza, iż polscy sportowcy ze zdjęcia wykorzystanego przez firmę Nowrocky muszą się obawiać takich surowych kar?
- To pozostaje w gestii MKOl. Zdarzały się już przypadki, kiedy rozpatrywano usunięcie sportowca. Choćby w Salt Lake City dotyczyło to Adama Małysza, gdy wyemitowano w czasie "ciszy olimpijskiej" reklamę z jego udziałem. To były dopiero początki obowiązywania Reguły 40. W 2012 roku zagrożono też odebraniem medali olimpijskich Michaelowi Phelpsowi, który pozwolił sobie na zrobienie zdjęcia w wannie, gdy obok leżała torba Louis Vuitton - opowiada Redwan.
Jak dodaje, nie ma tu znaczenia, czy olimpijczycy czerpali korzyści z tytułu wykorzystania ich wizerunku w kampanii komercyjnej (reklamowej). Jego zdaniem MKOl by tego nie analizował. Kluczowym ma być fakt, iż na stronie podmiotu zajmującego się sprzedażą ukazały się zdjęcia z olimpijczykami, a celem tego było zwiększenie tej sprzedaży.
- O to chodzi w tym zagadnieniu. Pierwsze pytanie brzmi: Czy MKOl o tym wie? Czy ktoś złożył zawiadomienie w tej sprawie? Drugie pytanie: jeżeli tak, to jak w tej sytuacji zachowa się MKOl? Ta sprawa de facto nie dotyczy więc samego prezydenta Nawrockiego. On jest tylko i wyłącznie zapalnikiem w tej bombie. Po prostu. I to nie jest tak, iż on złamał jakąkolwiek regułę. Jego spotkanie z olimpijczykami zostało wykorzystane przez ludzi zarządzających stroną i mediami społecznościowymi firmy Nowrocky, by podnieść sprzedaż. O tym, co się wydarzy, nie wiedzieli ani olimpijczycy, ani prezydent. Z całą pewnością on nie chciał zrobić im krzywdy. To po prostu brak znajomości przepisów i ogromna nieostrożność. Ale też ja oczekiwałbym od prezydenta, iż jak pojawi się w wiosce olimpijskiej i będzie na zdjęciu z grupą ubraną w stroje olimpijskie, to sam – jako wielki patriota – także ubierze taki strój - dodaje ekspert.
Cisza w PKOl i MKOl. Szef misji zabrał głos. "Nie wystarczy, iż ktoś coś komu szepnie na ucho"
W środę próbowałam uzyskać komentarz PKOl w tej sprawie. Wysłałam cztery pytania – o to, czy można w tym przypadku mówić o naruszeniu Reguły 40, o to, czy ktoś z MKOl kontaktował się z polską stroną w tej sprawie, o to, czy przedstawiciele firmy Nowrocky lub Kancelarii Prezydenta RP pytali o zgodę na wykorzystanie zdjęć z olimpijczykami oraz o to, czy PKOl zwrócił się do przedstawicieli tej spółki o usunięcie zdjęć lub prosili o to sami sportowcy. Po upływie doby nie otrzymałam jak na razie żadnej odpowiedzi.
- Nie mamy żadnego komentarza - to wszystko, co z kolei udało się uzyskać w biurze prasowym MKOl. Można jednak zastanawiać się, czy oznacza to, iż przedstawiciele tej organizacji uważają, iż nie ma czego komentować, bo nie ma problemu, czy też wolą się wstrzymać od głosu w tej sprawie. Komentować jej nie chciała osoba pomagająca w sprawach marketingowych niektórym sportowcom obecnym na zdjęciach. Jako jedyny głos zabrał Niedźwiedzki.
- Nie byłem nigdzie wzywany w tej sprawie i nie miałem żadnych sygnałów, aby był jakiś kłopot. Widziałem jedynie dyskusję na ten temat w polskich mediach. A MKOl zwykle bardzo gwałtownie wyłapuje i reaguje na rzeczy niezgodne z Kartą Olimpijską - mówi Sport.pl szef misji olimpijskiej.
Redwan wskazuje, iż zwykle, by sprawa nabrała biegu, to musi dojść do formalnego jej zgłoszenia. - Nie wystarczy, iż ktoś coś komu szepnie na ucho. To musi być oficjalne zawiadomienie. Oficjalna informacja złożona we właściwym miejscu, we właściwym czasie, w odpowiedniej komórce MKOl - wylicza.
Czy MKOl nie może sam zająć się sprawą? Bez takiego zgłoszenia złożonego przez kogoś innego? Ekspert ds. marketingu sportowego przyznaje, iż to się zdarza, gdy sprawa jest głośna i wtedy łatwo ją wyłapać. Tak było np. przy wspomnianym zdjęciu Phelpsa sprzed 14 lat. Chodziło bowiem o słynnego sportowca i wielką światową markę odzieżową.
Pozycja Nawrockiego nie ma znaczenia dla MKOl? "To byłby ewenement na skalę światową"
Pytam też Redwana, czy w podejściu MKOl do sprawy zdjęcia wykorzystanego przez Nowrocky znaczenie może mieć fakt, iż dotyczy ona ważnej postaci, czyli prezydenta. W odpowiedzi słyszę, iż w przypadku oficjalnego doniesienia o sprawie MKOl nie miałby wyjścia i musiałby się nią zająć.
- To nie jest tak, iż oni mogą w takiej sytuacji powiedzieć: "Dla nas nic się nie stało". Poza tym oni są wyjątkowo wyczuleni na naruszenie Reguły 40. Musimy pamiętać o tym, iż MKOl stoi na straży swoich własności komercyjnych. Nikt inny nie będzie zarabiał pieniędzy na igrzyskach. A firma Nawrocky już z całą pewnością nie. Po zgłoszeniu należy taką sprawę rozpatrzeć i dać odpowiedź. Myślę, iż żadne takie zawiadomienie nie zostało tu złożone. Myślę też, iż tu nie chodzi o to, czy dotyczy to prezydenta, czy też nie. Absolutnie. Oni nie rozpatrywaliby tego od strony prezydenta, a od takiej, iż olimpijczycy pokazali się na komercyjnej stronie firmy, która handluje ubraniami. Nie ma znaczenia, czy firma nazywa się Nowrocky, czy Puma – argumentuje mój rozmówca.
Przyznaje on, iż sprawę komplikuje nieco fakt, iż zdjęcia zostały już usunięte przez firmę Nowrocky. Składający zawiadomienie musiałby wtedy przesłać MKOl zrzuty ekranu. Na te można się bez problemu natknąć choćby na kontach na portalu X.
- To trudna sprawa, ale absolutnie nie można zapominać o tym, iż naruszenie Reguły 40 miało miejsce. Za – mam nadzieję – nieświadomym pośrednictwem naszego prezydenta. Nie ma tu znaczenia, czy ktoś się z tego potem wycofał, ktoś inny nie wiedział, a jeszcze ktoś inny to w ogóle negował. Gdyby doszło tu do wyciągnięcia konsekwencji, to byłby to ewenement na skalę światową. Dokładając do tego fakt, iż uczestniczy w tym głowa państwa. Czy rozejdzie się to po kościach? Zobaczymy. Ale z całą pewnością jest się nad czym zastanowić – podsumowuje Redwan.

1 godzina temu
















