Rywalizacja na 10 km stylem dowolnym była trzecią konkurencją na igrzyskach we Włoszech z udziałem pań. Jak dotąd medale jechały niemal wyłącznie do Szwecji. Zawodniczki z tego kraju zdobyły złoto i srebro w biegu łączonym na 20 km (Frida Karlsson oraz Ebba Andresson) oraz wszystkie trzy krążki w sprincie. Jedyną zawodniczką spoza Szwecji z medalem była jak dotąd Norweżka Heidi Weng (brąz w łączonym).
REKLAMA
Zobacz wideo Katia Kurakowa dostawała pogróżki? Tasher: "Politycy robią dużo, żeby nas skłócić"
Polki daleko
jeżeli chodzi o Polki, te igrzyska na razie nie należą do nich. W biegu łączonym najlepszą z naszych była Eliza Rucka-Michałek, która zajęła 29. miejsce. O ile to jeszcze takie zaskakujące nie było, tak już brak choćby jednej naszej reprezentantki w Top 30 sprintu, to już niespodzianka in minus. W czwartkowej rywalizacji liczyliśmy na lepszą formę Polek. Szczególne nadzieje można było wiązać z Rucką-Michałek, która przede wszystkim stylem dowolnym potrafiła biegać w tym sezonie naprawdę świetnie (np. 6. miejsce w biegu masowym na 5 km w Dobiacco).
Trzy z czterech naszych reprezentantek gwałtownie ruszyły na trasę. Monikę Skinder zobaczyliśmy już z nr 4, Izabelę Marcisz z nr 6, z kolei Rucka-Michałek pomknęła z nr 16. Dość znacząco dłużej należało poczekać na Aleksandrę Kołodziej, bo jej trafił się nr 61. Niestety dość gwałtownie okazało się, iż to także może nie być przesadnie dobry występ naszych najlepszych reprezentantek. Skinder po dobiegnięciu do mety pierwszych czterdziestu zawodniczek była trzecia od końca, a było wiadomo, iż jeszcze wiele rywalek ją wyprzedzi. Izabela Marcisz pobiegła od niej prawie minutę szybciej, z kolei Rucka-Michałek prawie 1,5 minuty.
Ostatecznie najlepsza z naszych reprezentantek zajęła 27. miejsce, tracąc do liderki 2 minuty i 17,6 sekundy. Rucka-Michałek mówiła po biegu, iż druga część trasy była dla niej dużo trudniejsza. Widać to też po międzyczasach, bo w połowie trasy miała 19. czas. Izabela Marcisz uplasowała się na 40. pozycji, a wynik Moniki Skinder wystarczył na fatalne wręcz 60. miejsce. Jako ostatnia z naszych rodaczek do mety dobiegła Aleksandra Kołodziej i w rankingu Polek wbiła się między Marcisz a Skinder. Przez co w ogólnym rozrachunku rozumiemy 44. lokatę.
Niesamowita Frida Karlsson
Mistrzynią olimpijską po raz drugi na tych igrzyskach została Frida Karlsson. Szwedka zafundowała przeciwniczkom kolejny nokauty, wygrywając o aż 46,6 s nad ponownie srebrną rodaczką Ebbą Andreson. Losy brązowego medalu rozstrzygnęły się między Amerykanką Jessicą Diggins a Norweżką Astrid Oeyre Slind. Nieco lepsza okazała się pierwsza z nich. Liderka klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, która zmagała się z bólem żeber po upadku, który przydarzył jej się w biegu łączonym, pokonała norweską przeciwniczkę o 3,3 sekundy.

1 godzina temu














