Brutalny koniec w Lidze Mistrzów. Gol w 92. minucie wszystko zamknął

1 godzina temu
Koniec wyjątkowej przygody w Lidze Mistrzów dla Kajratu Ałmaty! Drugi kazachski klub w historii, który przeszedł eliminacje tych rozgrywek, definitywnie stracił szanse na grę o 1/8 finału. By je zachować, musieli pokonać w 7. kolejce u siebie Club Brugge. Belgowie byli jednak bezlitośni i wykorzystywali błędy masowo popełniane przez defensywę Kajratu. Skończyło się 4:1, choć mogło znacznie wyżej. Najładniejszy gol wieczoru nie należał jednak do Belgów.
Kajrat Ałmaty zachwycił latem piłkarską Europę swoją historią na wzór "Kopciuszka" w Lidze Mistrzów. Dostali się do tych rozgrywek jako drugi kazachski klub w historii po Astanie z sezonu 2015/16. Samo zderzenie z Champions League okazało się dla nich dokładnie tak brutalne, jak większość zakładała. W sześciu kolejkach zdobyli tylko punkt (remis 0:0 z cypryjskim Pafos). Tym samym już przed dwoma ostatnimi spotkaniami, rozgrywanymi już w 2026 roku, ich szanse choćby na baraże o 1/8 finału były marne. Musieliby oba mecze wygrać i liczyć na wiele korzystnych rozstrzygnięć w innych spotkaniach.

REKLAMA







Zobacz wideo Kuriozalne sceny w finale Pucharu Narodów Afryki! Senegal mistrzem! [SKRÓT MECZU]



Oba zespoły musiały wygrać
Oczywiście, dopóki matematyka nie powie "stop" wszystko możliwe i Kazachowie z pewnością zamierzali mocno powalczyć z belgijskim Club Brugge. Ten klub zaś nie miał wyjścia. Musiał zwyciężyć w odległych Ałmatach, by wymiernie zwiększyć swe szanse na znalezienie się w strefie barażowej. Te bowiem zbyt okazale się jak dotąd nie prezentowały. Jechali do Kazachstanu dorobkiem czterech punktów. W zeszłym sezonie to właśnie zespół z Brugii zajął ostatnie dające grę o 1/8 finału 24. miejsce i miał wówczas na koncie 11 oczek. Teraz na taki dorobek szans już nie mieli, ale 10 punktów też dawałoby sporą nadzieję. Zatem triumf w dwóch ostatnich meczach jawił się jako konieczność.


Dośrodkowanie = czerwony alarm. Kajrat panikował, Club Brugge strzelało
Belgowie w pierwszej połowie wyraźnie zaznaczyli, kto tutaj jest faworytem. Zdominowali jej przebieg, a prowadzić mogli już w 18. minucie, jednak strzał Mamadou Diakhona obił jedynie słupek. Co się jednak odwlekło, to nie uciekło. Oto bowiem nadeszła 32. minuta. Bramkarz gospodarzy Temirlan Anarbekow wypiąstkował dośrodkowanie, ale piłka trafiła pod nogi stojącego na linii pola karnego Aleksandara Stankovicia. Serb natychmiast uderzył i zrobił to celnie. Club Brugge objęło prowadzenie!


Ledwie sześć minut minęło, a było już 2:0. Ponownie dośrodkowanie wywołało popłoch w obronie Kajratu. Nie wiadomo, czy to luki w taktyce, czy brak rytmu meczowego (ostatnie oficjalne spotkanie rozegrali 9 grudnia, a liga kazachska rusza dopiero w marcu). Jednak przy większości wrzutek obrońcom gospodarzy włączał się tryb chaosu. Dośrodkowanie zgrał głową w polu karnym Roberto Seys, a kompletnie niepilnowany Hans Vanaken wbił piłkę do siatki z kilku metrów. Kajrat padł na deski jeszcze przed przerwą.






Po niej ich defensywa wcale lepiej nie wyglądała. W 57. minucie kompletnie pogubiła się we własnym polu karnym. Piłka odbiła się od jednego z obrońców gospodarzy jak od ściany, a nikt inny nie zareagował, w efekcie czego Diakhon znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Przegrał jednak ten pojedynek i tylko dlatego Brugia nie podwyższyła na 3:0. Mógł to zrobić też Carlos Forbs, jednak z około 11. metra strzelił wysoko nad bramką.



Nie było litości dla kazachskich kości. Koniec szans "Kopciuszka" Ligi Mistrzów
Udało się w końcu Romeo Vermantowi w 74. minucie, ale w tej sytuacji grzechem byłoby nie strzelić. Obrońcy Kajratu zostawili go niepilnowanego pięć metrów przed bramką, nie przeszkadzając też Diakhonowi przy podaniu. To nie był koniec. Belgowie chcieli się wyżyć i to robili. W 84. minucie znów wykorzystali dośrodkowanie. Tym razem od Hansa Vanakena na głowę Brandona Mechele, który pozostawiony bez opieki z kilku metrów trafił na 4:0, pieczętując los gospodarzy. Gospodarzy, którzy w samej końcówce uratowali honor. I to w pięknym stylu! W 92. minucie Adilet Sadybekow kapitalnie uderzył z woleja z ok. 25. metra, a piłka odbiła się jeszcze od słupka, wpadając potem do siatki! Może i Kajrat poległ, ale za to najładniejszy gol meczu zdecydowanie należał do nich.
Porażka sprawia, iż Kajrat już na pewno nie zagra w barażach o 1/8 Ligi Mistrzów. Kazachowie mogą być jednak dumni, iż w ogóle zagrali w fazie ligowej. O zwycięstwo będzie niezwykle trudno, bo w ostatnim meczu w środę 28 stycznia zmierzą się na wyjeździe z Arsenalem. Club Brugge tego samego dnia i o tej samej porze zmierzy się u siebie z Olympique Marsylia.
Kajrat Ałmaty - Club Brugge 1:4 (Sadybekow 90+2' - Stanković 32', Vanaken 38', Vermant 74', Mechele 84').

Kajrat: Anarbekow - Tapałow (79. Stanojew), Martynowicz, Sorokin, Mata - Glazer (76. Sadybekow), Kasabulat (79. Abish) - Mrynski, Jorginho (76. Ricardinho), Gromyko - Edmilson (76. Birkurmanow)
Trener: Rafael Urazbakhtin
Brugge: Jackers - Sabbe (85. Siquet), Ordonez, Mechele - Forbs (78. Campbell), Stanković, Vetlesen (64. Sandra), Seys (78. Meijer) - Vanaken, Diakhon - Vermant (78. Tresoldi)
Trener: Ivan Leko
Sędzia: Donatas Rumsas (Litwa)
Żółte kartki: Sorokin, Sadybekow (Kajrat)
Idź do oryginalnego materiału